Aleteia

Chcesz publicznie przywołać małżonka do porządku? Przemyśl to…

arguing, couple, friend,
By fizkes | Shutterstock
Udostępnij

Przykra uwaga lub komentarz, niemiłe zachowanie w stosunku do innych… Zdarza się, że nasz współmałżonek publicznie nas zawstydza. Czy należy od razu przy wszystkich zwracać mu na to uwagę?

„Mój mąż zarzuca mi, że publicznie go krytykuję. Tymczasem ja uważam, że nie powinnam pozwalać mu mówić rzeczy nie do końca prawdziwych lub raniących jego rozmówców” – zwierza się bezradna Louise. „Próbowaliśmy o tym rozmawiać, ale każdy obstaje przy swoim. Mamy wrażenie, jakbyśmy byli głusi na swoje argumenty”.

Czy zdarzyło ci się kiedyś znaleźć w podobnej sytuacji? Jaka jest więc właściwa postawa, którą należy przyjąć, gdy nasz współmałżonek wypowiada słowa szokujące nas swoją niezręcznością, nieprecyzyjnością, gwałtownością lub mogące stawiać w krępującej sytuacji jego rozmówcę?

Louise zdecydowała się niezwłocznie zareagować, starając się raczej oszczędzić przykrości osobie trzeciej i ryzykując przy tym wywołanie małżeńskiej kłótni, która niewątpliwie nastąpi, biorąc pod uwagę, że godzi to w miłość własną osoby „przywoływanej do porządku”. Czy jest to jednak właściwa postawa?

 

Wsłuchać się w uczucia drugiego

Prawda kontra miłość? A jeśli miłość, to w stosunku do kogo? W tym przypadku miłość do osoby, do której zwraca się współmałżonek. Bo nie chcemy, by zranił bliźniego. Ale dochodzi tu jeszcze zakłopotanie i wstyd, jakie budzi w nas oglądanie współmałżonka zachowującego się w sposób, którego nie pochwalamy.

Czy jednak jemu również nie należy się nasza delikatność? Jak więc zadbać jednocześnie o właściwy sposób wypowiedzi i życzliwość w związku? W tym konkretnym przypadku należy o tym porozmawiać „z wypoczętą głową”, uznając najpierw, zarówno z jednej, jak i z drugiej strony, przesadę, którą nacechowane były nasze słowa, i prosząc nawzajem o przebaczenie zadanych ran.

Czy mąż Louise zdaje sobie sprawę ze znaczenia niektórych swoich słów? Czy wie, że czasami może zachowywać się niezręcznie, a nawet krzywdząco? Czy stara się zrozumieć położenie swojej żony, wstyd, który czasami ona odczuwa?

A czy Louise zdaje sobie sprawę z tego, że jej mąż te „interwencje w obronie atakowanego” odbiera jako brak szacunku do niego? Że on sam także „umiera ze wstydu” z powodu takiego publicznego odrzucenia? Uważne wsłuchanie się w uczucia każdej osoby pozwala zobaczyć coś więcej niż swoje zranione ego.

Następnie należałoby zdefiniować na nowo nasz sposób funkcjonowania z innymi jako para. Lepiej wymienić wszystkie uwagi i wyjaśnić sobie nieporozumienia już po powrocie do domu. W ten sposób każdy będzie mógł nauczyć się lepiej rozpoznawać granice, których nie należy przekraczać – w relacji między nami i w relacji z innymi osobami.

Marie-Noël Florant