Aleteia logoAleteia logo
Aleteia
czwartek 13/05/2021 |
Najświętszej Maryi Panny Fatimskiej
home iconAktualności
line break icon

Naprotechnologia zamiast in vitro? To nie taki proste.

© Falon Koontz / Shutterstock

Marta Brzezińska-Waleszczyk - 16.06.16

„Jedyną pewną zmianą, jaka nastąpi, jest zakończenie refundacji in vitro” – mówi dr Barczentewicz. Jego zdaniem, głównym problemem jest liczba lekarzy, którzy zajmują się naprotechnologią. „Specjalistów od in vitro jest wielokrotnie więcej niż tych, którzy chcieliby leczyć naturalnymi metodami” – ubolewa w rozmowie z portalem Aleteia.

Ponadto obraz naprotechnologii kreowany przez liberalne media nie zachęca do skorzystania z tej metody. Tymczasem, jak zapewnia dr Barczentewicz, pogłębiona diagnostyka i właściwe leczenie mogą okazać się pomocne nawet w takich sytuacjach, w których nie sprawdziło się sztuczne zapłodnienie.

„Dzięki diagnostyce i leczeniu rodzą pacjentki z niedrożnymi jajowodami, zaawansowaną endometriozą, pacjentki, których partnerzy mają nieprawidłowe parametry nasienia… Wszystko jest możliwe” – przekonuje dr Barczentewicz, dodając jednak, że są takie sytuacje, w których nic nie pomoże, ani in vitro, ani naprotechnologia.

In vitro, wbrew medialnym opiniom wspieranym przez lekarzy z klinik wykonujących sztuczne zapłodnienie, nie jest remedium na wszystkie problemy, a zdecydowana mniejszość par (tylko ok. 20 proc.), które decydują się na tę metodę, doczeka się dziecka. Pytam, jak te statystyki wyglądają w przypadku naprotechnologii? To nawet 40-50 proc. urodzeń wśród par, które zgłosiły się na leczenie – odpowiada specjalista. Dodaje jednak, że w in vitro zgłasza się ilość ciąż na transfer, natomiast w naprotechnologii – ilość urodzonych dzieci w małżeństwie leczonym przez jakiś okres, co utrudnia porównanie obu statystyk.

Wątpliwości w kontekście „podejścia naprotechnologicznego” budzi również taka kwestia, jak wiek pacjentek. Zwolennicy in vitro podkreślają, że w takiej sytuacji nie ma czasu na podejmowanie długoletnich diagnoz, leczenia i oczekiwanie na efekty. Zegar nieubłaganie tyka, więc trzeba działać szybko. „Przychodzą do nas również pacjentki po 40-tce, nawet kobieta 46-letnia, która starała się o pierwsze dziecko (skutecznie). Wszystko jest kwestią decyzji małżeństwa” – odpowiada w rozmowie z portalem Aleteia Barczentewicz.

Wśród zarzutów ze strony przeciwników zastąpienia programu refundacji in vitro leczeniem opartym na metodach naprotechnologii pojawia się także kwestia kosztów. Wiadomo, że leczenie metodą in vitro jest kosztowne – jeden zabieg to wydatek rzędu nawet kilkunastu tysięcy złotych. Przy czym trzeba pamiętać, że aby doszło do skutecznego zapłodnienia i donoszenia ciąży, takich zabiegów może być potrzebnych nawet kilka. Krytycy naprotechnologii przekonują jednak, że i to rozwiązanie jest drogie, tyle, że koszty rozłożone są w czasie. Tymczasem zapytany o kwestie finansowe dr Barczentewicz odpowiada, że para korzystająca z naprotechnologii w ciągu roku ponosi koszty nie większe niż 3-4 tys. złotych.

Niezaprzeczalnym faktem są natomiast liczby, jakie towarzyszą rządowemu programowi refundacji in vitro. Z ministerialnych danych wynika, że w trakcie programu leczeniu poddało się 17 084 par, na realizację projektu przeznaczono 150 mln złotych, w efekcie na świat przyszło 3841 dzieci (dane na dzień 7 grudnia 2015 roku).
Nie zmienia to jednak faktu, że – jak zauważa dr Barczentewicz – „in vitro nie jest leczeniem niepłodności, tu nie leczy się choroby. Dla odmiany, naprotechnologia opiera się właśnie na diagnostyce przyczyny i leczeniu”. Dlatego Ministerstwo Zdrowia powinno dołożyć wszelkich starań, by promować metodę, która nie tylko daje duże szanse na potomstwo, lecz pozwala także zdiagnozować wiele nieprawidłowości, a do tego nie wywołuje moralnych i etycznych wątpliwości. Czy jednak znajdą się lekarze chętni do pogłębienia wiedzy z zakresu rozwiązań stosowanych w naprotechnologii?

  • 1
  • 2
Tags:
dzieciin vitronaprotechnologianiepłodność
Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia ukazuje się w siedmiu językach: angielskim, francuskim, włoskim, hiszpańskim, portugalskim, polskim i słoweńskim.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Modlitwa dnia
Dziś świętujemy...




Top 10
1
Anna Gębalska-Berekets
Wizje ojca Pio. Najbardziej przejmuje ta dotycząca apokalipsy
2
Agnieszka i Wojciech Amaro
Małgorzata Bilska
Siła wspólnej modlitwy i przyjaźń ze św. Szarbelem. Rozmowa z pań...
3
ŚWIĘTY STANISŁAW MĘCZENNIK
Elżbieta Wiater
Święty czy zdrajca? Co nam mówi czaszka biskupa Stanisława?
4
PRAY
Redakcja
Modlitwa dla ciebie na dziś 10 maja
5
Gelsomino del Guercio
Nieznany stygmat, który sprawiał o. Pio największy ból. Wiedział ...
6
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś 9 maja
7
Matka z depresją poporodową patrzy na swoje dziecko
Aleteia
7 oznak depresji ukrytej – sprawdź, czy ktoś z twoich bliskich po...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail