Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Świadek na ślubie – misja na całe życie

WEDDING
Shutterstock-Halfpoint
Udostępnij

Poza obowiązkową obecnością przy ołtarzu w tym wyjątkowym dniu, bycie świadkiem na ślubie jest przywilejem, który zakłada towarzyszenie młodej parze i regularną modlitwę w jej intencji.

Prawo kanoniczne powierza świadkowi na ślubie wyłącznie funkcję administracyjną. Świadek jest osobą, która swoim podpisem w księdze parafialnej poświadcza, że para młoda dobrowolnie zawarła związek małżeński. Poza tym, wielu ogranicza się do wypełnienia serii przyjemnych, choć odrobinę narzuconych obowiązków związanych stricte ze ślubem: organizacji wieczoru kawalerskiego lub panieńskiego, lektury pierwszego czytania bądź wezwań modlitwy powszechnej podczas ceremonii czy też przemowy na weselu. Niemniej jednak, rola świadka może być znaczenie szerzej wykorzystana, z wielkim pożytkiem tak dla pary młodej, jak i dla niego samego.

 

Wybór świadka to kwestia więzi

Rodzeństwo jest często wybierane na świadków ze względu na oczywistą bliskość. W drugiej kolejności wybór pada na przyjaciół: w czasach kiedy coraz później się pobieramy, grupa przyjaciół zajmuje bardzo ważne miejsce w życiu młodych ludzi, stając się nawet swego rodzaju „drugą rodziną”. Ślub jest świetną okazją do tego, by wybranej osobie okazać zaufanie, prosząc ją o pełnienie roli świadka, a jednocześnie pogłębić przyjacielską relację. „To wzajemne zobowiązanie do podtrzymywania przyjaźni, nawet jeżeli od tej pory będzie inaczej” – wyjaśnia pewien młody mąż.

Czasami właśnie kryterium zażyłości sprawia, że bardzo trudno nam dokonać wyboru, gdyż boimy się urazić tę czy inną bliską osobę. Stąd często, głównie w kulturze amerykańskiej, bierze się całkiem spora liczba osób, na przykład 7 lub 8, które towarzyszą parze młodej w szczególny sposób jako druhny i drużbowie.

Tak czy inaczej, ważne jest, aby casting na świadków odbywał się bez żadnego nacisku: nikt nie ma obowiązku wybrać kogoś, kogo przyszły mąż przedstawił danego wieczoru, bądź jakiejś kandydatki, która od momentu ogłoszenia zaręczyn coraz głośniej daje o sobie znać.

 

Zadanie wsparcia i przypominania o powziętym zobowiązaniu

W Kościele osobie świadka poświęca się coraz większą uwagę, nawet jeżeli, tak naprawdę, poszerzenie jego roli nie ma podstaw kanonicznych. W imieniu wszystkich zgromadzonych świadek jest znakiem, że ślub ma wymiar kościelny, że ten „wzajemny dar” jest jednocześnie „podarunkiem dla Kościoła” (nie pobieramy się dla siebie). Świadek, szczególnie jeśli sam pozostaje stanu wolnego, jest uprzywilejowanym beneficjentem tej łaski zjednoczenia.

Ponadto obecnie, kiedy tak wiele rodzin się rozpada, każdy sposób jest dobry, aby scalać małżeństwo. Niektórzy księża znajdują czas na obiad ze świadkami, albo na spotkanie w dzień zaślubin. Inni starają się włączyć ich w duchowe przygotowanie ślubu. Są też i tacy, którzy nawet proszą świadków o napisanie krótkiego listu z wyjaśnieniem, dlaczego zdecydowali się przyjąć tę rolę, czyli, innymi słowy, dlaczego popierają dane małżeństwo. Tego typu świadectwo może również pomóc księdzu w przygotowaniu, szczególnie w trudniejszych przypadkach: opinia osoby trzeciej pozwala bardziej obiektywnie spojrzeć na sytuację, a w razie negatywnych sygnałów zasugerować zerwanie zaręczyn.

Zadaniem świadków jest wspierać i przypominać parze o podjętym zobowiązaniu przez całe życie. Wymaga ono umiejętności szczerej rozmowy od chwili zaręczyn: „Przyjaciel poprosił mnie, abym był jego świadkiem – opowiada Gilles. Ja jednak wyczułem, że jego narzeczona zaraz wybuchnie. Powiedziałem mu o moich oporach. Nie można być świadkiem za wszelką cenę: to czasami wystawia na próbę przyjaźń!”.

Świadek może zmagać się z prawdziwymi dylematami moralnymi: „Para, której zgodziłem się być świadkiem, zamieszkała razem na 7 miesięcy przed ślubem – mówi Matthieu. Zawiedziony porozmawiałem z narzeczoną o powodach ich decyzji. To niczego nie zmieniło i byłem ich świadkiem pomimo wszystko, ale powiedziałem, co myślę na temat ich wyboru i nasza relacja się pogłębiła”.

 

Towarzysz pary małżeńskiej

Po ślubie niektórzy, przyglądając się małżonkom z boku, bez skrępowania dzielą się swoimi spostrzeżeniami na temat rozwoju ich relacji. „Świadek musi mieć prawo, by coś skomentować, jednak bez wtrącania się w małżeństwo” – wyjaśnia Guillaume, który w roli świadka na ślubie kościelnym występował już sześciokrotnie. Żonaci przyjaciele mieli tendencję do tego, by wycofywać się w przyjaźni. Rozmawiałem z nimi o tym. Z początku reagowali ogromnym zaskoczeniem, ale nieco później dzwonili, żeby mi powiedzieć, że nasza rozmowa im pomogła”. Czyż odwaga, by stanąć w prawdzie nie jest oznaką prawdziwej przyjaźni?

W obliczu różnych wstrząsów i zawirowań, jakich może doświadczać dana para, świadek może poczuć się powołany do tego, by przez swoją uważną obecność towarzyszyć małżonkom i, przede wszystkim, otaczać ich modlitwą. Jako uprzywilejowany przyjaciel, świadek jest gotowy służyć pomocą w razie potrzeby, oczywiście na tyle, na ile jest to możliwe logistycznie. „Kiedy czuję, że jedna z par, której byłam świadkiem jest trochę osłabiona lub przemęczona, proponuję, że zajmę się ich dziećmi, aby oni mogli spędzić trochę czasu tylko we dwoje” – podpowiada Hélène.

Podsumowując, oprócz wszystkich rozmów i rad, świadkowie i małżonkowie często pielęgnują swoją znajomość na przestrzeni całego życia, każdy według własnej dyspozycyjności i pomysłowości: małżonkowie zapraszają świadków na kolację, a świadkowie, na przykład, składają życzenia z okazji rocznicy ślubu. „Świadek uczestniczy w radościach i smutkach pary – dodaje na koniec Guillaume – jest niczym duchowy brat lub siostra”. Oczywiście, nie ma takiego obowiązku, ale, być może, warto wykorzystywać takie okazje.

Cyril Douillet

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail