Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail
Aleteia

Św. Bakhita. Niewolnica, która została aniołem [Wszyscy Świetni]

Wikipedia | Domena publiczna
Udostępnij
Komentuj

Panie chciały mieć piękne służące, a wtedy krzykiem mody był tatuaż bliznowy. Aby go otrzymać, nacinano na ciele wzór i wcierano w rany sól, aby rany jątrzyły się i po zagojeniu powstały wypukłe blizny. Na ciele Bakhity wykonano ponad sto nacięć.

Kiedy miała siedem lub osiem lat, zwabiono ją podstępem i porwano. Nigdy potem już nie spotkała swoich rodziców i rodzeństwa. Samo porwanie i dwudniowy forsowny marsz, który miał po nim miejsce, były początkiem piekła.

Na początku jeszcze próbowała uciekać, nawet z powodzeniem, ale została znów oszukana i sprzedana. To, co ją czeka w przyszłości, mogła zobaczyć podczas trwającej kilka dni drogi na targ ludzkim towarem. Była świadkiem bicia, upokarzania i krzyków, wszystkiego, co może służyć złamaniu drugiego człowieka i przemienieniu go w przedmiot; mówiące narzędzie, jak starożytni Rzymianie określali swoich niewolników.

 

Bakhita w niewoli

Pierwsi właściciele traktowali ją dobrze, dopóki nie uraziła brata swojej właścicielki. Ten pobił ją do nieprzytomności, a kiedy wydobrzała, została sprzedana. Trafiła do rodziny muzułmańskiego generała. Jego teściowa i żona znęcały się nad niewolnikami, bito ich bez powodu i karano dla kaprysu. Bakhita wspominała później: „Nie zagoiły się jeszcze pozostałości jednych ciosów, kiedy już kolejne spadały na pobliźnione ciało”.

Do tego panie chciały mieć piękne służące, a wtedy ostatnim krzykiem mody był tatuaż bliznowy. Aby go otrzymać, nacinano na ciele wzór i wcierano w rany sól, aby rany jątrzyły się i po zagojeniu powstały wypukłe blizny. Na ciele Bakhity wykonano ponad sto nacięć.

Po „zabiegu” rzucono ją na łóżko, gdzie leżała w gorączce przez najbliższe dni. Pozostali służący byli tak zawaleni pracą przez wymagające właścicielki, że nie mieli czasu nawet na to, żeby podać jej wodę, więc umierała nie tylko z bólu, ale też z pragnienia. Na szczęście jej organizm okazał się na tyle silny, że przeżyła.

 

Droga ku wolności

Wszystkie te wydarzenia działy się w drugiej połowie XIX wieku w Sudanie. Na tamtych terenach w 1881 roku wybuchło powstanie przeciw muzułmanom. Generał sprzedał większość niewolników, ale Bakhitę zachował, i ewakuował rodzinę do Chartumu. Tam Sudanka została sprzedana włoskiemu konsulowi, Calisto Legnaniemu.

Europejczyk traktował Bakhitę jak pozostałych, płatnych służących: otrzymywała regularne, smaczne posiłki, nie bito jej, nie stawiano absurdalnych wymagań. Ledwo mogła uwierzyć w taką zmianę. Bóg miał jednak dla niej większe niespodzianki.

 

Europa i wolność

Kiedy konsul wrócił do Włoch, dał niewolnicę w prezencie rodzinie Michelich. U nich została opiekunką ich nowonarodzonej córeczki, Alice, i świetnie odnalazła się w tej roli. Razem z dziewczynką trafiła, podczas jednego z wyjazdów pani Micheli, do klasztoru kanosjanek.

To tam po raz pierwszy od dziesiątek lat była traktowana jako równa pozostałym i poznała bliżej chrześcijaństwo. Wiele pomógł jej na drodze wiary także Illuminato Checchini, zarządca dóbr rodziny, do której należała. On pierwszy powiedział jej o Chrystusie i dał krucyfiks. Bakhita jeszcze wtedy nie do końca wiedziała, co on oznacza. Jednak widok rozciągniętego na krzyżu ciała głęboko dotykał jej serca.

 

Chrzest

Zapisała się do katechumenatu u kanosjanek i tam odkryła, że przybity do krzyża Skazaniec jest panem wszechświata – El Parone. Zapragnęła Mu służyć z całą gorliwością.

Kiedy przyszła po nią właścicielka, odmówiła opuszczenia klasztoru. Walka o wolność Bakhity otarła się o sąd, ale ostatecznie orzeczono w 1889 r., że Sudanka jest wolna, gdyż na terenie Włoch niewolnictwo zostało zniesione.

W następnym roku przyjęła chrzest, a dwa lata później rozeznała, że chce wstąpić do kanosjanek. W zgromadzeniu przeżyła ponad czterdzieści lat. Siostry nazywały ją aniołem drobnych ofiar, bo nikt tak jak ona nie potrafił unikać krytykowania kogokolwiek (zawsze znalazła wymówkę dla drugiej osoby) i służyć z dobrocią. Współcześnie pewnie powiedzielibyśmy, że podniosła wręcz do rangi sztuki wyobraźnię miłosierdzia.

 

Sieć Bakhita

Zmarła w 1947 r., a kiedy siostry rozebrały jej ciało, żeby je umyć, odsłoniła się mapa blizn, do tej pory ukrywanych. Były niemym dowodem, że s. Józefina przeszła przez piekło, choć jednocześnie duchowo pozostała wolna. Jej imię, oznaczające w rodzimym języku szczęściarę, okazało się prorocze.

Nosi je obecnie sieć pomocy ofiarom handlu żywym towarem – Sieć Bakhita. Wszyscy potrzebujący informacji lub pomocy, mogą skorzystać ze strony stowarzyszenia. Tam też można znaleźć tekst nowenny do świętej, do odmawiania nie tylko przed 8 lutego.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail