Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

1/12
Izabella Horodecka – James Bond w spódnicy Podczas okupacji brała udział w 23 akcjach likwidacyjnych. „Nigdy nie miałam wyrzutów sumienia. Uczestniczyłam w wymierzaniu sprawiedliwości. Ginęli ludzie podli, mający krew na rękach. Zdrajcy, konfidenci, sprawcy zbrodni, winni śmierci i cierpienia setek, tysięcy ofiar” – mówiła po wojnie. Na pytanie, czy się bała, odpowiadała, że nie, bo taki już ma „defekt charakteru”.
2/12
Izabella Horodecka – James Bond w spódnicy Żołnierzem AK została w 1942 roku, przybrała pseudonim „Teresa”. Przygotowywała akcje likwidacyjne od strony wywiadowczej i logistycznej: rozpoznanie celu, ustalenie odpowiedniego czasu i miejsca egzekucji, rozdanie broni wykonawcom wyroku. Szło jej sprawnie, bo przed wojną należała do warszawskiej elity, miała rozległe znajomości. Wybuch Powstania Warszawskiego zastał ją na ulicy. Poszła, jak stała. 11 sierpnia została poważnie ranna. Trafiła do „Radosława”, brała udział w obronie Woli, potem Starówki. We wrześniu trafiła do Puszczy Kampinoskiej, później Jaktorowa, Grodziska. Do Warszawy wróciła w 1945 r., zaczęła pracować w Społecznym Przedsiębiorstwie Budownictwa. Dożyła blisko 102 lat.
3/12
Mathilde Carré – kochliwa „Kotka” Wyszła za mąż, mając zaledwie 23 lata. Małżonek, oficer piechoty, został wkrótce skierowany do Algierii, więc Mathilde, na swoje nieszczęście, pojechała z nim. Pobyt w Afryce był dla niej pasmem udręk. Nudziła się, pracowała jako nauczycielka, ale nie lubiła tego, podobnie jak afrykańskiego klimatu. Paradoksalnie, wybawieniem był dla niej wybuch II wojny światowej, bo z mężem wróciła do Francji.
4/12
Mathilde Carré – kochliwa „Kotka” Jej przygoda z wywiadem zaczęła się od poznania polskiego oficera Romana Czerniawskiego, który tworzył siatkę wywiadowczą. Mathilde zgodziła się, bo wreszcie miała pasjonujące zajęcie, a poza tym zakochała się w przystojnym Polaku. Carré odnalazła się w roli, zaczęła przynosić coraz cenniejsze informacje. Ale miała słaby punkt – była zazdrosna o Czerniawskiego, więc kiedy na horyzoncie pojawiła się inna atrakcyjna agentka, sytuacja zaczęła się komplikować. Przez animozje z rywalką „Kotka” (jak mówiono o Mathilde) trafiła w ręce Hugo Bleichera, oficera niemieckiego kontrwywiadu. I… zgodziła się na współpracę. Przekazywane przez nią informacje służyły do gnębienia francuskich patriotów. W 1942 r. została zatrzymana przez Scotland Yard i przekazana Francji. W wieku 40 lat usłyszała wyrok: kara śmierci, ale… wkrótce zamieniono go na dożywocie, a ostatecznie „Kotka” po czterech latach wyszła na wolność. Zmarła w 2007 roku.
5/12
Piękna i brawurowa Zofia Ścibor-Rylska Od września 1942 r. jako kurierka wywiadu AK przewoziła tajną pocztę z materiałami wywiadowczymi między Warszawą, Poznaniem i Berlinem. Było jej łatwiej, bo urodziła się i wychowała w Berlinie, mówiła po niemiecku perfekcyjnie. Poza tym była niesamowicie piękna i pełna brawury – podróżowała z kenkartą, którą sama sobie podrobiła (na prawdziwe nazwisko Zofia Rapp), przewoziła materiały wywiadowcze, miała liczne kontakty, bez trudu pozyskiwała cenne informacje. Jedna z nich posłużyła do zatopienia niemieckiego pancernika „Tirpitz”.
6/12
Piękna i brawurowa Zofia Ścibor-Rylska Wyszła za mąż w 1943 r. za pracownika wywiadu AK, Jana Kochańskiego, ale małżeństwo nie trwało długo. W listopadzie oboje zostali aresztowani przez gestapo (ona w ósmym miesiącu ciąży). Przesłuchiwana nie zdradziła żadnej informacji. Symulowała przedwczesne bóle porodowe, by trafić do więziennego szpitala, z którego ostatecznie uciekła, z pomocą innego AK-owca przejechała z Lwowa do Warszawy, niemal wprost na salę porodową. Mężowi zdążyła przekazać informację o urodzeniu syna, wkrótce został rozstrzelany. Gestapo długo jej szukało. Do Powstania przebywała w Warszawie, kilka razy zmieniała mieszkanie, w październiku’44 z chorym na ospę 9-miesięcznym synkiem uciekła do Gdańska. Tam poznała gen. Zbigniewa Ścibora-Rylskiego, który wkrótce został jej mężem.
7/12
Wywiadowcza przeszłość Coco Chanel Wszyscy znają ją z kultowych kreacji, pożądanych perfum, ale nie wszyscy wiedzą o epizodzie z jej życia, kiedy to zakochała się w baronie Hansie Guntherze von Dincklage, oficerze Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy, który miał zwerbować ją do pracy w wywiadzie. Romans z młodszym o 13 lat Niemcem miał położyć się cieniem na jej sławie. Jak wynika z opublikowanej w 2011 r. książki „Sleeping with the Enemy. Coco Chanel’s Secret War”, Chanel miała współpracować z wywiadem III Rzeszy (pseudonim „Westminster”). Jej zwierzchnikiem miał być Walter Schellenberg, szef wywiadu SD, który po procesie w Norymberdze wyszedł na wolność w 1951 roku i zamieszkał we Włoszech. Chorował na raka wątroby, a Chanel miała opłacać jego opiekę lekarską.
8/12
Wywiadowcza przeszłość Coco Chanel Kiedy wojna zbliżała się ku końcowi, von Dincklage zaproponował jej ucieczkę do Szwajcarii. Odmówiła. Wkrótce została aresztowana, ale… wypuszczono ją po trzech godzinach. Ponoć na żądanie samego Churchilla. Wyjechała do Szwajcarii, ale na krótko. Do świata mody wróciła w 1954 roku, a jej „wywiadowcza” przeszłość pozostała nikomu nieznanym epizodem.
9/12
Krystyna Skarbek – pierwowzór Vesper Lynd Pracowała w brytyjskim wywiadzie. Zajmowała się organizowaniem przerzutu jeńców. Z wywiadowczą misją przybyła do Warszawy. Zdobywane przez nią informacje miały posłużyć samemu Churchillowi. W Budapeszcie została aresztowana i poddana przesłuchiwaniom, ale odbił ją brytyjski wywiad. W bagażniku samochodu uciekła z Węgier, odtąd posługiwała się nazwiskiem Granville. Przy okazji odmłodziła się o sześć lat 😉
10/12
Krystyna Skarbek – pierwowzór Vesper Lynd Przeszła szkolenie spadochronowe, w 1943 r. została zrzucona na teren Francji. Wzięła udział w wielu akcjach sabotażowych, potyczkach z wrogiem. Kiedy tylko dowiedziała się o Powstaniu, od razu poprosiła o skierowanie do Warszawy. Już leciała samolotem, ale w ostatniej chwili akcja została odwołana. We Francji przeciągnęła na stronę partyzantów cały niemiecki garnizon z Roche-La-Croix. Po wojnie zamieszkała w Wielkiej Brytanii. Pracowała w sklepie z damską garderobą, później na statku pływającym do Australii i Nowej Zelandii. Tak poznała Iana Fleminga i stała się… pierwowzorem Vesper Lynd, bohaterki pierwszej powieści o Bondzie.
11/12
Elżbieta Zawacka – druga w historii Polski kobieta-generał Od początku miała militarne ciągoty. Działała w Przysposobieniu Wojskowym Kobiet. Po wybuchu wojny wstąpiła do Służby Zwycięstwu Polsce. W 1940 r. trafiła do Warszawy, zaczęła pracę w łączności AK. Po jednej z misji kurierskich przyczepił się do niej „ogon”. Kilka razy zmieniła trasę, żeby go zgubić, a w końcu wyskoczyła z jadącego pociągu. „Grot” Rowecki mianował ją emisariuszką do Sztabu Naczelnego Wodza w Londynie. Ponoć wyprzedzała dochodzące do jednostek raporty o jej wyprawie („Zo” szła przez Europę jak wicher), każda wieść o jej podróży była spóźniona. Wróciła do kraju jako cichociemna – jedyna kobieta w tej elitarnej jednostce. Była niezniszczalna – podczas treningu zwichnęła obie nogi w kostkach, ale kazała je sobie na sztywno zabandażować i ruszyła dalej.
12/12
Elżbieta Zawacka – druga w historii Polski kobieta-generał

Przygotowywała trasę dla ostatniego kuriera podziemia Nowaka-Jeziorańskiego. Po wojnie nadal działała w konspiracji, w organizacji Wolność i Niezawisłość. Aresztowało ją UB. Cztery lata odsiedziała w więzieniach. Po wyjściu na wolność napisała doktorat, zaczęła pracować na uczelni. W 2006 roku została generałem brygady Wojska Polskiego – jako druga, po Marii Wittek, kobieta w historii Polski. Dożyła 99 lat.
2019 bez Aleteia.pl? Nie musi tak być!

Wierzę, że Aleteia.pl stała się dla Ciebie ważnym miejscem w Internecie i że nie wyobrażasz sobie, by nagle miała zniknąć. Niestety, w 2019 roku możemy liczyć na zdecydowanie mniejsze wsparcie ze strony zagranicznych katolickich sponsorów i inwestorów. Ta sytuacja sprawiła, że istnienie Aleteia.pl – która, paradoksalnie, rozwija się z sukcesami – stanęło pod znakiem zapytania. Bardzo potrzebujemy Twojej pomocy, bo bez niej nie damy rady kontynuować naszej misji ewangelizacyjnej.

Z Tobą damy radę!