Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

1/12
Kraków – Aniołek. Na terenach dawnej Galicji (w Małopolsce, ale również na Żywiecczyźnie czy gdzieniegdzie na Podkarpaciu, a nawet w okolicach Lwowa) wciąż popularna pozostaje tradycja, w myśl której za prezenty pod świąteczną choinką odpowiedzialny jest Aniołek. Rola św. Mikołaja kończy się tam 6 grudnia.
2/12
Górny Śląsk – Dzieciątko. Z punktu widzenia obdarowywanego ten wariant wiąże się w sumie z największym zaszczytem. Oto bowiem z prezentami świątecznymi przychodzi osobiście nowo narodzone Dzieciątko Jezus. Zwyczaj ten łączy zresztą mieszkańców Górnego Śląska i Opolszczyzny z sąsiadami zza czeskiej i słowackiej granicy, gdzie św. Mikołaj po 6 grudnia również ma już wolne. W Europie zaopatrzone w upominki Dzieciątko gości w domach również na Węgrzech, w Austrii i w niektórych, głównie katolickich, regionach Niemiec.
3/12
Podkarpacie – Gwiazdka. Kolejny nietypowy zwyczaj z południa Polski, żywy między innymi na Rzeszowszczyźnie, niegdyś popularny również w niektórych regionach Dolnego Śląska. Zgodnie z nim za prezenty odpowiedzialna jest tak wyczekiwana przez wszystkie dzieci świąteczna Gwiazdka. W czasach dawniejszych w rolę Gwiazdki wcielała się nawet przebrana na biało dziewczyna, wraz z kolędnikami chodząca po domach już w wigilijny wieczór.
4/12
Wielkopolska, Kujawy – Gwiazdor. Również w Wielkopolsce i na Kujawach rola obdarowującego przypisana została jednemu z kolędników, symbolizującemu mędrca niosącego dary dla nowo narodzonego Dzieciątka. W ludowej tradycji bywał on zwykle odziany w baranicę i futrzaną czapę, a czasem występował też z twarzą wysmarowaną sadzą, jak na przybysza z dalekiego kraju przystało. Prócz wora z prezentami element wyposażenia Gwiazdora stanowiła rózga. Aby jednak dziecko otrzymało od niego upominek, wkupić musiało się wierszykiem bądź piosenką, a także wykazać znajomością pacierza.
5/12
Podlasie – Dziadek Mróz. Ta tradycja nie zdobyła w naszym kraju dużej popularności i może całe szczęście. Dziadka Mroza próbował w latach komunizmu „przeszczepić” do Polski nasz Wielki Brat ze Wschodu. W ramach propagandowego dążenia do zeświecczenia okresu okołoświątecznego i zastąpienia zwyczajów Bożonarodzeniowych własnymi, komuniści sięgnęli po postać ze starosłowiańskiego folkloru, która, w towarzystwie wnuczki Śnieżynki, a czasem także Nowego Roczku i Staruchy Zimy, rozdawała sowieckim dzieciom prezenty w okresie noworocznym. Co ciekawe – w tradycji przedchrześcijańskiej Dziadek Mróz był tym, któremu… prezenty należało ofiarowywać. A w zasadzie to nie prezenty, tylko okup, gdyż w swym worze zwykł on przetrzymywać… porwane dzieci, które rodzice musieli wykupić.
6/12
Hiszpania – Trzej Królowie. Hiszpańskim dzieciom można by w zasadzie współczuć, bo gdy ich rówieśnicy z innych krajów cieszą się już swoimi prezentami spod choinki, te muszą czekać jeszcze przez dwa tygodnie. Z drugiej strony tradycja taka pozostaje najbliższa prawdzie ewangelicznej, bo w końcu, jak podaje św. Mateusz, to trzej mędrcy przyszli do maleńkiego Jezusa z darami. Choć o tym, jakoby mieli je ukryć Dzieciątku w butach, ewangelista już nie wspomina. ;)
7/12
Kraj Basków – Olentzero. Można się w sumie domyślać, że skoro jakaś tradycja przyjęła się w większości Hiszpanii, to w Kraju Basków i Katalonii sprawy mogą wyglądać zupełnie inaczej. 😉 W pierwszym z tych regionów za przynoszenie prezentów odpowiedzialny jest El Olentzero (bask. onen zaro oznacza „czas dobra”), czyli… prosty baskijski chłop z gór. Według najpopularniejszej z lokalnych legend obdarowuje on dzieci podarkami w podziękowaniu za ocalenie przez wróżkę życia z pożaru. Kukła tej niestroniącej od napitków i jadła postaci obnoszona jest w Wigilię po domach przez dzieci zbierające słodycze.
8/12
Katalonia – Tio de Nadal. O ile baskijska tradycja związana z dostarczycielem prezentów nie wydaje się jeszcze szczególnie osobliwa, o tyle osoby spędzające swe pierwsze święta w Katalonii mogą przy odbieraniu upominku poczuć się naprawdę dziwnie. Podarki są tam bowiem… wydalane przez ucharakteryzowany ludzką twarzą, przykryty kocem pieniek drewna. Aby je jednak otrzymać, wybrać należy się na Pasterkę. Drzewokształtny (?) stwór działa w katalońskich domach jedynie wtedy, gdy ich mieszkańcy są na Mszy Świętej. Na wręczeniu prezentów jego obecność się zresztą nie kończy – dzieci w ramach rewanżu zobowiązane są do opieki nad przybyszem przez całe święta.
9/12
Francja – św. Marcin. Jakkolwiek kuriozalnie to nie brzmi, również jedna z francuskich tradycji prezentowych związana jest… z odchodami. Ośle bobki miał bowiem zamienić w ciasteczka św. Marcin, by w ten sposób podziękować dzieciom, które „producenta” tych bobków, zagubionego marcinowego osła, odnalazły. Autorzy tej legendy oszczędzili na szczęście kolejnym pokoleniom informacji o dokładnym przepisie.
10/12
Włochy – Befana. Podobnie jak hiszpańskie, również i większość włoskich dzieci na prezenty musi czekać stosunkowo długo. W nocy z 5 na 6 stycznia podrzuca im je Befana, czyli… wiedźma z zakrzywionym nosem. Wedle legendy chciała ona, podobnie jak trzej mędrcy, złożyć swój podarek Dzieciątku Jezus, zabłądziwszy jednak nie dotarła do stajenki i dziś, latając na miotle, podrzuca upominki do każdego domu, na wypadek gdyby to w którymś z nich narodziło się Dzieciątko. Aby ją jednak zachęcić do hojności, zostawić wypada na stole pomarańczę lub kieliszek wina. W przeciwnym wypadku dziecko zamiast wymarzonego prezentu otrzymać może węgiel, popiół, cebulę lub czosnek.
11/12
Włochy – św. Łucja. Poczciwa, choć niezbyt urodziwa wiedźma nie ma jednak w Italii monopolu na dostarczanie dzieciom podarków. Szczęściarzami są tu szczególnie brzdące z północnych Włoch, które prezentami cieszą się już 13 grudnia, we wspomnienie św. Łucji. Aby jednak święta męczennica zechciała zostawić tej nocy upominek, ją również obłaskawić należy winem i pomarańczami, pamiętając też jednak o marchewce i sianie dla osiołka, na którym ona przyjedzie. I aż się prosi, żeby w tym miejscu wtrącić, że pozostaje mieć nadzieję, iż Łucja organizuje podarki nieco inaczej niż św. Marcin…
12/12
Grecja – św. Bazyli. Grono świętych, którzy w różnych lokalnych tradycjach kojarzeni są z wręczaniem prezentów, jest zresztą dłuższe niż można by się spodziewać. I choć z Grecji do anatolijskiej Miry nie tak daleko, to dla współczesnych mieszkańców dawnej Hellady „patronem” wzajemnego obdarowywania stał się św. Bazyli, Ojciec Kościoła, wybitny wczesnochrześcijański pisarz i myśliciel, ale również troskliwy duszpasterz, który dla ratowania głodujących wiernych wyprzedawał kościelny majątek. I to właśnie 1 stycznia, dzień wspomnienia jego śmierci, jest dziś dla Greków okazją do wręczania sobie upominków.