Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Chcielibyście być osądzeni przez własne dziecko? Taka sytuacja spotkała pewnego Amerykanina

Udostępnij

„Ile masz lat? Jak masz na imię?”. To nie przesłuchanie, ale wyjątkowa rozmowa sędziego z… dzieckiem w czasie rozprawy.

Rozprawa miała miejsce gdzieś w Stanach Zjednoczonych. Z filmu wynika, że mężczyźnie groziła kara za złe parkowanie. Jednak w środku rozprawy obok winnego pojawia się mały chłopiec.

Przyzwyczajenie z różnych seriali opowiadających o sądach kazało mi czekać na reakcję sędziego, która mogła być tylko jedna – prośba o wyprowadzenie chłopca z sali, żeby nie uczestniczył w takim wydarzeniu ze względu na zdrowie psychiczne itd. Tutaj jednak, sytuacja wygląda zupełnie inaczej.

„Ile masz lat? Jak masz na imię? Kim chciałbyś być w przyszłości?”. To tylko kilka pytań, na które odważnie odpowiada chłopiec siadając na kolanach sędziego. Wreszcie zostaje mu przedstawiona cała sprawa, dla której wszyscy tu się zebrali. Sędzia pyta o poradę: „mogę ukarać twojego tatę mandatem 90$, 30$ albo 0$. Co mam wybrać?”.

Czytaj także: Chcesz odnieść mądry sukces? Nie popełnij błędu króla Salomona

Ha! Strzał w kolano, wysoki sądzie! Przecież to wiadome, że chłopiec stanie po stronie ojca i powie, żeby sąd odstąpił od kary i ich wypuścił z tego miejsca. Tak pomyśleliście? Ja też.

Natomiast chłopiec już nie. Odpowiada po krótkiej chwili namysłu: 30$! Sędzia słysząc to, porównał chłopca i jego wybór do… mądrości króla Salomona. Jednak sprawa tutaj się nie kończy. Sędzia zadaje jeszcze jedno, bardzo trudne pytanie: „Czy jadłeś dzisiaj śniadanie?”.

Odpowiedź jest prosta: „Nie”. Sędzia ustala więc, że w takim razie rezygnuje z wymierzenia kary dla ojca chłopca. W zamian za to, ojciec ma zabrać swojego syna na porządne śniadanie, na którym chłopiec ma się najeść po uszy.

Czytaj także: Mamo, daj spokój! Lepiej wyślij tatę

Historia zaskoczyła mnie najpierw swoją prostotą, a później tym, jak można ją przyłożyć do naszego życia duchowego. Czasami wydaje mi się, że w podobny sposób będzie wyglądał Sąd Ostateczny. Bóg zapyta tych najmniejszych, którym nie pomogłem, jaką karę dla mnie wybierają. Wierzę, że wyrok zabrzmi podobnie – Przez wzgląd na ich wiarę, odpuszczają ci się twoje grzechy. Tylko gdzie ja ich w niebie zabiorę na śniadanie?

 

Czytaj także: Franciszek: nie czekaj do ostatniej chwili swojego życia – współpracuj z łaską Bożą już teraz

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail