Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

1/12
Narodzenie Jezusa według niderlandzkiego malarza Geertgena tot Sint Jansa. Wyjątkowy klimat światłości rozświetlającej mrok jest znakiem nadziei dla każdego z nas. Wszystkie twarze spoglądają w jednym kierunku, co sprawia, że i nasz wzrok pada na małe bezbronne Dziecko. Boże Narodzenie, jak co roku, pokazuje, że to, co delikatne i kruche, jest ważne. W dzisiejszych czasach, gdy panują trendy na „świetność”, moc i doskonałość, ta sytuacja narodzin Dziecka w biedzie jest jak chłodny prysznic, który przynosi ulgę.

1490 r.

[National Gallery, Londyn]
2/12
Pełna ciepła scena – rodzina, pasterze i zwierzęta, wszyscy skupieni wokół narodzonego właśnie Jezusa. Na twarzach niektórych z nich widzimy subtelne uśmiechy, kiedy to wpatrywanie się w pełen uroku i piękna obiekt wywołuje ciepłe uczucia i subtelny zachwyt.

Bartolomé Esteban Murillo, 1657 r.

[Museo del Prado, Madryt]
3/12
Kompozycja postaci oraz kolorów na tym obrazie Matthiasa Stoma zdaje się mówić: „nie ma nic ważniejszego od tego Niemowlęcia”. Rzeczywistość im dalej, tym bardziej niknie w cieniu. Bycie tu i teraz, wpatrzenie się w coś, w kogoś, wsłuchanie się – być może w drugiego człowieka – w ten sposób przeniesiemy scenę z tego arcydzieła we własne życie.

Lata 1635-40

[Muzeum Sztuki, Karolina Północna]
4/12
Niektóre postacie z obrazu Albrechta Dürera mają tę lekcję uważności do nadrobienia – dwaj spośród trzech magów oddających pokłon są średnio zainteresowani narodzinami Mesjasza. Wyglądają, jakby zastanawiali się nad darami, które przynoszą – może ich wartością, może przydatnością. Ponadto na dalszym planie widzimy osoby, które żyją swoim życiem i nie przyciąga ich wcale stajnia, którą odwiedzają znamienite osoby. Nawet takie zderzenie światów nie budzi ich ciekawości. Zupełnie inaczej zachowuje się mag, który zdaje się być pochłonięty przyglądaniem się Dziecku, do którego został posłany, żeby oddać Mu pokłon.

1504 r.

[Galeria Uffizi, Florencja]
5/12
U Giotta jest jeszcze większy rozgardiasz w Betlejem. Każda owca patrzy w inną stronę, pasterze przyglądają się aniołom, ci z kolei oddają chwałę Bogu, zwracając się ku niebu lub w stronę żłoba. Józef siedzi i czymś się martwi… Tak niejednokrotnie wygląda nasze życie. Skupiamy się na tym, co w tym momencie nie jest najważniejsze. A co jest najważniejsze? Na tym dziele dostrzegają to ci, którzy są najbliżej: Maryja, jeszcze jedna kobieta i zwierzęta. Może by dostrzec, że coś rzeczywiście ma wartość, potrzeba podejść bliżej?...

1303 r.

[Kaplica Scrovegnich, Padwa]
6/12
Kolejne dzieło Giotta – tym razem chóry aniołów spoglądają w stronę gwiazdy wskazującej miejsce narodzenia oraz w stronę nowo narodzonego Jezusa. Józef – znów strapiony. Co ciekawe, widzimy na jednym obrazie dwie sytuacje, które dzieją się w różnych momentach – Dziecko w ramionach mamy i to samo Niemowlę karmione przez akuszerki. Czy można być w dwóch miejscach jednocześnie? Oczywiście, że nie – dlatego często zamartwianie się sprawami z przeszłości czy przyszłości nie jest dla nas korzystne.

1310 r.

[Bazylika św. Franciszka, Asyż]
7/12
Giotto di Bondone, lata 1304-1306

[Kaplica Scrovegnich, Padwa]
8/12
Charles le Brun namalował ten obraz z rozmachem. Wielość postaci i planów oraz ruch sprawiają wrażenie, że tu się po prostu dzieje. Niemniej nieład jest tu pozorny, a spojrzenia postaci biegnące w różne strony nie zaburzają wrażenia, że wszyscy znaleźli się tu z jednego powodu i zmierzają w tym samym kierunku.

1689 r.

[Luwr, Paryż]
9/12
Ten obraz włoskiego manierysty Bronzino pokazuje, że skupienie uwagi na tym, co w tej chwili najważniejsze, wprowadza harmonię. Dzieło jest pełne łagodności, równowagi i spokoju.

Lata 1539-40

[Szépművészeti Múzeum, Budapeszt]
10/12
Corregio podkreśla tu uważność najjaśniejszą plamą światła – widzimy ją na twarzy Maryi zapatrzonej w Dzieciątko Jezus.

Lata 1522-1530

[Gemäldegalerie Alte Meister, Drezno]
11/12
Podobnie Giudo Reni – można by inspirować się tym obrazem w codzienności, zwłaszcza w naszych relacjach. Aby być, nie oceniać, po prostu patrzeć, słuchać. A przyniesie to owoc w postaci prawdziwego poznania drugiej osoby – siostry, brata, rodziców, przyjaciela. Taka czysta chwila obecności z uważnością może zaowocować nową fascynacją, przebudzeniem sympatii czy miłości, którą w codziennym trybie być może zatracamy.

Lata 1630-1642
12/12
Gerard van Honthorst zastosował podobny zabieg – Maryja wpatrzona w swoje Dziecko promienieje. Jest blisko Niego i ta relacja jest dla niej najważniejsza w tym momencie. Jezus, oprócz tego, że był jej synem, był też Bogiem. Może i dla nas to być natchnieniem, by wpatrywać się w ludzi wokół nas na różnych poziomach – tym widzialnym i niewidzialnym; by wpatrywać się w Boga w postaciach, w jakich możemy na Niego patrzeć – w drugim człowieku, w ikonie, w Najświętszym Sakramencie.

1622 r.

[Pommersches Landesmuseum, Greifswald]