Chcemy nadal tworzyć dla Ciebie wartościowe treści
i docierać z Dobrą Nowiną do wszystkich zakątków internetu.
Twoje wsparcie jest dla nas bardzo ważne.
RAZEM na pewno DAMY RADĘ!
Zaciśnięty żołądek i suchość w gardle to dla mnie chleb powszedni. Przecież tak wiele może pójść nie tak, a tak wiele spraw mogłem rozwiązać lepiej. A codzienność przelatuje mi przed oczami.
Cytat z pewnego filozofa
Myślę, że nie jestem jedynym człowiekiem, który się zamartwia. Ze smutkiem i wstydem myślimy o przeszłości, którą chcielibyśmy zmienić. Z przerażeniem wyglądamy przyszłości, spodziewając się często tego, co najgorsze. Zbytnie skupianie się na tym, co było lub co może być, jest bardzo popularnym zjawiskiem, zwanym w psychologii zniekształceniem poznawczym.
W wielkim skrócie: to nieprawidłowy sąd o rzeczywistości, który odbiera nam radość oraz zdolność życia tu i teraz. Thomas Caryle, szkocki filozof historii, stwierdza zaś: „Naszym głównym celem nie powinno być wypatrywanie tego, co odległe i niewyraźne, lecz czynienie tego, co leży w zasięgu naszej ręki”. To klucz do rozwiązania problemów zamartwiania się!
Jeśli na chwilę zatrzymamy pęd naszych pełnych zmartwień myśli, to łatwo zobaczymy, że na przeszłość nie mamy już wpływu, a na przyszłość na tyle, na ile zrobimy coś TERAZ.
Cytat z pewnego Nauczyciela
Nie wiem, czy Caryle wzorował się na pewnym żydowskim Nauczycielu, który działał w Palestynie 2000 lat temu, ale powiedział On coś podobnego: „Nie martwcie się o jutro, bo dzień jutrzejszy zatroszczy się o siebie. Każdy dzień ma dosyć swoich kłopotów” (Mt 5,34). W najbardziej popularnym polskim przekładzie – Biblii Tysiąclecia – pada zdanie: „Nie troszczcie się zbytnio…”. Jednak oryginał nie posiada tego słowa „zbytnio”. Jezus zaprasza nas do tego, by nie martwić się w ogóle.
Dlaczego?
Jezus stwierdza także, że zamartwianiem się nie dołożymy ani chwili do naszego życia (por. Mk 6,27). A współczesna medycyna powie, że nawet to życie o parę chwil sobie skrócimy. Warto zatem zaufać, że Bóg się o nas zatroszczy i już nic więcej nie robić.
Weź każdy dzień w swoje ręce
Nie jest do końca prawdą to, co napisałem na końcu poprzedniego akapitu. Zaufać Bogu – owszem, ale nic nie robić? To już nie jest postawa dziecka Boga.
To, co mam do dyspozycji, to dziś. Dziś mogę pojednać się ze swoim przeciwnikiem, dziś mogę szukać Królestwa Bożego i dziś mogę kochać.
Jezus w modlitwie Ojcze nasz uczy, by prosić o chleb powszedni na dany dzień. Nie prosimy o piekarnię, ani o roczny zapas, ale o to, co konieczne jest nam dziś. A jeśli wykorzystamy to, co przynosi nam codzienność, to zrobimy wszystko, co w naszej mocy, by zadbać o przyszłość. Reszta zostaje w ręku Boga.
Bardzo prosty przykład
Niedzielny wieczór. Za parę dni mam spotkanie wspólnoty spory kawał od Krakowa, w którym mieszkam. Gdybym chciał jechać komunikacją miejską, musiałbym wyjechać o północy. Sprawdzam wszystkie możliwe opcje. Obliczam trasę. I na komunikatorze wspólnoty zadaję pytanie, czy ktoś mógłby zgarnąć mnie po drodze – szanse są raczej małe.
I tyle. Zostawiam to Pan Bogu, choć sam zżerany jestem małym zmartwieniem, czy uda mi się to załatwić.
Rano odczytuje wiadomość: „Będę akurat w tamtym miejscu z rana i mogę Cię podwieźć”.
Bardzo mocny przykład
Mój brat ze wspólnoty opowiedział mi, że pewnego dnia musiał wyprowadzić się z domu. Znalazł się w bardzo trudnej sytuacji finansowej, a zbliżało się Boże Narodzenie. Skąd wziąć pieniądze na prezenty dla dzieci, skoro brakuje na mieszkanie i paliwo? Co mógł, to zrobił, wyczerpał wszystkie opcje i zawierzył to Bogu.
Po trzech dniach zadzwonił jego przyjaciel z propozycją długoterminowej pożyczki. Odezwali się rodzice z pytaniem, czy nie potrzebuje czasem pieniędzy. W pracy zatwierdzili dodatek na Święta.
„Wczoraj do ciebie nie należy. Jutro niepewne... Tylko dziś jest twoje”. Tak powiedział Jan Paweł II, a ja ośmielę się dodać: rób to, co możesz, a całą sytuację oddaj Bogu.