separateurCreated with Sketch.

To straszliwe Zmartwychwstanie

ZMARTWYCHWSTANIE
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
W drodze - 12.04.20
whatsappfacebooktwitter-xemailnative

Zmartwychwstanie wszystko psuje. Teraz już nie będzie tak łatwo. Bo żeby być wzorowym zmartwychwstałym, trzeba najpierw dobrze umrzeć. A żeby dobrze umrzeć, wcześniej trzeba dobrze żyć.

Przekazując darowiznę, pomagasz Aletei kontynuować jej misję. Dzięki Tobie możemy wspólnie budować przyszłość tego wyjątkowego projektu.


Wesprzyj nasPrzekaż darowiznę za pomocą zaledwie 3 kliknięć

Bez dwóch zdań, jest czego się bać. Na myśl, że zmarli mieliby wstawać z grobów, przedsiębiorcy pogrzebowi mogą się poczuć co najmniej niepewnie. Tracą rezon wesołe wdówki i wszyscy ci, którzy prędziutko pocieszyli się po śmierci współmałżonka. Rzedną miny potomków kłócących się o spadek, a morderca, który myślał, że udało mu się zostawić przeszłość za sobą, zaczyna z niepokojem oglądać się przez ramię.

 

Zmartwychwstanie wszystko psuje

Kiedy Jezus dokonał pierwszych uzdrowień, „o wszystkich tych wydarzeniach usłyszał również tetrarcha Herod i był zaniepokojony. Niektórzy bowiem mówili, że Jan powstał z martwych” (Łk 9,7). Można bez trudu zrozumieć podenerwowanie Heroda. Gdyby umarli zaczęli zmartwychwstawać… nie byłaby to dla niego dobra wiadomość. Średnio przyjemnie byłoby spotkać na ulicy człowieka, który zaledwie parę dni temu, z naszego rozkazu, został skrócony o głowę.

Mówiąc bardziej ogólnie, wiara w zmartwychwstanie odbiera nam komfort hołubienia dwóch wierzeń, które, choć diametralnie od siebie różne, są w podobny sposób wygodne. Pierwsze z nich głosi, że dusza ludzka jest niezależnym od ciała, nieśmiertelnym bytem. Drugie, że śmierć jest końcem wszystkiego. Skoro po śmierci nic nie będzie, możemy spokojnie zabrać do grobu wszelkie mroczne tajemnice i brzydkie sekrety, które zdołaliśmy ukryć za życia.

Jeśli natomiast wierzymy, że dusza jest samodzielnym, nieśmiertelnym bytem, wolno nam mieć w pogardzie ciało i uważać je za rodzaj więzienia, z którego wyzwoli nas zgon. Zmartwychwstanie wszystko psuje. Teraz już nie będzie tak łatwo. Bo żeby być wzorowym zmartwychwstałym, trzeba najpierw dobrze umrzeć (śmiercią, która mimo to pozostaje skandalem). A żeby dobrze umrzeć, wcześniej trzeba dobrze żyć.

 

Dla kogo zmartwychwstanie będzie ciężkim doświadczeniem?

Intuicja nie myli Heroda, ma on wszelkie powody do niepokoju. Jeżeli człowiek nie stara się żyć najlepiej jak potrafi już tu i teraz, jeżeli bliźniego nie kocha, tylko wręcz przeciwnie, zmartwychwstanie okaże się dla niego ciężkim doświadczeniem. Morderca, nawet najostrożniejszy, będzie musiał znosić widok swojej ofiary, jaśniejącej chwałą. Bogatemu, wywyższającemu się nad innych filantropowi może być jeszcze trudniej. Nie uniknie spotkania z ubogimi, którzy teraz… nie będą już potrzebowali jego pieniędzy.

Oto, dlaczego prorok Daniel, kiedy mówi o zmartwychwstaniu, daleki jest od hurraoptymizmu:

Wielu zaś, co posnęli
 w prochu ziemi, zbudzi się:
 jedni do wiecznego życia, 
drudzy ku hańbie, ku wiecznej odrazie (Dn 12,2).

Ale jest i druga strona medalu. Skoro Jezus wraca, w ciele, do swojego kraju i do swoich bliskich, to znaczy, że życie w ciele i chodzenie po ziemi nie jest znowu aż takie złe. Do tej chwili kobiety mogły ograniczyć się do roli płaczek. Mogły pogrążyć się w żalu, powiedzieć sobie, że radość czeka na nie gdzieś, kiedyś, w innym świecie. Mogły żywić przekonanie, że na tej niskiej ziemi nigdy nie będzie dobrze, że codzienność, małżeństwo i rodzina to pasmo udręk.

Co innego w zaświatach; tam nie będzie ciał z ich zdradliwymi wnętrznościami i egzystencja będzie się toczyć gładziutko, bez najmniejszych zgrzytów. A jednak Jezus nie ucieka co prędzej z tego padołu łez. Zamiast wstąpić do nieba natychmiast po zmartwychwstaniu, wyraźnie się ociąga. Spotyka się z uczniami, żeby zwyczajnie z nimi pogadać. Ba, nie odmawia sobie nawet przyjemności, jaką jest pitraszenie na ognisku, żeby móc potem dzielić posiłek z przyjaciółmi.

*Fragment książki „Zmartwychwstanie. Instrukcja obsługi”, Fabrice Hadjadj, W drodze 2017
**Tytuł, lead, śródtytuły pochodzą od redakcji Aleteia.pl

ZMARTWYCHWSTANIE



Czytaj także:
10 powodów, dla których wiemy, że Chrystus zmartwychwstał



Czytaj także:
Wyniki badań: Całun Turyński i Chusta z Oviedo okrywały tę samą osobę


JEZUS SPOTYKA MARYJĘ
Czytaj także:
Czy po zmartwychwstaniu Jezus jako pierwszą odwiedził swoją Matkę?

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia ukazuje się w siedmiu językach: angielskim, francuskim, włoskim, hiszpańskim, portugalskim, polskim i słoweńskim.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!