Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Jak pogodzić ze sobą plany wszystkich członków rodziny?

PLANOWANIE
Shutterstock
Udostępnij

Zastanów się, co chcesz osiągnąć. Zapisz to w formie celów, następnie zaplanuj projekty, rozbij je na zadania i przenieś do harmonogramu. Gotowe! Teraz trzeba tylko… zapytać członków rodziny, co oni na to.

Jeśli jeszcze nie zaplanowałaś swoich celów i działań w różnych sferach życia, wszelkie możliwe źródła internetowe skutecznie (jak mniemam) przypominają o tym, że powinnaś to zrobić. A że wiele osób zna się na planowaniu dużo lepiej ode mnie, to nie będę próbować swoich sił w tym temacie. Ja – wedle moich umiejętności – opowiem ci, jak planować w relacji.

 

Planowanie kontekstowe

Podstawowym błędem planowania jest nieuwzględnianie kontekstu, w jakim aktualnie się znajdujesz. Przez kontekst mam na myśli dosłownie wszystko: stan cywilny, stan zdrowia, czy jesteś mieszkanką dużego czy mniejszego miasta, czy posiadasz samochód, czy masz dwójkę czy piątkę dzieci itd.

Zachęcam cię do takiego prostego ćwiczenia. Usiądź w wolnej chwili z kartką papieru i zastanów się nad swoją aktualną sytuacją życiową. Zupełnie inaczej rok może planować osoba, która żyje sama, a zupełnie inaczej mama trójki dzieci. Zapisz, co uważasz za swój zasób, co możesz wykorzystać. Przemyśl również, co cię potencjalnie ogranicza. Nie chodzi tutaj o narzekanie na swoją sytuację.

Podam ci przykład. W pewnych kontekstach mieszkanie w Kaliszu może być dla mnie ograniczeniem. Gdybym postanowiła, że w przyszłym roku chcę być co najmniej dwa razy w operze, to musiałoby się to wiązać z wyjazdem z miasta. Dla mieszkanki Warszawy, znajdującej się w podobnej sytuacji do mojej, byłoby to zapewne nieco łatwiejsze do wykonania.

 

Ty i …?

Kontekst jest ważny, ale relacje są jeszcze ważniejsze. Ja akurat jestem żoną i mamą, więc wszystkie moje plany dostosowuję do męża i córki. Dostosowuję nie równa się rezygnuję z siebie, z moich celów i priorytetów, ale jednak coś zmniejszam, coś przesuwam, coś odkładam. Świadomie wybieram, że mój mąż i córka są dla mnie ważniejsi niż moje plany i cele. Nie jest to żadne męczeństwo i cierpiętnictwo. Po prostu realnie uwzględniam w moich planach fakt, że córka ma roczek, a mąż prowadzi swoją działalność gospodarczą. To decyduje o specyfice działań, jakie mogę podjąć.

Planowanie ładnie odzwierciedla wasz wzajemny stosunek do siebie i relacje. Pokazuje, czy jesteście w stanie odpuścić, czy za wszelką cenę chcecie przeforsować swoje. Planowanie zachęca do rozmów o marzeniach, wizji i wspólnych zadaniach. Oprócz tego, że jest to przydatne, daje również nowe możliwości poznania siebie nawzajem.

 

Przydatne narzędzie

W tym roku w planowaniu w naszej rodzinie nieoceniony stał się kalendarz roczny w dużym formacie. Nie jest to planer z miejscem na szczegółowe zadania, za to można zaplanować strategicznie każdy miesiąc, a w dodatku spojrzeć z lotu ptaka, czy damy radę z różnymi zadaniami, które sobie wyznaczyliśmy. Taki układ kalendarza (rok na jednej dużej kartce) sprzyja optymalnemu rozplanowaniu poszczególnych zadań w konkretnych miesiącach.

Zaznaczałam w plannerze dosłownie wszystko: przeprowadzkę, stałe zadania, urlopy, pracę męża, moje wyjazdy szkoleniowe. Dopiero wtedy zobaczyłam, ile czasu do rozplanowania zostało. Co ważne, zaplanowałam czas wolny. Tobie również radzę to zrobić.

A teraz jeszcze konkretniej: była to moja pierwsza przygoda z poważnym planowaniem. Robiłam to cały grudzień 2018 r. Zastanawiałam się nad celami osobistymi, zawodowymi. Następnie okazało się, że mój małżonek będzie miał pewne okresy w roku, w których będzie bardzo zajęty i nie da się z tym nic zrobić. Musiałam (i chciałam!) dostosować moje plany do nowej sytuacji, z której wcześniej nie zdawałam sobie sprawy. Zatem musiałam swoje plany nieco zmodyfikować, na nowo ująć. Jeśli dla ciebie również jest to nowy temat, miej wyrozumiałość dla popełnianych błędów. Mam obawę, że zaplanowałam za dużo. Na całe szczęście to tylko… plany. 😊

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail