Aleteia

Twoje dziecko wszystko negocjuje? Jak stać się lepszym negocjatorem od niego?

TEENAGER
George Rudy - Shutterstock
Udostępnij

Za każdym razem, gdy prosisz o coś swoje dziecko, ono się spiera, targuje i negocjuje? Te uciążliwe sytuacje sprawiają, że powątpiewasz w swoje kompetencje rodzicielskie? Bez obaw, istnieje pewien sposób, który sprawi, że twoje pytania staną się słyszalne!

Począwszy od ustalenia godziny, o której pora iść spać, aż do określenia czasu spędzanego na oglądaniu kreskówek, nie zapominając o pokoju, który zawsze posprzątają „za chwilę”, dzieciom nie brakuje nigdy argumentów, by renegocjować przyjęte zasady. To wyczerpująca batalia, nawet dla najlepszych rodziców.

Zaświadcza o tym Laurent Combalbert, emerytowany funkcjonariusz oddziałów specjalnych policji (Raid): „Piętnaście ostatnich lat spędziłem na przygotowaniach i prowadzeniu najtrudniejszych i uznawanych za najbardziej ryzykowne na świecie negocjacji. Tymczasem są one niczym w porównaniu z zawiłością negocjacji, jakie prowadzę na co dzień w domu. Tak się składa, że mam czworo dzieci…” Małe aniołki gorsze niż rewolucjoniści FARC*? W swojej książce „Stań się lepszym negocjatorem od swoich dzieci” Laurent Combalbert wyjaśnia, jak położyć kres niekończącym się dyskusjom i sprawić, by w domu zapanował spokój.

 

Jasno określić to, co nie podlega negocjacjom

Słaba strona rodziców? Uczucia. To właśnie one paraliżują ich w obliczu łez lub mądrze dawkowanego błagania: „Czemu nie, skoro miałem średnio 4 z matematyki w tym semestrze?”. Nie zawsze łatwo się przeciwstawić. Jednak nie możemy zapominać o tym, że „relacja, jaką rodzice nawiązują ze swoimi dziećmi, ma na celu przede wszystkim ich wychowanie, a często także wymaga mówienia «nie »” – przypomina specjalista ds. negocjacji.

Wśród zasad panujących w życiu rodzinnym „konieczne jest określenie tego, co nigdy nie podlega negocjacjom”, tj. tematów, które możemy poruszać celem wyjaśnienia czegoś, jednak stosowania się do nich w żaden sposób się nie podważa” – wyjaśnia dalej coach. Uprzejmość, bezpieczeństwo, szacunek do innych, uczestnictwo w niedzielnej mszy świętej… każda rodzina ma swój własny tryb funkcjonowania. To, co nie podlega negocjacjom, powinno być jasno określone między małżonkami i z przekonaniem przedstawione dzieciom.

 

Poświęć czas na wyjaśnienie zasad

Czy to znaczy, że pewne zasady można negocjować? Tak, jednak „negocjowanie nie oznacza ustępowania” – podkreśla specjalista od sytuacji nierozwiązywalnych. „Negocjowanie formy sprawia, że sens danej zasady pozostaje nienegocjowalny” – zauważa. To dlatego „posprzątaj swój pokój” może zamienić się w „posprzątaj swój pokój, nim pójdziesz się bawić lub po tym, jak się wykąpiesz”. Sprytnie!

W końcu, negocjowanie z dziećmi nie oznacza w żadnym wypadku popadania w demagogię czy pogrążania się w rezygnacji. Wręcz przeciwnie, oznacza poświęcenie czasu na to, by wyjaśnić zasady, ustalić konsekwencje i odpowiedzieć na pytania. Taka owocna wymiana działa antykryzysowo, wzmacnia autorytet rodzicielski i chroni od autorytaryzmu. To taki pokojowy arsenał, dzięki któremu żadne rozkapryszone dziecko nie będzie się przeciwstawiać swoim rodzicom. Jak słodkich oczu by nie robiło.

* Rewolucyjne Siły Zbrojne Kolumbii

Élisabeth Caillemer