Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

2019 bez Aletei? Z Tobą damy radę!      WESPRZYJ NAS

Aleteia

Katolik i tatuaże. Świadectwa

Archiwum prywatne o. Grzegorza Kramera SJ
Udostępnij

„Widzisz, Panie, ja naprawdę chciałem być z Tobą, nawet takim sposobem się ratowałem jak tatuaż. Niezmywalny. Nie taki z chipsów. Ja tak na serio, a teraz proszę, wpuść mnie do czyśćca”. Posiadacze religijnych tatuaży mówią, dlaczego je mają.

Tatuaże budzą kontrowersje wśród chrześcijan. Internet i czasopisma przepełnione są dyskusjami na ten temat. Nie chcę pisać kolejnego tekstu, którego celem będzie przekonywanie kogokolwiek lub obalanie argumentów.

Jest wiele osób, które mają tatuaże z motywami chrześcijańskimi. Zapewne wiedzą o kontrowersjach wokół nich, a jednak zdecydowały się umieścić je na swoim ciele. Postanowiłem dowiedzieć się, dlaczego to zrobiły i jakie znaczenie mają dla nich te rysunki. Zanim coś podda się ocenie, warto postarać się to zrozumieć.

 

Dlaczego tatuaż?

Tatuaże zainteresowały mnie, kiedy przeczytałem wywiad „Men’s Health” z Lewisem Hamiltonem, kierowcą rajdowym, kilkukrotnym mistrzem świata Formuły 1, wierzącym katolikiem [pisałem o nim na Aleteia.pl]. Zapytany o swoje tatuaże, udzielił naprawdę mocnej odpowiedzi.

Nie tylko kierowcy rajdowi mają tatuaże. Księża także. Spytałem o nie jednego z nich. W końcu postawiłem pytanie publicznie na swoim profilu na Facebooku. Niektóre odpowiedzi naprawdę mnie poruszyły. Zobaczyłem, że tatuaże nie muszą być rysunkiem wybranym z katalogu tylko dlatego, że ładnie wyglądał, ale mają dla ich posiadaczy głębokie znaczenie.

Często kryje się za nimi bardzo osobista historia, doświadczenie wiary. Nie są tylko rodzajem religijnego sentymentalizmu, ale odgrywają konkretną rolę w życiu poszczególnych ludzi. Bywają prawdziwym wyznaniem wiary i okazją do dzielenia się nią z innymi, podobnie jak u chrześcijan obrządku koptyjskiego, którzy w czasie chrztu otrzymują na nadgarstku wytatuowany krzyżyk jako widzialne, publiczne przyznanie się do Jezusa. Warto przeczytać tych kilka wypowiedzi, żeby zobaczyć jasną stronę tatuaży, z których nie unosi się zapach siarki, ale przebija mocne świadectwo wiary.

 

Lewis Hamilton

Kocham moje tatuaże. One wszystkie mają znaczenie. Jestem mocno wierzący, więc chciałem mieć religijne wizerunki. Mam na barku „Pietę” Michała Anioła, rzeźbę Maryi trzymającej Jezusa po zdjęciu z krzyża. Na ramieniu Najświętsze Serce Jezusa. Kompas jest na mojej klatce piersiowej, ponieważ Kościół jest moim kompasem (…). Na plecach mam krzyż i skrzydła anioła: wznoś się niezależnie od tego, jak rzuci cię życie. I oczywiście, wiesz, Jezus wstał z grobu.

 

O. Grzegorz Kramer SJ

Mam wytatuowane dwa teksty. Oba zrobiłem po trzydziestce i po święceniach. Pierwszy na nadgarstku z tekstem z mojego obrazka prymicyjnego: „Uwiodłeś mnie Panie” (Jer 20,7). Tekst, który znaczył i znaczy ciągle dla mnie bardzo dużo. Mówi o tym, co wiąże mnie z Bogiem. Relacja, która czasem jest bardzo trudna, ale taka z której – choćbym nawet chciał – nie potrafię odejść. To nie jest bycie religijnym, to bycie w relacji bardzo intymnej z Miłością, która kompletnie jest dla mnie nie do ogarnięcia, ale bez której nie potrafię żyć.

Drugi na prawym ramieniu: „Bóg jest dobry”. Czcionka to odręczne pismo Jerzego Popiełuszki. Tekst – esencja mojej Ewangelii, którą głoszę ludziom. Z Jerzym wiąże mnie (tak wierzę) przyjaźń. Nie rozstaję się z jego relikwią, bardzo często o nim mówię, jest dla mnie inspiracją. Kiedy podjąłem, po prawie ośmiu latach od pierwszego tatuażu, decyzję o drugim, wiedziałem, że to będzie pismo Jerzego. A tekst zawiera wszystko, co najważniejsze w Ewangelii. Święty Jan napisał: „Bóg jest miłością”, ja mówię: „Bóg jest dobry”. Dlatego tak, bo wyuczony przez św. Ignacego wiem i doświadczam tego, że miłość Boga do mnie i innych wyraża się w (dobrym) działaniu.

Obrączkę z insygniami mojego zakonu, krzyżyk z piersi i koloratkę mogę zdjąć i powiem szczerze, że czasem jak mały chłopiec to robię, bo mi wstyd, kiedy moje słabości biorą górę. Tych dwóch zdań z mojej skóry nie ukryję. One są dla mnie nie tylko odświeżaniem pamięci, ale i czasem „wyrzutem sumienia”. A czym dłużej je noszę, są także dobrym sposobem na rozpoczęcie rozmowy z innymi właśnie o tym, co dla mnie najważniejsze.

 

Karolina

Na samym początku nawrócenia wzięłam igłę i tusz, i na palcu wytatuowałam sobie „B K” – Bóg, krzyż. Z myślą o czasach, kiedy nie będę doświadczać już Boga. Znałam to tylko z teorii, o której mówili inni, że kiedyś przyjdzie czas, kiedy Bóg trochę się oddali. Od roku nie daje mi odczuć swojej obecności, a ja, robiąc zwykłe czynności, patrzę na ten palec… i trwam.

 

Bartłomiej

Mam Rybę na karku, to znaczy Jezus, Syn, Boży Zbawiciel. W swojej naiwności kiedyś myślałem, że znak ten będzie jak coś, co mnie od grzechu obroni, a tu lipa. Grzechy przychodziły. Ale dziś mogę powiedzieć, że to jest moje przyznawanie się do Jezusa. Jestem Jego albo przynajmniej chcę być Jego. Kiedyś myślałem, że gdybym zszedł z tego świata w grzechu, to powiedziałbym: „Widzisz, Panie, ja naprawdę chciałem być z Tobą, nawet takim sposobem się ratowałem jak tatuaż, znak Twojego Syna na karku. O, zobacz, tu. Niezmywalny. Nie taki z chipsów. Ja tak na serio, a teraz proszę, wpuść mnie do czyśćca”.

[Komentarz na Facebooku ks. Wojciecha Węgrzyniaka, biblisty, pod dyskusją o tatuażach]

 

Iza

Na lewej łopatce mam krzyż. W jego wnętrzu miał być portret mojej mamy, która została zabita na moich oczach przez konkubenta, gdy miałam 12 lat. Mama była osobą wierzącą, ale niemodlącą się i nieuczęszczającą na Eucharystię niedzielną. Ja wręcz przeciwnie, jako dziecko chodziłam na mszę bardzo często, by modlić się o nawrócenie mamy. Niestety, nie udało się. Krzyż na łopatce został. Nie zamierzam go usuwać. Kiedy o nim myślę, to wierzę z całego serca, że Chrystus okazał mojej mamie miłosierdzie i że kiedyś razem się spotkamy tam na górze. A mamę mam zawsze w swym sercu.

 

Rafał

Religijnych tatuaży jeszcze nie mam, ale następny będzie na klatce piersiowej, po stronie serca. To będzie krzyż owinięty w ciernie. Dlaczego takie miejsce? Ma symbolizować, jak blisko mojego serca jest krzyż. Dlaczego owinięty w ciernie? Każdy niesie w życiu krzyż. Jedni mają lżej, inni ciężej. Pewnie gdyby moje życie było usłane różami, zamiast cierni wytatuowałbym sobie te kwiaty. Jednak ciernie symbolizują ból, cierpienie, rozpacz. Takie stany przeżywam najczęściej. Ale mimo wszystko trwam w miłości i bliskości Boga. Nieważne, jak ciężki niesiemy krzyż, ważne, jak blisko serca go mamy. I jak bardzo chcemy otworzyć serce Jezusowi. Stąd właśnie to miejsce i taki pomysł.

 

Łukasz

Mam kilka tatuaży, ale pierwszym była Madonna z Dzieciątkiem. Dlaczego? Bo jestem chrześcijaninem, bo jest dla mnie przypomnieniem w trudnych chwilach. Ale przede wszystkim mam ogromną satysfakcję, kiedy mogę rozmawiać z obcymi ludźmi o Bogu. Nieważne, co sobie o mnie myślą, mogę być wariatem, kryminalistą itd., ale jeżeli choć jedna osoba zmieni swoje życie pod wpływem mojego tatuażu, to uważam, że było warto.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail
2019 bez Aleteia.pl? Nie musi tak być!

Wierzę, że Aleteia.pl stała się dla Ciebie ważnym miejscem w Internecie i że nie wyobrażasz sobie, by nagle miała zniknąć. Niestety, w 2019 roku możemy liczyć na zdecydowanie mniejsze wsparcie ze strony zagranicznych katolickich sponsorów i inwestorów. Ta sytuacja sprawiła, że istnienie Aleteia.pl – która, paradoksalnie, rozwija się z sukcesami – stanęło pod znakiem zapytania. Bardzo potrzebujemy Twojej pomocy, bo bez niej nie damy rady kontynuować naszej misji ewangelizacyjnej.

Z Tobą damy radę!