Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Miłosierdzie w ubłoconych butach

Kamil Szumotalski/Aleteia Polska
Udostępnij

Zrozumiałem, że moja droga krzyżowa to wchodzenie w towarzystwie Jezusa w duchowe błoto.

Bieg z przeszkodami, deszcz, wilgoć, błoto, piach. To nie opis jakichś zawodów dla mężczyzn, tylko o wiele większego i trudniejszego wyzwania.

Wszystko zaczęło się od biegu przez płotki, niemal dosłownie. Błonie, na których odbywało się nabożeństwo drogi krzyżowej, stały się niemalże twierdzą. Dostać się do sektora prasowego wcale nie było łatwo. Deszcz i błoto sprawiły, że moje buty szybko zmieniły kolor, a ja zacząłem gotować się pod foliową peleryną.

Kiedy już wdrapałem się na trybunę medialną i zdążyłem nieco obeschnąć, rozpoczęła się droga krzyżowa z papieżem Franciszkiem. Bogata w śpiew, z rozważaniami autorstwa znanego i lubianego bp. Grzegorza Rysia, stała się dla zebranego tłumu okazją do przeżycia chwili zadumy nad cierpieniem, ale też nad uczynkami miłosierdzia.

Każda stacja była inscenizowana w nietypowy sposób – tańcem, figurami akrobatycznymi, wspinaczką.  Mężczyzna wyciągnięty dosłownie w niebo za pomocą dźwigu czy wreszcie sama scena ukrzyżowania  i zdjęcia Jezusa z krzyża [zobacz wideo] robiły największe wrażenie. To wszystko sprawiło, że tej drogi krzyżowej nie da się szybko zapomnieć.

 

Po nabożeństwie papież Franciszek skierował do zebranych swoje krótkie słowo. – Dziś ludzkość potrzebuje mężczyzn i kobiet, a szczególnie ludzi młodych, takich jak wy, którzy nie chcą przeżywać swojego życia połowicznie, młodych gotowych poświęcić swoje życie w bezinteresownej służbie braciom najuboższym i najsłabszym, na wzór Chrystusa, który oddał się całkowicie dla naszego zbawienia. – mówił papież głosem wyraźnie przejętym cierpieniem i zadumą.

Początek i zakończenie drogi krzyżowej były pokazane na obrazach malowanych piaskiem. Kiedy artystka ukryta pod ołtarzem tworzyła swoje dzieło, spojrzałem na swoje ubłocone buty i zrozumiałem, że moja droga krzyżowa to właśnie wchodzenie w towarzystwie Jezusa w duchowe błoto. Niewygody, zmęczenie, trudności w pracy. To wszystko muszę włączyć do Jezusowej drogi na Golgotę.

A w głowie pozostaje pytanie, które Franciszek zostawił wszystkim młodym. Chcę je jeszcze raz przypomnieć. Czy udało Ci się już na nie odpowiedzieć?

– Drodzy młodzi, w ów Wielki Piątek wielu uczniów powróciło smutnych do swoich domów, inni woleli pójść do domów na wsi, aby zapomnieć o krzyżu. Pytam was. Odpowiedzcie w ciszy waszego serca. Jak dziś wieczorem chcecie powrócić do waszych domów, do waszych miejsc zakwaterowania, do waszych namiotów. Jak chcecie powrócić dziś wieczorem, by spotkać się z samymi sobą? Świat na nas patrzy.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail