Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Wzięła synka do restauracji. Dostała tam coś, co doprowadziło ją do łez

SARA HELLER
Udostępnij

Brody Heller urodził się z rozszczepem wargi i podniebienia. Jego rodzice wielokrotnie słyszeli nietaktowne komentarze na temat wyglądu synka. Pewnego razu Sara, mama Brody’ego, zabrała go do restauracji i otrzymała od kelnera coś, co doprowadziło ją do łez. Łez szczęścia.

Sara była w 24. tygodniu ciąży, kiedy podczas badania USG lekarz powiedział, że jej synek ma rozszczep wargi i podniebienia. Zaproponował aborcję, ale kobieta zdecydowanie odmówiła. Razem z tatą chłopca postanowili skupić się na zapewnieniu dziecku jak najlepszych możliwości rozwoju. Dla nich był piękny bez względu na to, jak wyglądał.

 

Rozszczep wargi i podniebienia

Po urodzeniu okazało się, że przypadek Brody’ego jest szczególnie skomplikowany. Chłopczyk miał w buzi dużą lukę sięgającą od dolnej wargi aż po nos. Lekarze powiedzieli, że na całym świecie odnotowano dotąd tylko dziewięć takich przypadków.

 

 

Sara uznała, że jej synek jest tak samo wartościowy jak wszystkie inne dzieci, a ona ma takie samo prawo do chwalenia się maluchem, jak wszystkie inne matki. Publikowała zdjęcia Brody’ego na swoich profilach na Facebooku i Instagramie. „Bycie dumnym ze swojego dziecka bez względu na okoliczności jest w porządku. Chcieliśmy podnieść świadomość problemu rozszczepu wargi i podniebienia” – mówi Sara.

Okazało się, że oprócz wielu wyrazów wsparcia i sympatii w internecie pojawiały się też bardzo nieuprzejme komentarze. Młoda mama nie wiedziała, jak sobie z nimi radzić. „Nie byłam przygotowana na konieczność bronienia mojego trzymiesięcznego dziecka tylko dlatego, że wyglądał inaczej niż pozostałe niemowlęta” – opowiada.

 

Czek na 1000 dolarów

Kilka godzin po przeczytaniu kolejnego negatywnego komentarza, wciąż zdenerwowana Sara poszła z synkiem i kilkoma przyjaciółkami do restauracji. Kiedy siedziała przy stoliku, kelner podał jej coś, co na pierwszy rzut oka wyglądało jak zwinięta serwetka i szybko zniknął. Kobieta otworzyła rulonik i nie mogła uwierzyć w to, co zobaczyła.

Tajemniczym papierkiem okazał czek na tysiąc dolarów z dopiskiem „dla Twojego pięknego dziecka”. Sara rozpłakała się ze wzruszenia. „Nie da się opisać radości, jaką poczułam” – mówi. Od razu wszelkie negatywne reakcje, z jakimi spotkała się wcześniej przestały mieć znaczenie. Postanowiła przeznaczyć otrzymane pieniądze na medyczne potrzeby Brody’ego. Niedługo po tym wydarzeniu chłopiec przeszedł operację rekonstruującą jego wargę i nosek. Na szczęście na czeku wpisany był adres darczyńcy, więc Sara mogła wysłać mu list z podziękowaniem i zdjęciami chłopca, który dzięki przebytemu zabiegowi wyglądał i funkcjonował już znacznie lepiej.

 

 

Wsparcie dla dziecka i rodziców

Brody, podobnie jak inne dzieci z rozszczepem wargi lub podniebienia, musiał przejść kilka operacji, aby usprawnić swoje funkcjonowanie. Wciąż ma problemy z jedzeniem i przez większość czasu korzysta ze specjalnej rurki żołądkowo-jelitowej. Lekarze są jednak dobrej myśli i prognozują, że w przyszłości chłopiec będzie mógł normalnie jeść i mówić.

Rodzice chłopca podkreślają, jak bardzo pomocne jest im wsparcie, jakiego doświadczają ze strony innych ludzi. „Bycie rodzicem Brody’ego nauczyło mnie, że ludzie naprawdę potrafią okazywać swoją troskę. Nieznajomi z całego kraju chcą teraz usłyszeć jego historię i modlić się za niego. Hojność zupełnie obcego nam człowieka odnowiła naszą wiarę w ludzkość” – wspomina Sara.

Marzy o tym, żeby historia jej rodziny dawała nadzieję osobom, które właśnie usłyszały trudną diagnozę. Kontynuuje swoją aktywność w mediach społecznościowych, mimo ryzyka otrzymania kolejnych negatywnych komentarzy. Zgłaszają się do niej inni rodzice w podobnej sytuacji. „Zdecydowałam, że będę raczej edukować ludzi niż dążyć do konfrontacji z nimi. Chciałabym, żeby to właśnie robił kiedyś Brody, żeby mówił w imieniu tych dzieci z rozszczepem wargi czy podniebienia, które nie mają jeszcze głosu” – twierdzi.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail