1/5

1. Mów w sposób „boski”, nigdy banalnie!

O Bogu nie można mówić jakby to była „super rzecz” lub coś trywialnego. O Nim należy mówić „na sposób boski”.

Oto przykład. Gdy rozmawiamy z piękną osobą, po wyczerpaniu wszystkich banałów, można pokusić się o „możliwe pogłębienie” rozmowy, zaczynając od tematów działających na osobistą wrażliwość: „ta osoba jest piękna – jej piękno może być także wyrazem piękna jej duszy?”.

Innymi słowy: nie wpadaj w banał. Z drugiej strony, nie mów w sposób bardzo zawikłany, abstrakcyjny, zdystansowany. Mówić o Bogu to „mówić o Kimś, kto mówi”, to „mówić o Słowie”: to mówić o „Kimś, kto się komunikuje”.

Czyli jest to mówienie o „rozmowie duchowej”, która dotyka naszego serca i zaprasza nas do „rozmowy” z rzeczywistością większą i głębszą, ważniejszą, transcendentną, która nie mieści się całkowicie w słowach, lecz którą rozumiemy, gdyż dotyczy doświadczenia, jakie może być naszym udziałem.
2/5

2. Otwórz się i pokochaj swego rozmówcę.

Mówić o Bogu znaczy także kochać osobę, z którą o Bogu rozmawiamy, gdyż pozwalamy wybrzmieć nad tą osobą samemu Słowu dającemu życie, a więc Słowu, które nieskończenie pragnie tego, by ta osoba była.

Autor przytacza przykład misjonarza w konfrontacji z jakimś człowiekiem o wrogim nastawieniu.  „Jeśli ja głoszę Słowo Boże – a Bóg jest Opatrznością – w takim razie sam Bóg stawia tę osobę na mojej drodze. Muszę ją szanować, nawet pomimo jej nieżyczliwej postawy. Muszę podziwiać piękno i godność jej istnienia”.

To słowo Boga stwarza byt. To miłość Boga stwarza ludzi z nicości i tchnie w nich życie. Samo istnienie tej osoby ukazuje niepojętą tajemnicę bycia. I ta tajemnica zmusza nas do myślenia o znaczeniu, początku i sensie bytu.
3/5

3. Dawaj świadectwo i wydobywaj „pierwotną dobroć” z rozmówcy.

Bóg przecież jest obecny w najbardziej antychrześcijańskim z ludzi. Być może nie w postaci łaski uświęcającej, ale przynajmniej jako odbicie swego Stwórcy. Gdy mówię o Bogu z moim „przeciwnikiem”, muszę być świadomy, że Bóg stwarzając z miłości tę osobę, robił to z całkowitym przekonaniem.

Ten wniosek rzeczywiście zaskakuje. „Mam rozmawiać o Bogu z osobą, akceptując najpierw jej obecność, odpowiadając na jej wrogość, tak by dawać świadectwo jej pierwotnej dobroci. I to właśnie ta zaskakująca pierwotna dobroć, o wiele silniejsza od początkowej antypatii, może nam pomóc w dotarciu do serca „przeciwnika”!

Najważniejsze, aby idąc za przykładem apostoła Pawła „posłaniec Boży nie bał się dawać świadectwa wobec tego, kto wydaje się bardzo daleki od wiary”.
4/5

4. Dawaj świadectwo o Bożym miłosierdziu i sam bądź miłosierny.

Ewangelizujący cierpi, widząc swą małość w porównaniu z Tym, o czym stara się mówić – jego usta są zbyt małe wobec Nieskończoności, jego serce zbyt wąskie wobec miłości Boga i konieczności kochania bez granic.

Pomyśl, na przykład, o tajemnicy Trójcy Przenajświętszej: jeden Bóg, lecz w trzech osobach! Pomyśl o tajemnicy Wcielenia: ten człowiek, który połamał dla nas chleb to wieczyste Słowo.

Jak więc mówić o Bogu wobec wszystkiego, co przekracza nasze zrozumienie? Można to robić poprzez świadectwo miłosierdzia. Na przykład, czy gdy spotykam kogoś w potrzebie, potrafię w takich okolicznościach ukazać Bożą miłość?
5/5

5. Mów z serca, z pokorą.

Mówienie o Bogu oznacza zawiązanie z tymi, którzy przy nas są „rozmowy sercem i spojrzeniem”. Bóg chce nauczyć nas pokory.

Dlatego, bądź pokorny. Zachowuj się z dyskrecją. Czyń dobro bez rozgłosu. Żyj hojnością, która sama z siebie głosi transcendencję.