Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Pelé – to imię znają wszyscy. Jego dewiza? „Talent piłkarski to dar od Boga”

PELE
ASSOCIATED PRESS/East News
Udostępnij

Dla wszystkich to legenda futbolu, ale słynny piłkarz jest też znany ze swojej silnej wiary, której nigdy się nie wstydził. Rozpoczynał każdy mecz znakiem krzyża i ucałowaniem medalika.

Pelé. To imię znane jest na całym świecie nie tylko miłośnikom futbolu. Uznawany jest za najlepszego piłkarza wszech czasów, ponieważ zdobył 3 razy dla swojej drużyny mistrzostwo świata. Były to lata: 1958, 1962 1970.

Piłkarz prawie całą karierę spędził w Santosie, rozgrywając w sumie 605 meczy i strzelając 589 goli. Kiedy w 1974 roku Pelé zdecydował o zakończeniu kariery, to pożegnalny mecz oglądało z trybun ponad 200 tys. kibiców. Pele został honorowym prezydentem New York Cosmos.

 

Talent piłkarski, dar od Boga

Już od dzieciństwa można było dostrzec, że Pelé ma ogromny talent piłkarski. Jego tata również był piłkarzem i naturalnym stawało się stwierdzenie, że syn „idzie w ślady” ojca. Chłopiec często brał udział w meczach ze swoimi starszymi kolegami. Był bardzo pracowity i zdyscyplinowany, co nie uszło uwagi trenera bardzo młodej drużyny piłkarskiej.

Potrafił ćwiczyć całymi godzinami i chętnie słuchał wskazówek trenera, który dostrzegał jego wielki talent. Dlatego pewnego dnia chłopiec zastał trenera w swoim domu. Pelé tak wspomina to spotkanie: „Mama bardzo płakała, a tato był zamyślony i smutny. Mama kilkakrotnie powtarzała: Panie trenerze, przecież to jeszcze dziecko, niech najpierw skończy szkołę, a później zdobędzie zawód, konkretna pracę! Na te silne argumenty moja mama usłyszała odpowiedź: Tak, ale Santos to jest uniwersytet piłkarski. To jest wielka szansa dla waszego syna! Nie ma sensu dłużej czekać!  – odpowiedział trener. Moja mama uszyła mi pierwsze długie spodnie, tak bardzo było przejęta, że jadę do Santos, do piłkarzy zawodowców. Bardzo przeżywałem przygotowania do podróży, również widząc jak martwi i troszczy się mama – wspominał po latach piłkarz. – Całą noc nie spałem. Przytulałem posążek Matki Boskiej: modliłem się i prosiłem: Doradź, Madonno, pomóż, Matko, pokieruj mną. Przyszedł do mnie tata. „Widziałem, że nie śpisz, synu. Uniwersytet Santos to było marzenie mojego życia. Nie spełniło się. Może to dla ciebie Pan Bóg przygotował moje miejsce… Będziesz grał z zawodowcami.  Szanuj ich… Trzymaj na wodzy swój charakter. Graj tak, jakby to miał być ostatni mecz. Krzykacze do niczego nie dochodzą. Talent piłkarski, to dar od Boga – spuentował mój ojciec”.

 

Tej nocy nie mógł zasnąć

Po latach Pelé wspominał, że płakał całą noc i modlił się na przemian. Rano wstał jak nowo narodzony. Pomyślał, że choćby nie wiem co, to da radę, bo nie jest sam!

Wyjazd chłopca do Santosu okazał się strzałem w dziesiątkę. Pelé szybko został jednym z najlepszych zawodników ligi brazylijskiej. Dzięki dobrym występom został powołany do kadry reprezentacji Brazylii na Mistrzostwa Świata w Szwecji w 1958 roku. Właśnie udział Pelé w tych Mistrzostwach przyczynił się do zwycięstwa jego drużyny.

To był pierwszy i milowy krok do jego kariery piłkarskiej. 28 czerwca 1958 r. odbył się mecz o mistrzostwo świata Szwecja – Brazylia na stadionie Rasunda w obecności Pary Królewskiej. W pewnym momencie tuż przed rozpoczęciem meczu w szatni zniknął Pelé. Na szczęście trener kadry wiedział, gdzie go szukać. Znalazł Pelé klęczącego i modlącego się. Trener delikatnie dotknął piłkarza. Nic nie powiedział, ale dał znak, że czas wyjść już na płytę boiska. Rozgrzewka, pamiątkowe zdjęcia  i hymn narodowy Brazylii i Szwecji. Piłkarz opowiadał, że na pewno wszystkiego słuchają rodzice i przeżywają! Pelé będąc już na stadionie – jak zwykle to czynił – przeżegnał się i ucałował medalik.

Piłkarze ze Szwecji zaczęli grę wielką siłą. Liedholm w czwartej minucie zdobywa prowadzącego dla Szwedów gola. Kibice na stadionie reagują bardzo żywiołowo. Włącza się do gry Pele. Kibice z niedowierzaniem patrzą na charyzmatycznie grającego piłkarza. Gra głową, obcasami, czubkami butów, piersią, kolanami. Publiczność oczarowana klaszcze, a gorący duch zagrzewający do walki udzielił się Brazylijczykom.

Do przerwy pojawia się wynik na 1:2. W drugiej połowie było jeszcze lepiej i Brazylia wygrała tamten mecz 5:2, Pelé był jednym z autorów zwycięstwa. Jak zgodnie podkreślają wszyscy, był to dopiero początek wielkiej kariery jednego z najwybitniejszych piłkarzy w historii futbolu.

 

Pelé zagrał z Deyną

Niezwykły film „Ucieczka do zwycięstwa” poruszył chyba każdego, kto chociaż raz obejrzał tę historię „gry o życie”. A udział gwiazd filmowych i sportowych jeszcze bardziej podkreśla dramaturgię wojennej opowieści.

Z jednej strony znakomici aktorzy, tacy jak Michael Caine czy Sylvester Stallone, a z drugiej… geniusze futbolu. „Ucieczka do zwycięstwa” w reżyserii Johna Hustona to historia z czasów II wojny światowej, a główne role zagrały takie legendy piłki nożnej jak Pelé i Kazimierz Deyna.

Akcja filmu, który powstał w 1981 roku, dzieje się w niemieckim obozie jenieckim w czasie II wojny światowej. „Ucieczka do zwycięstwa” (Escape to victory) to opowieść o meczu piłki nożnej, w którym zagrali przeciw sobie niemieccy oficerowie oraz więźniowie obozu.

Mecz jest dla więźniów okazją do odniesienia moralnego zwycięstwa, ale też ucieczki z przymusowego obozu. Jednak w przerwie spotkania rozgrywanego na stadionie w Paryżu, piłkarze-jeńcy, postanawiają pojedynek dograć do końca.

Pelé wystąpił w tym filmie nie tylko jako jeden z głównych bohaterów, jest też autorem większości akcji z finałowego momentu filmu, w którym rozgrywany jest wielki mecz. Ciekawostka: Jednym z więźniów jest Paul Wolchek, grany przez wybitnego reprezentanta Polski Kazimierza Deynę! Słynnemu polskiemu piłkarzowi w „Escape to victory” towarzyszy na boisku Pelé.

„Ucieczkę do zwycięstwa” oparto na filmie Zoltána Fábriego „Dwie połowy w piekle”. Węgierski dramat filmowy został nakręcony w 1961 roku i inspirowany jest „meczem śmierci”, który odbył się w 1942 roku w Kijowie.

Po premierze filmu po raz kolejny świat sportowy „odkrył”, że Pelé jest geniuszem futbolu. Ale piłkarz przypomniał słowa swojego ojca, że „talent piłkarski, to dar od Boga”.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail