Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Po czym rozpoznasz prawdziwego faceta? I co mają z tym wspólnego dzieci?

OJCIEC Z CÓRKĄ
Shutterstock
Udostępnij

Prawdziwe życie zaczyna się dopiero od trójki – mówili. Jakoś trudno mi było w to uwierzyć. Twierdzili, że z każdym kolejnym sprawa jest już prosta. Aż wreszcie przekonałem się – a raczej każdego dnia się przekonuję, odkąd do Maksia i Antosia dołączyła Marysia (chwaliłem się już, że moja córka jest cudowna?) – że moi znajomi z trójką albo i większą gromadką dzieci mają rację.

Trzeba przekonać się na własnej skórze, żeby spojrzeć na świat z właściwej perspektywy. Gorąco do tego zachęcam (bo jeśli nie my zadbamy o demografię Polski, to kto się o nią zatroszczy?). Tym bardziej że posiadanie gromadki dzieci bardzo pomaga w leczeniu się z perfekcjonizmu.

 

Przepraszam, ale wie Pan… dzieci… – czyli właściwa perspektywa

Bardzo Ważne Spotkanie. A Ty nagle orientujesz się, że lewa kieszeń Twoich jasnych, eleganckich spodni jest popisana niebieskim długopisem. Umysł szybko analizuje fakty. Szybko uświadamiasz sobie, że syn czule Cię żegnał przed wyjściem. A wcześniej chyba siedział nad kartką i rysował, prawda?

Oczywiście to tylko jedna z możliwości. Znaków, które wskazują nam, z kim mamy do czynienia, jest dużo więcej. Czasami to brudny samochód, tak w środku, jak i na zewnątrz. Czasami to spodnie niedopasowane do marynarki. Czasami to dziurawy sweter. Czasami to czupiradło na głowie i podkrążone, niewyspane oczy.

 

Typowy ojciec

Kiedyś zastanawiałem się, z czego to właściwie wynika. Dlaczego moi dzieciaci znajomi, tym bardziej ci, którzy dzieci mieli więcej niż jedno, a już na pewno Ci z trójką i więcej, cierpieli na wyżej opisane dolegliwości. Czy nie da się zadbać o samochód? Czy nie da się wytłumaczyć dzieciom, żeby nie brudziły? Czy nie można wcześniej pójść spać, żeby lepiej wyglądać i być wyspanym?

Ale kiedy w moim życiu pojawił się Maksio, a potem dołączył do niego Antoś, wreszcie zrozumiałem. Można powiedzieć, że w końcu dane mi było spojrzeć na sprawy z właściwej perspektywy. I należy podkreślić, że w tym konkretnym przypadku jedyną drogą do zrozumienia jest zbadanie sprawy na własnej skórze. Nie pomogą ani mądrzy ludzie, ani mądre książki, ani nawet mądre teksty Gnyszki na Aletei. Pomogą oczywiście. Ale same w sobie nie wystarczą.

Czy to wszystko oznacza, że powinno się zrezygnować z dzieci? Bynajmniej. Bo to nie jest tak, że typowy ojciec naprawdę nie mógłby zadbać o ten samochód, sweter, marynarkę czy spodnie. Pytanie brzmi: kosztem czego? Chodzi tu o priorytety. Czyli o dokonywanie właściwych wyborów. Właściwych, czyli dobrych pod względem moralnym (to akurat oczywiste), ale też optymalnych z punktu widzenia skuteczności naszych działań.

 

Dlaczego nie możesz być perfekcjonistą?

Perfekcjonizm potrafi zabić. Jeśli nie nas samych, to nasze otoczenie. Obawiam się, że jest tylko jeden sposób na zneutralizowanie tej bestii – trzeba ją zgładzić.

Żeby nie było nieporozumień – należy odróżnić perfekcjonistę od pedanta. Pedant dla mnie to ktoś, kto lubi pracować w uporządkowanym, przewidywalnym otoczeniu. Odczuwa psychiczny ból, gdy na biurku leżą zbędne rzeczy albo gdy drzwi do pokoju, w którym przebywa, nie są zamknięte. Czerpie wielką satysfakcję z własnych rytuałów, nawet tak drobnych, jak wyciskanie pasty do zębów w określony sposób. Jednak robi to świadomie i zachowuje dystans, dzięki któremu może w określonym otoczeniu czy okolicznościach postępować inaczej. Mimo że ma świadomość, iż coś go razi.

Inaczej rzecz się ma z perfekcjonistą. Moim zdaniem, istotą tego zjawiska jest chorobliwe przekonanie o tym, że rzecz niewykonana idealnie zgodnie z planem bądź wzorem jest zła. Jest z niej niezadowolony. Perfekcjonista rozpacza, gdy nie dosolił zupy, twierdząc że jest niejadalna, nie mając świadomości, że prawdziwie niejadalne były rybie skóry i pęcherze, o których marzyli więźniowie łagrów, jak pamiętam z jednego ze świadectw. Perfekcjonista nie jest w stanie docenić rzeczy zrealizowanej w 90%, gardzi każdą poniżej 99%. Nie widzi różnicy między 30% a 90%. Interesuje go wszystko albo nic.

Dlaczego nie warto być perfekcjonistą? Bo prowadzi to do stania się sfrustrowanym, biednym starym zgredem. Przesadzam? Być może. Ale… czy przypadkiem nie jest coś na rzeczy? Jak Ci się wydaje?

Droga do świętości – a każdy z nas jest powołany do bycia świętym, choć różne są nasze ścieżki – jest drogą ku doskonałości. Dążymy do niej, ale czy jesteśmy w stanie ją tutaj, na ziemi, osiągnąć? I czy w ogóle powinniśmy dążyć do tzw. perfekcji za wszelką cenę? Bo musiałoby się to odbyć kosztem czegoś.

A jak to się ma do typowego ojca i gromadki dzieci? Ma się tak, że gromadka dzieci skutecznie leczy z perfekcjonizmu. Człowiek spogląda na świat z właściwej perspektywy i doskonale rozumie, że pewne sprawy muszą zostać zrobione. A jeśli nie da się ich zrobić idealnie, to należy je zrobić tak dobrze, jak tylko się da. Za rogiem czekają przecież kolejne.

 

Po czym rozpoznasz prawdziwego faceta?

Typowy ojciec to perspektywa, która przeraża wielu facetów (ich wybranki zresztą też). Jak napisałem, ile by się na ten temat nie produkować, człowiek to zrozumie dopiero na własnej skórze. Powiem tylko tyle, że moi znajomi mieli rację – życie zaczyna się od trójki. Z tej perspektywy cały świat wygląda inaczej. Zapewniam.

Czy to oznacza, że człowiek będzie skazany na samochód nie pierwszej czystości, popisaną niebieskim długopisem kieszeń eleganckich, jasnych spodni albo spodnie niedopasowane do marynarki?

Czasami to może się zdarzyć. I co, świat się od tego zawali? Ludzie odwrócą się do Ciebie plecami? Komisja Europejska oskarży o niespełnianie unijnych norm?

Pytanie brzmi: czy warto CZASAMI pogodzić się z powyższym, żeby w zamian otrzymać coś innego, a jednocześnie pozbyć się tego, co nas w życiu hamuje? Czy mniej perfekcjonizmu to zysk czy strata? Czy warto być skutecznym człowiekiem, który robi właśnie to, co musi być zrobione?

Na zakończenie przytoczę piękną myśl generała Pattona: Dobra decyzja w porę jest lepsza niż idealna decyzja po czasie.

Myślę, że przede wszystkim po tym poznamy prawdziwego faceta – że podejmuje dobre decyzję w porę. A także po tym, że za decyzjami idą działania. Do dzieła zatem. Demografia Polski nie naprawi się sama;)

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail