1/7

Wykluczony z Hollywoodu

Reżyser Mel Gibson ostrzegł Caviezela, że grając Chrystusa, naraża się na zepchnięcie na margines Hollywoodu. Aktor odpowiedział: „Mel, to jest to, w co wierzę. Wszyscy niesiemy jakiś krzyż. Ja muszę wziąć swój. Jeśli nie będziemy nieść swojego krzyża, jego ciężar nas przygniecie. Więc idźmy naprzód”. Aktor wyznał później, że po zagraniu roli Jezusa czuł się wykluczony przez środowisko filmowe.
2/7

Strach

Rola Jezusa Chrystusa zdawała się pasować jak ulał do tego trzydziestotrzyletniego wówczas aktora, w dodatku o inicjałach J.C. Caviezel wyznał jednak, że był „po części zachwycony, a po części przerażony”.
3/7

Bolesna charakteryzacja

By perfekcyjnie wejść w rolę, Caviezel musiał poddawać się wyczerpującej charakteryzacji. Cierpiał przy tym na hipotermię i z powodu zwichniętego barku. Wspominając to, powiedział: „To zmuszało mnie do modlitwy”.
4/7

Obojętność

Wiszenie na krzyżu, podczas gdy reszta ekipy wykonywała swoje zadania lub po prostu gawędziła, okazało się dla Caviezela bardzo trudne. W jakimś sensie przypominało to obojętność, jakiej doświadczył Chrystus. A jednak, jak podkreślił aktor, Jezus potrafił wybaczyć tym, którzy pozostali obojętni na jego męczarnie.
5/7

Odpowiedzialność

Caviezel wziął sobie tę rolę mocno do serca i chciał, by widzowie widzieli na ekranie nie jego, lecz Jezusa: „Na tym zależało mi najbardziej. By ludzie zajrzeli wreszcie w głąb swojej duszy i podjęli decyzję, czy chcą za Nim podążać”.
6/7

5 dodatkowych tygodni ukrzyżowania

By zapewnić jak najlepsze ujęcia, Caviezel zgodził się na dodatkowe pięć tygodni pracy. Musiał wówczas godzinami wisieć na krzyżu poruszanym przez silny wiatr, bojąc się o własne życie.
7/7

Rażony piorunem

Jakby scen ukrzyżowania było mało, podczas kręcenia scen Kazania na Górze Caviezel został rażony piorunem. Aktor „rozświetlił się niczym choinka”, lecz przeżył i mógł kontynuować swoją misję.