Aleteia

Rozeznawać, by decydować – jak dokonywać dobrych życiowych wyborów?

DOKONYWANIE WYBORÓW
Nomad_Souls | Shutterstock
Udostępnij

W naszym życiu codziennie musimy podejmować decyzje. W niektórych przypadkach niełatwo jest od razu zobaczyć kierunek, w którym powinniśmy podążać. Oto kilka porad, by zacząć dokonywać dobrych wyborów.

Zakup domu, wybór kierunku kształcenia w szkole, nowe zobowiązania? Wśród decyzji, które mamy podjąć, niektóre nie pociągają za sobą konsekwencji, inne jednak mogą zmienić kurs naszego życia i życie całej naszej rodziny. Gdy tylko pojawia się jakaś nieoczekiwana sytuacja, oto znowu przed nami zadanie rozeznawania, czyli oceniania sytuacji po to, by wybrać to, co najlepsze. Jak to jednak zrobić?

 

Zaproś Boga do wyborów, które przed tobą stoją

Na pierwszym etapie powinniśmy dowiedzieć się, jakie mamy możliwości wyboru. Nasze serce waha się pomiędzy dwiema opcjami. To do nas należy ustalenie, jakie możliwości otwierają się przed nami. Czasem koniecznym jest się zatrzymać, by precyzyjnie je sformułować, w innym przypadku będziemy tracić czas, rozważając różne opcje do wyboru!

„Ważne jest, by postawić dobre pytanie, sformułowane jako alternatywa pomiędzy dobrem a dobrem” – wyjaśnia ojciec Bernard Mendiboure. Kolejną kwestią, na którą należy zwrócić uwagę, jest to, że rozeznawanie może, oczywiście, dotyczyć jedynie ewentualności akceptowalnych moralnie, które prowadzą do miłości.

Nawet nie myślmy o tym, by zostawić Boga za drzwiami w czasie podejmowania decyzji, ale zadbajmy o to, by wszystko poddawać jego ojcowskiemu spojrzeniu. Czy nie powierzamy Mu naszej codzienności? Tym bardziej więc nasze życiowe zakręty. „Pierwszym warunkiem jest zadbanie o Bożą obecność w naszych wyborach i szukanie Jego woli, ponieważ wiemy, że to ona nas uszczęśliwi i uczyni jeszcze bardziej wolnymi” – podkreśla ojciec Bernard Mendiboure. I zapewnia, że Bóg nie oczekuje nigdy niemożliwego, nawet jeśli czasem trudno jest podjąć pewne kroki. Aby stopniowo wyłonił się przed nami kierunek, w którym mamy podążać, nie możemy oszczędzać na czasie poświęconym Panu, w ciszy i na modlitwie, z sumieniem oświeconym przez słowo Boże, by „wydostać się w ten sposób z czystego subiektywizmu”, jak radzi ojciec Bernard Mendiboure.

„Tego dnia, gdy zaczęliśmy myśleć o zaręczynach, obydwoje wyjechaliśmy na rekolekcje. Gdy mowa o tak angażującym wyborze, trzeba wycofać się ze świata i zejść w głąb samych siebie”. „Jako rodzice jesteśmy bardzo zaabsorbowani i trudno jest wiedzieć, co jest dobre dla naszych dzieci. Pewnego dnia zrozumiałam, że muszę nauczyć się odróżniać wolę Bożą od własnych pragnień i zaufać Mu. Jemu, który pozwala na pewne rzeczy, które ostatecznie okazują się dobre” – zwierza się Sophie. Po długich wahaniach Marion i Thibault patrzyli na swojego syna wyjeżdżającego na studia do innego kraju. „W rzeczywistości jego wybór okazał się mieć bardzo pozytywne skutki i, co dziwne, nasze więzi się zacieśniły” – opowiadają.

 

Podążanie za wolą Bożą może czasami oznaczać walkę

Gdy podejmujemy decyzję, mówimy o „rozstrzyganiu”. Niczym chirurg operujemy, by rozdzielić skalpelem dobro od zła, fałszywe motywacje od dobrych. Czasem budzi to lęk. Widzimy to w Ewangelii o bogatym młodzieńcu, który oddalił się zasmucony.

Pierre, inżynier, zastanawia się nad proponowanym mu stanowiskiem. Pytanie, które sobie stawia brzmi więc: czy powinienem podpisać tę umowę o pracę? Pierre przyjrzy się jej, badając, co zgodne jest z jego upodobaniami, temperamentem i kompetencjami. Następnie zbierze wszelkie dostępne informacje na temat firmy, przyjrzy się różnym argumentom, rozważy ryzyko, jakie podejmuje, przygotowując dla każdej alternatywy listę wad i zalet.

Święty Tomasz z Akwinu pocieszająco zapewnia, że sumienie intuicyjnie wie, co jest dobre. W czasie modlitwy Pierre będzie uważny na to, co święty Ignacy Loyola nazywa poruszeniami, to znaczy odczuciami duszy. Pewne pomysły, myśli lub plany, niezbyt odpowiednie, dają przelotną przyjemność, po której następuje smutek. A z drugiej strony, te mniej pociągające pomysły przynoszą trwałe pocieszenie.

Przy podejmowaniu decyzji niezbędne jest również wsłuchiwanie się w to, co mówią nam wydarzenia: „Gdy ze względów zawodowych chcieliśmy wyjechać za granicę, braliśmy też pod uwagę potrzeby naszych dzieci” – opowiada Alphonse. „Zwołaliśmy naradę rodzinną, w czasie której trójka naszych dzieci wyraziła swoje zdanie. Daliśmy sobie też czas na modlitwę przed Bogiem, prosiliśmy o rady naszych bliskich i wybraliśmy miasto leżące na granicy z Francją”. Decyzja rodziców może wywrócić do góry nogami życie dzieci. Dlatego też rodzice powinni być bardzo uważni na uczucia swoich dzieci, nie prosząc ich jednak o podejmowanie decyzji zamiast dorosłych.

 

Oświecić drogę decyzji

Ponieważ serce człowieka jest bardzo złożone, ponieważ mieszają się w nim uczucia, historia życia, wychowanie, trzeba to wszystko poukładać, by dowiedzieć się, co jest priorytetem. Sami możemy pozostać w naszym subiektywnym osądzie i wziąć nasze złudzenia za wolę Bożą. Jednak na nic zda się pytanie o opinię każdą napotkaną osobę. „Gdy idzie o doradców, niech będzie jeden z tysiąca” – mawiał Syrach.

Przed podjęciem decyzji ważna jest również rozmowa ze współmałżonkiem. Istnieje przecież łaska stanu małżeńskiego, która pozwala przyjąć drugiego wraz z jego wątpliwościami i trudnościami. Paola radzi się swojego męża, by poznać jego zdanie, ale prosi też o radę dwóch lub trzech przyjaciół: „Ludzi, których cenię, których opinia jest dla mnie ważna ze względu na ich wewnętrzną spójność”.

Potrzeba również czasu. Tradycja mówi nam, że gdy Bóg wzywa, działa w czasie, Jego zaproszenie nie jest czymś ulotnym. „Pewne rzeczy odkrywa się z czasem” – zauważa Agnès, mama piątki. „Nie możemy podjąć decyzji jednym kliknięciem. Czas pozwala nam rzeczywiście skomunikować się ze sobą, włączyć w to Pana i odsunąć od siebie uczucia”. Gdy po trzecim dziecku Véronique poruszyła ze swoim mężem ewentualność posiadania czwartego dziecka, usłyszała kategoryczne nie. „Philippe’a paraliżował aspekt finansowy, który się z tym wiązał. Po dwóch latach rozeznawania tej decyzji udało nam się w końcu porozumieć”.

Następnie nadchodzi czas decyzji. Po wykonanej pracy rozeznawania czy nawet oderwania od swoich wyobrażeń często wyłania się spokojna pewność, która ogarnia obydwoje małżonków. Agnès i Vianney dyskutują na różne tematy, ale w pewnych kwestiach decyduje jedno lub drugie z nich, w zależności od swoich kompetencji. Czasem wygodnym rozwiązaniem może wydawać się zgoda na to, by dać się poprowadzić wydarzeniom, popaść w pewien rodzaj fatalizmu.

„Podjęcie rozeznawania oznacza przejście w dorosłość – zauważa Agnès. – Dobrze jest więc wiedzieć, dlaczego podejmujemy taką decyzję i jakich owoców się po niej spodziewamy”. Rozeznawanie jest szkołą wolności. „Prowadząc tę walkę rozeznawania ze wszystkim tym, co jest w nas podzielone, wychodząc z samych siebie, odnajdujemy naszą duchową wolność” – uściśla ojciec Bernard Mendiboure. Owoce dobrego rozeznawania przytacza święty Paweł (Ga 5): „miłość, radość, pokój”. „Te znaki są czymś o wiele więcej niż pocieszeniem” – dodaje ojciec Bernard Mendiboure. „Dobry wybór przynosi owoc, który trwa”.

Florence Brière-Loth