2 / 8
Maja Komorowska
Poznała księdza na procesach robotników Huty Warszawa. Chodziła na nie z kolegami i koleżankami ze środowiska artystycznego, aby komunistyczni sędziowie nie czuli się bezkarni i wiedzieli, że opinia publiczna patrzy im na ręce. Podczas jednego z takich procesów zajęła miejsce obok ks. Popiełuszki. – Bardzo trudno było usiedzieć w miejscu, mieć zgodę na to, co dzieje się na sali, ponieważ okropnie manipulowano świadkami – mówiła przed laty na antenie Polskiego Radia. W pewnym momencie zauważyła, że ksiądz wychodzi z sali. Miała wrażenie, że zbladł, więc udała się za nim. Zapytała, czy źle się poczuł, ale zaprzeczył. – Spojrzał na mnie i ściszonym głosem powiedział zdanie, które zaważyło na całym moim życiu: „Nie poczułem się źle. Uciekam przed nienawiścią” – wspominała.
+

© JACEK DOMINSKI/REPORTER