6 / 10
6. „Nie dopilnowałaś!”
Takie oskarżenie usłyszałaby każda z nas, gdyby przyznała głośno, że dziecko spadło przy niej z łóżka, nabiło sobie siniaka, uderzyło się w głowę, spadło z krzesełka etc. Bo najłatwiej ferować wyroki. A ja dam sobie rękę uciąć, że podobne sytuacje wydarzyły się każdemu rodzicowi. Można mieć oczy dookoła głowy i 100 proc. koncentracji na dziecku, a ono zawsze znajdzie dziurę, w którą można włożyć palucha. Co ciekawe, mój synek zawsze nabijał sobie największe guzy, kiedy w domu prócz mnie było jeszcze kilka „pilnujących” go osób.
+