6 / 12
Rolnik
Stary targ w Ammanie tętni życiem. Moją uwagę przykuwa sprzedawca. Ma ciepłe, błyszczące oczy, skórę pomarszczoną i zniszczoną przez słońce. Paznokcie u dłoni są krótkie i brudne. Jest rolnikiem, który sprzedaje swoje produkty. Z dumą pokazuje mi główkę czosnku. Zaskakuje mnie. „Z czego jest taki dumny? To tylko czosnek” – myślę. I wtedy przypominam sobie mojego dziadka, kiedy przyniósł nasiona arbuza. Szczęśliwy powiedział: „Mam nasiona. Teraz mogę sam wyhodować arbuzy, skoro je tak lubisz” – powiedział. I tak zrobił. Rosły i były gotowe do zjedzenia. To nie były tylko arbuzy. To był efekt czasu, jaki dziadek poświęcił, podlewając je każdej nocy, martwiąc się, czy wszystko robi dobrze. Przyjemność dania mi czegoś, co zrobił własnymi rękoma, efekt wynikającej z miłości chęci sprawienia mi radości. Rolnik i ja spojrzeliśmy na siebie. Uśmiechnęłam się do niego, on do mnie. Zrozumieliśmy się wzajemnie.
+