Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Kiedy mamy problemy z płodnością…

Manu Rochet/Flickr
Udostępnij

Obserwacje w ramach Modelu Creighton (CrMS) to nie tylko korzyść dla pań, ale i dla panów. Pozwala im lepiej rozumieć żony i dogadywać się z nimi – mówi Ewa Jurczyk, instruktorka CrMS.

Tym tekstem rozpoczynamy cykl artykułów na temat naprotechnologii, dzięki której wiele par doczekało się upragnionego dziecka.

Elżebieta Wiater: Wyobraźmy sobie, że przychodzi do ciebie para zainteresowana poznaniem którejś z naturalnych metod planowania rodziny. Od czego zaczynasz?

Ewa Jurczyk: Od pytania o motywację. Jeśli chodzi o odłożenie poczęcia, czyli klasyczne planowanie rodziny, mówię, że mają kilka metod do wyboru. Tu świetnie sprawdzi się nie tylko Model Creighton, ale także te objawowo-termiczne. Jeśli okazuje się, że para ma problemy z płodnością lub zdrowiem ginekologicznym, to Model Creighton jest nie do pobicia.

Dlaczego?

Po pierwsze, przy notowaniu obserwacji posługujemy się w nim wypracowanym standardem zapisu, co sprawia, że karta jest czytelna nie tylko dla pary, ale także dla każdego lekarza specjalizującego się w naprotechnologii. Zapis jest tak opracowany, że specjaliście często wystarczy rzut oka na kartę, by dostrzec, gdzie leżą nieprawidłości i w jakim kierunku trzeba prowadzić diagnostykę, jakie przepisać badania. Model Creighton pozwala uchwycić szczegóły, których nie da się zauważyć przy innych metodach obserwacji, a które to detale mają znaczenie dla zdrowia kobiety i płodności pary.

Co zapisywane jest na karcie obserwacji?

Długość i intensywność miesiączki, ewentualne krwawienia pojawiające się w trakcie cyklu, ilość i jakość śluzu szyjkowego, długość fazy przed i po owulacyjnej, występowanie dnia szczytu śluzu (prawdopodobny dzień owulacji) obecność plamienia przedmiesiączkowego i inne. Te wszystkie dane niosą dużo dodatkowych informacji na temat procesów zachodzących w organizmie kobiety. Inaczej niż przy metodach objawowo-termicznych, nie mierzy się temperatury.

Po około 3 miesiącach prowadzenia obserwacji cyklu, jeśli jest taka potrzeba, para udaje się do lekarza naprotechnologa, który nie będzie miał trudności z odczytaniem karty i wykorzystaniem zawartych tam informacji. Wiele par mówi, że ginekolodzy zazwyczaj nie interesują się obserwacjami lub ignorują zawarte w nich wskazówki dotyczące zdrowia kobiety. Tu nie ma takiego ryzyka.

Jak zaczyna się stosowanie Modelu Creighton?

Każda para ma na początku swojego instruktora, który ją indywidualnie prowadzi. Nie tylko uczy metod zapisu obserwacji, ale też towarzyszy małżonkom. To daje poczucie bezpieczeństwa – w razie wątpliwości można pytać, w razie kryzysu zadzwonić i się wyżalić. Z mojego doświadczenia (a jestem instruktorem już siedem lat) wynika, że rodzi to silne więzi. Często jestem pierwszą osobą (po mężu, oczywiście), do której dzwonią kobiety po pozytywnym teście ciążowym. Po porodzie otrzymuję zdjęcia „naszych” dzieci. Moje wsparcie jest nie tylko merytoryczne, ale po prostu ludzkie. Pomaga im wytrwać, jeśli leczenie się przedłuża albo ktoś przeżywa kryzys.

Cały czas mówisz o parze, a karta obserwacji dotyczy przecież tylko kobiecego cyklu.

To prawda, jednak kładziemy duży nacisk na to, by mąż także znał metodę i brał udział w jej stosowaniu. W doskonałej większości panowie sprawdzają się w prowadzeniu karty, przypominaniu o zapisywaniu obserwacji. Dobrze się w tym odnajdują, a ich żony są szczęśliwe, że nie są zostawione same sobie.

Wielu z nich po pewnym czasie odkrywa też korzyści. Karta pozwala im lepiej rozumieć żony i dogadywać się z nimi – nie jest żadną tajemnicą, że ławiej coś wynegocjować, jeśli kobieta nie ma właśnie PMS. Metoda obserwacji ma nie tylko służyć leczeniu – chodzi także o budowanie relacji między małżonkami, wzmacnianie jej.

Dotychczas w mojej praktyce ok. 95% par uczestniczyło w spotkaniach i nauce Modelu Creighoton wspólnie. Oczywiście, zdarzało się, że panowie nie mogli się bardziej zaangażować, jednak na ogół solidarnie wspierali żony.

O konkretnych owocach stosowania Modelu Creighton przeczytacie na naszym portalu już jutro. Swoimi doświadczeniami podzieli się z Wami Małgorzata Bechler-Mąsiorska.

Ewa Jurczyk – certyfikowany Instruktor Modelu Creighton, certyfikowany Edukator Modelu Creighton, konsultant American Academy of FertilityCare Professionals (AAFCP), od siedmiu lat pracuje z parami. Więcej na http://www.profamilia21.pl.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail