10 / 12
Wrzeciono
Przypominała mi moją prababcię, blisko 100-letnią kobietę z południowych Włoch, noszącą czarny turban na głowie, prawie ślepą. Stara i chora, ale przesłodka. Wyobrażałam sobie, że jest ślepa, bo jej oczy widziały zbyt wiele: wojnę, biedę, śmierć. Było mi jej żal. A ona była przepełniona wdzięcznością, uśmiechnięta. Zawsze mnie zaskakiwała. Ta kobieta z Petry również wydawała mi się osobą, która ma bardzo wiele do opowiedzenia. Pracowała na starym wrzecionie i chciała mi pokazać, jak to się robi. Zajrzałam do kieszeni, ale nie miałam drobnych. Pokręciła głową i powiedziała coś po arabsku. „Ona nie chce żadnych pieniędzy. Chce tylko pokazać ci stary sposób szycia” – powiedział mi przewodnik. Nie rozumiałam jej – nie była tam dla pieniędzy. Była po to, by przypomnieć coś innym. Dla niej była to szansa, by przekazać coś nowym pokoleniom i czerpała z niej radość. Tak, jak moja prababka.
+