Aleteia
czwartek 22/10/2020 |
Św. Jana Pawła II

Komunikacja w mediach społecznościowych – trzy złote reguły, których warto przestrzegać

SOCIAL

Blurryme - Shutterstock

Edifa - publikacja 07.07.20

Facebook, Twitter, Instagram... Media społecznościowe pozwalają nam na publikację różnego rodzaju wiadomości, w tym takich, które mogą zostać uznane za niestosowne czy zjadliwe komentarze. Jak rozsądnie i z miłością korzystać z mediów społecznościowych i jak nie pozwolić, żeby słowa wyprzedzały nasze myśli?

W odpowiedzi na każde wydarzenie od razu zamieszczamy post, tweet, natychmiastową reakcję. Koniecznie trzeba wyrazić swoją opinię, wybrać swój obóz, sprawić, by dostrzeżono „nasze pomysły”. Czy chodzi o ostatnie wystąpienie prezydenta, wypowiedź papieża Franciszka czy reakcję na reakcję jakiegoś polityka lub gwiazdy w kontekście aktualnych wydarzeń, każdy przygotowuje swój komentarz w czasie rzeczywistym, poczuwa się do roli polityka czy teologa…

Stopniowo kompulsywny internauta staje się lobbystą swoich własnych spraw. Wypowiada się chętniej, nie rozmawiając z konkretną osobą i „folguje sobie” z tym większą łatwością, że nie posiada rozmówcy z krwi i kości. Podsyca szum medialny. Media społecznościowe pomnożyły słowa, dając do nich dostęp każdemu. Jak więc dostosować nasze słowa i stanowisko zajmowane wobec różnych wydarzeń, gdy wirtualna rzeczywistość sprzyja różnym nadużyciom językowym?

Zawsze pamiętaj o zasadzie trzech sit

Ileż gaf i wpadek popełniamy tylko dlatego, że reagujemy impulsywnie, nie dając sobie czasu na zastanowienie się… Gdzie się podziały nasze pytania, nasza ostrożność wobec złożonej rzeczywistości? Od dawnych czasów, gdy wszystko zachowywaliśmy dla siebie, przeszliśmy do stanu braku zahamowań, gdzie nie ma już granic: dla przemocy, obelg, nadmiernej ekspozycji własnego ja, która niszczy naszą intymność i naszą głęboką tożsamość…

„Porwani w ten kompulsywny wir komunikacyjny, musimy na nowo nauczyć się milczeć, aby na nowo uświadomić sobie, co odczuwamy, zanim zostanie to wypowiedziane, aby na nowo nadać wagę naszym słowom i nacechować je życzliwością, aby nie żałować, że coś powiedzieliśmy” – analizują psychiatra Jean-Christophe Seznec i aktor Laurent Carouana w jednym ze swoich licznych dzieł, w których podejmują refleksję nad miejscem słowa w społeczeństwie cyfrowym. Z kolei filozof Michel Lacroix, w swojej książce Toksyczne słowa, budujące słowa, uznaje za ważne, by odwołać się do etyki języka, ponieważ słowa angażują nas równie mocno, jak czyny.

Czy to na pewno dobry pomysł, by mówić wszystko, co przychodzi nam do głowy? Myśleć na głos to, co inni myślą po cichu? Sokrates, nim zdecydował się coś powiedzieć, stosował wypracowaną przez siebie metodę trzech sit. Czy to prawda (po prostu czy podjęliśmy wysiłek, by zweryfikować daną informację, pochodzenie danego zdjęcia lub pogłoski)? Czy to dobre (czy wręcz przeciwnie, chodzi o informację, która skrzywdzi, zrani drugiego człowieka)? Czy to pożyteczne (czy stwarza to możliwość zmiany na lepsze, pozwoli popchnąć do przodu daną kwestię)? Oto trzy sita, które pozwolą nam zaoszczędzić wiele wody w młynie naszych słów.

Rozmawiaj z wyrozumiałością, nie z oburzeniem

Czy nie powinniśmy mówić „w porę i nie w porę” – to znaczy przy każdej okazji, sprzyjającej lub nie – by świadczyć o Chrystusie lub kiedy nasz bliźni zbłądzi? – pytają się chrześcijanie. „Nie o to chodzi czy mówić czy nie – odpowiada ojciec Jean-Marie Gueullette. – To, co ważne to sposób, w jaki ten, kto mówi, traktuje osobę, do której się zwraca. Słowo chrześcijan staje się słyszalne, gdy nie jest wypowiadane z góry, w sposób deprymujący, pełen pogardy dla tego zgniłego świata.

„Cytuje też św. Franciszka Salezego, który nieprzypadkowo uznawany jest za patrona dziennikarzy, wskazując sposób postępowania wobec grzesznika lub przeciwnika: „Lepiej odnosić się do niego ze współczuciem niż z oburzeniem”. „Razem z grzesznikami stoimy wobec Słowa Bożego, a nie ze Słowem Bożym przeciw grzesznikom” – przypomina ojciec Jean-Marie Gueullette.

To do nas należy wypracowanie własnego sposobu rozmawiania. „Ta kwestia ma ogromne znaczenie w dziedzinie edukacji i ewangelizacji, gdzie należy unikać wszelkich określeń typu «musisz», «nie możesz», i innych „powinności”, które sprawiają, że podmiot znika za jakąś abstrakcyjną normą. Dawanie rad to nie mówienie drugiej osobie co ma robić, ale oświecanie jej sumienia tak, aby stopniowo znalazła własne odpowiedzi, wewnętrznie przyswajając prawo. Nauczanie ewangeliczne nie jest teorią. To opowieść, która pozwala nam kogoś poznać, poznać Chrystusa”.

Sztuka milczenia

Chcąc mieć pewność, że rozmawiamy we właściwy sposób, zdarza się, że pojawia się w nas taki odruch, by zapytać samego siebie: „Co Jezus powiedziałby na moim miejscu?” Zdaniem ojca Jean-Marie Gueullette’a jest to pozbawione sensu: „Nie możemy rozmawiać tak, jak Jezus by to uczynił. I nikt, nawet Bóg, nie może mówić za nas. Wierzący mają czasem wrażenie, że im mniej są obecni w tym, co robią, tym bardziej zyskują na pobożności. Nic bardziej mylnego. To nasze sumienie decyduje, tu i teraz, w tych okolicznościach, które są naszymi okolicznościami życia. Jesteśmy osobiście odpowiedzialni za nasze czyny i słowa, nawet jeśli w czasach niepokoju, jakie są naszym udziałem, wzmaga się pragnienie zewnętrznego autorytetu, który wyręczyłby nas w tym zadaniu. Według św. Tomasza z Akwinu podobieństwo człowieka na obraz Boży przejawia się właśnie w tym, że posiada on wolną wolę i zdolność panowania nad swoimi czynami”.

To właśnie z powodu braku ciszy, która pozwala pielęgnować życie wewnętrzne, znajdujemy się niespodziewanie w pozycji bojownika, który z zasady dostosowuje się do wszystkich poglądów swojego klanu, samemu nad nimi się nie zastanawiając. Lub w pozycji fundamentalisty, który wszystkie teksty religijne odczytuje dosłownie, nie zadając sobie żadnych pytań. Potrafić milczeć, by świadomie zabierać głos.

Clotilde Hamon


ROZMOWA, RODZINA

Czytaj także:
Wzorce komunikacji wyniesione z domu. Jak je zmienić?


KOMUNIKACJA W ZWIĄZKU

Czytaj także:
Naprawiamy komunikację w związku. Zobacz, jaki jest pierwszy krok

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
komunikacjamedia społecznościowe
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
MASS,YOUNG CHILD
Anna O'Neil
List do rodziców, którzy zabierają na mszę sw...
RĄCZKA NIEMOWLAKA
Marta Brzezińska-Waleszczyk
Byłam świadkiem 45 minut życia. To była lekcj...
Bluźniercze graffiti na murze kościoła
Lucandrea Massaro
Wypisali proaborcyjne grafitti na kościele. R...
Aleteia
Oczy Matki Bożej z Guadalupe. Jedna z najwięk...
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś [18 paździe...
BIBLE STUDY
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś [20 paździe...
ANGEL,CHILD,STATUE
Philip Kosloski
Mamo, martwisz się o swoje dzieci? Módl się t...
Zobacz więcej