Aleteia

Otworzyć zalęknione serce na radość – jesteś gotowy podjąć wyzwanie?

Udostępnij

Zdrowie, finanse, codzienna bieganina, życie wewnętrzne… Mimo że powoli wracamy do normalności, wielu z nas nadal towarzyszy niepokój. A może lekarstwem na wszelkie te rozterki jest radość, czy raczej obowiązek radowania się?

Gdzie nie spojrzymy, czy to w świecie polityki, w przestrzeni publicznej czy też w Kościele, wszędzie panuje przygnębiająca atmosfera. W kontekście niepewnej przyszłości nie brakuje tych, którzy zastanawiają się, jak można nadal wierzyć w lepsze jutro? Jak patrzeć w przyszłość z nadzieją? A także jak zachować wewnętrzną radość życia, kiedy wszystko dookoła smutno nas nastraja?

 

Miejsce na radość w sercu pełnym wątpliwości i cierpienia

A gdyby radość była obowiązkiem? Koncepcja obowiązkowego bycia radosnym wydaje się absurdalna, a jednak odpowiada prawdzie. Recepta na wypełnienie tego zadania jest prosta: należy szukać źródła witalności w sobie, jednocześnie się na sobie nie koncentrując. Istnieją bowiem sprawdzone sposoby na przygnębienie i strapienia, pośród których przychodzi nam funkcjonować.

Wystarczy odrobinę mniej interesować się sobą, a nieco bardziej innymi, świadomie zwracać uwagę na to, co idzie dobrze, zamiast na to, co jest nie tak oraz przyjąć założenie, że nie ma sensu szukać gdzieś daleko, ponieważ to, co najlepsze mamy na wyciągnięcie ręki. Wtedy postawa radości stanie się nam bliższa i bardziej naturalna. Wymaga to spojrzenia na rzeczywistość z odpowiedniej strony. Czasami wpisane jest w nią pewne zmaganie, kiedy do naszych uszu docierają złe nowiny albo też dotyka nas cierpienie.

Ale jako wierzącym nie wolno nam zapominać o tym, że nawet w trakcie swej agonii na Górze Oliwnej, na zakończenie pożegnalnej rozmowy z apostołami Chrystus rzekł: „To wam powiedziałem, abyście pokój we Mnie mieli. Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat” (J 16, 33). Oto przesłanie pokoju i radości dla serca, które zmaga się z wątpliwościami, cierpieniem, a nawet prześladowaniem: Chrystus zwyciężył śmierć i grzech!

Dlaczego zatem nie mielibyśmy pójść tropem tego zwycięstwa, szukając jego śladów zarówno w naszym wnętrzu, jak i wokół nas? Rozejrzeć się za sposobem na to, aby radość na stałe zagościła w naszej codzienności. Jeden, na przykład, będzie karmił się muzyką wielbienia, ktoś inny odda się lekturze dobrej powieści, jeszcze inny, analizując co wieczór swój dzień, będzie szukał przynajmniej dwóch powodów do dziękczynienia. Ktoś podejmie się pomocy sąsiadce, a inny zadzwoni do przyjaciela, z którym rozmowa wprawia go w dobry nastrój. Walka o radość wyraża się w konkretach: każdy musi sobie znaleźć właściwą broń!

Ks. Sébastien Thomas