Chcemy nadal tworzyć dla Ciebie wartościowe treści
i docierać z Dobrą Nowiną do wszystkich zakątków internetu.
Twoje wsparcie jest dla nas bardzo ważne.
RAZEM na pewno DAMY RADĘ!
– Pismo Święte mówi, żeby chwalić Boga tańcem. Nie wiem, czy ktokolwiek miał na myśli hip-hop, ale Pan Bóg na pewno wiedział, co robi – mówi siostra Estera.
Aleksandra miała 3 lata, kiedy po raz pierwszy poszła na zajęcia taneczne. Po kilku spotkaniach trafiła do zespołu. Było dużo treningów, zawodów i wyjazdów. W wieku 4 lat wystartowała w mistrzostwach Polski. Marzyła o studiach na Akademii Wychowania Fizycznego. Miała już plany na przyszłość: studia, rodzina, dzieci. Nie myślała wtedy o powołaniu zakonnym. – Zakon nie był w mojej głowie – przyznaje.
Podczas Światowych Dni Młodzieży w Kolonii poznała przyszłego chłopaka. Trzy lata później pojechała na Zjazd Młodzieży Oblackiej „Niniwa”. Podczas jednej z nauk rekolekcyjnych usłyszała słowa kapłana, które zrobiły na niej wrażenie: „możesz go bardzo kochać, ale czujesz, że to nie jest to”.
Kiedy wychodziła z kościoła, spotkała siostrę służebniczkę. Potem przeszła koło niej kolejna zakonnica z tego zgromadzenia. Pomyślała, że tego już za wiele. Wypierała z serca myśli o zakonie. Ale one nie dawały jej spokoju.
S. Estera Andrzejewska. Od hip-hopu do zakonu
Pojechała do Katowic na umówione wcześniej spotkanie. Tam jedna z sióstr zaprowadziła ją do kaplicy. – Na początku myślałam, że zwariuję, nigdy w życiu nie byłam tyle czasu sama. Zaczęłam śpiewać w głowie wszystkie piosenki, jakie pamiętałam, do czasu kiedy mój repertuar się skończył. Wtedy też w kaplicy zauważyłam obraz Serca Jezusa. Zrozumiałam, że Pan mówi w ciszy – tłumaczy siostra Estera. W sercu usłyszała głos: „tu jest twój dom i tu będziesz szczęśliwa”.
Siostra przyznaje, że zrobiło jej się słabo. Miała przecież zupełnie inne plany na życie. – Nigdy nie słuchałam tego, co Jezus ode mnie chce – wyjaśnia w rozmowie z Aleteią.
Pod żaglami z Jezusem
Kilka lat temu siostra, wraz z innymi służebniczkami, ruszyła z wyjątkowymi rekolekcjami: „Z Jezusem pod żaglami”. – Żeglarstwo obecne jest w moim życiu od dziecka. Mój tata jest sternikiem i to on zaszczepił we mnie tę pasję. W gimnazjum zrobiłam kurs, uzyskałam dokumenty i mogłam żeglować – opowiada siostra.
Projekt „Z Jezusem pod żaglami” spotkał się z bardzo dobrym odbiorem wśród młodych ludzi. – Mieliśmy czas na rozmowę, na mszę świętą, ale i milczenie nad brzegiem jeziora – podkreśla siostra Andrzejewska. Być może inicjatywa będzie reaktywowana.
Taniec w habicie
Siostra Estera ewangelizuje poprzez taniec. Prowadziła warsztaty w ramach „Projektu Kostka”, który organizowany jest przez zgromadzenie zakonne Misjonarzy Świętej Rodziny.
Czy taka forma głoszenia Dobrej Nowiny może się udać? – Dużym zaskoczeniem dla ludzi jest to, że osoba w habicie potrafi tańczyć. Taniec łączy ludzi, od rozmów o nim wszystko się zaczyna. Potem zaś toczą się poważniejsze dyskusje – mówi siostra Estera.
Podczas Światowych Dni Młodzieży w Krakowie, służebniczka uczyła młodzież tanecznych choreografii, w przerwie głosząc świadectwa. – Sam fakt, że mam habit, powoduje, że ludzie się zatrzymują i pytają. A ja zapewniam, że życie z Jezusem jest fascynujące – tłumaczy siostra Andrzejewska.
Służebniczka aktywnie działa w duszpasterstwie akademickim i duszpasterstwie powołań. – Ważne jest, aby znaleźć odpowiednią dla siebie przestrzeń na słuchanie Jezusa, a On zawsze chce dla nas pełnego szczęścia. Ja wciąż zachwycam się tym, co Jezus zrobił z moim życiem. Już kilka lat tańczę z najlepszym Tancerzem – dodaje z uśmiechem siostra Estera.