5 / 12
„Fish-man”
Yazan spędził połowę życia w ciepłych wodach Zatoki Akaba, nad Morzem Czerwonym. Jest nurkiem, ale też świetnym fotografem-amatorem posiadającym rzadką i jakże piękną kolekcję podwodnych zdjęć. Pytam go o największą głębokość, na którą zszedł. „Zszedłem zbyt głęboko tylko raz. Byłem młody, głupi i ryzykowałem zbyt wiele. Zanurkowałem, było w porządku, więc nie przestawałem. Ale w pewnym momencie zacząłem tracić świadomość. Dzięki Bogu, udało mi się wynurzyć. To zdarzyło się raz. Było błędem” – wspomina. Przypominam sobie o Mojżeszu i jego ludziach, którzy przez takie same, ciepłe wody, uciekali z niewoli. Co jeszcze mogli zrobić, zmęczeni i słabi, jeśli nie prosić Boga o pomoc? „Kiedy jestem słaby, jestem silny”. Historia Yazana, Mojżesza oraz spojrzenie na Morze Czerwone, zaprasza do zaufania Bogu, bo „moc w słabości się doskonali”.
+