Aleteia

„Być jak motylek”. Trudna walka z anoreksją

evelina zachariou/Flickr
Udostępnij
Komentuj

Anorektycy potrafią skutecznie ukrywać objawy choroby. Do perfekcji opanowali metody manipulacji. Tymczasem w ich duszy rozgrywa się prawdziwy dramat.

Zaczyna się niewinnie. Od pragnienia, by schudnąć, poczuć się bardziej atrakcyjnym. Oczywiście, nie każda dieta kończy się anoreksją. Istnieje jednak pewien zespół cech, które jej sprzyjają: niska samoocena, dążenie do perfekcjonizmu, brak akceptacji wśród rodziny, rówieśników, poszukiwanie tożsamości i pewności w panowaniu nad ciałem i stałe przesuwanie granic, by tą pewność budować. Według lekarskich statystyk, na chorobę częściej zapadają kobiety, ale nie brak przypadków anoreksji u mężczyzn.

Za gruba

Kasia chciała zrzucić kilka kilogramów. Była otyła. Pamięta, jak podczas rozmowy z kolegą na szkolnym korytarzu usłyszała: „Przemek, chyba nie umawiasz się z tą grubą świnią?!”. Zabolało. Zaczęła chodzić na siłownię, by wspomóc spalanie „tłuszczyku”. Dietę ułożyła samodzielnie. Na śniadanie jadła dwa wafle ryżowe, jabłko, z czasem już tylko wafle. Kolacja wyglądała podobnie. Na obiad dietetyczna zupa-krem i jakaś sałatka. Do tego dużo wody i środki przeczyszczające. Zaczęła zwracać uwagę kolegów. W końcu doszła do rozmiaru XS, ale dla niej to było za mało. Odmawiała jedzenia. „Wciąż miałam poczucie, że jem za dużo i jestem za gruba. Widziałam tłuszcz na brzuchu, biodrach, chociaż coraz częściej słyszałam, że schudłam i blado wyglądam” – przyznaje. Rodzina zaczęła coś podejrzewać.

Kobieta unikała wspólnych posiłków. Zaczęły się awantury i późne wracanie do domu. Śniadanie przygotowane przez mamę tuż po wyjściu z domu wyrzucała. To już była obsesja. Piekło. Z trudem skończyła maturę i dostała się na studia. Miała coraz większe problemy z pamięcią, mdlała. „Gdy z uczelni do domu przywiozła mnie taksówka i czułam ogromne mdłości, uświadomiłam sobie, że zaszłam za daleko” – opowiada. Badania wykazały problemy z trzustką i nerkami. „Wystraszyłam się i pierwszy raz od prawie roku zjadłam normalny posiłek” – dodaje.

Kasia czasem jeszcze myśli, że za grubo wygląda. Odczuwa skutki anoreksji: problemy z cerą, żołądkiem i sercem, szybko się męczy. „Mam osłabiony wzrok, wypadają mi włosy, mam kłopoty z utrzymaniem właściwego poziomu cukru” – wylicza. Marzenia? Kasia chciałaby mieć rodzinę, dzieci. Ma świadomość trudności z zajściem w ciążę, poprzez rozregulowany układ hormonalny, co potwierdziły badania lekarskie.

Walka

Agnieszka skończyła studia doktoranckie. Jest prawnikiem. Kobieta sukcesu. Zawsze dążyła do perfekcji. Nieliczni wiedzą o jej przeszłości. Jej ojciec nadużywał alkoholu, mama nie potrafiła poradzić sobie emocjonalnie z tą sytuacją. „To ja byłam matką swojej mamy” – wspomina.

Zaczęła się odchudzać. Przesuwała granice o kolejne kilogramy. Zaczęły wypadać włosy, zatrzymał się jej okres. Każdy kolejny dzień był schematem. „Czułam się szczęśliwa, kiedy z każdym dniem ważyłam coraz mniej. Wszyscy zaczęli mnie denerwować. Czułam się osaczona, zmuszana do posiłków. Odseparowałam się od rówieśników. Piłam po kilkanaście torebek herbatek przeczyszczających dziennie” – opowiada. Agnieszka odmawiała wyjść, czuła wewnętrznie, że nie może zdradzić swojej przyjaciółki „any”.

Trafiła do lekarza psychiatry, następnie na oddział warszawskiego Instytutu Psychiatrii i Neurologii. Jej dieta wynosiła 300 kcal dziennie, chciała popełnić samobójstwo. Obsesyjnie liczyła kalorie. Odczuwa zmiany w zachowaniu, nastroju wynikające z zachwiania równowagi metabolicznej i hormonalnej. „W tamtym czasie czułam się opuszczona, bolała mnie dusza i ciało. Teraz jest lepiej” – mówi.

Agnieszka i Kasia wygrały walkę z anoreksją. Wiele osób przegrywa ją lub jej nie podejmuje. Wolą umrzeć, niż przestać się odchudzać.

Ten artykuł jest otagowany:
anoreksjachorobaciałogrubaodchudzanie
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail