Aleteia logoAleteia logoAleteia
piątek 02/12/2022 |
Bł. Rafała Chylińskiego
Aleteia logo
For Her
separateurCreated with Sketch.

Jola Szymańska: Co by było, gdyby istniał chrześcijański ASZ Dziennik?

Uśmiechnięta Jola Szymańska

fot. Marek Straszewski

Jola Szymańska - 08.12.16

ASZ Dziennik bawi mnie do łez i jest jedynym medium newsowym, jaki obserwuję. Wiem, że nie ma się czym chwalić, ale patos płynący z większości innych portali przyprawia mnie o mdłości. I tak sobie myślę, co by było, gdyby istniał chrześcijański ASZ Dziennik?

„Zmiany w aktach urodzenia. Oprócz imienia rodzice będą też wpisywali pseudonim powstańczy dziecka”, „Beata Kempa: Dlaczego na swetrach świątecznych są dwa jelenie skoro zdrowa rodzina to jeleń i sarna?”, „Dramat w centrum handlowym. Padło zasilanie, ludzie na dwie godziny utknęli na schodach ruchomych” – to tylko trzy tytuły z ASZ Dziennika. Portalu internetowego, parodiującego rzeczywistość. Albo parodiującego inne, poważne portale? Kto to wie. Mam nadzieję, że kolejny ich news nie będzie brzmiał: „Dramat katolickiej blogerki. Nie wie, kogo parodiuje ASZ Dziennik”.

W każdym razie, jeżeli dochodzi do Was jakiś kosmiczny news albo filmik, sprawdźcie czy nie kończy się zdaniem „Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone”.

Wyjątek od zasady

Przyznaję, że mam duży problem z „poważnymi” mediami informacyjnymi. Jakoś mnie nie interesują. Politycy nie chcą ze sobą rozmawiać, dziennikarze nie zawsze znają się na tym, o czym mówią. W czasie kampanii wyborczych biję się z myślami, czy powinnam wiedzieć kto i dlaczego kandyduje, ale poza nimi nawet nie myślę o śledzeniu publicystyki. To dla mnie straszne nudy. Chociaż… jest jeden wyjątek. Czasem, kiedy słyszę co dzieje się w polityce, tak bardzo rzuca mi się w oczy absurd, że dostaję ataku śmiechu.

KATO Dziennik

Widząc tytuły i leady chrześcijańskich portali mam wrażenie, że nam też strasznie brakuje humoru. Oczywiście śmiejemy się z żartujących księży i dowcipów o dominikanach i jezuitach, ale to wszystko jest strasznie ugrzecznione. Jakbyśmy na każdym kroku bali się urazić samych siebie.

Pisanie nudnych traktatów i złośliwej publicystyki wychodzi katolikom bezbłędnie. Ironię mamy opanowaną do perfekcji – tak, że już nikt nie może mieć wątpliwości, co według autora jest białe, a co czarne. Tylko czy to daje jeszcze komukolwiek satysfakcję?

Te tytuły musisz zobaczyć

Powiedzmy sobie szczerze, że z naszego pompatycznego, katolickiego wizerunku nie da się czasem nie śmiać. Kiedyś (to musiał być efekt jakiejś dobrej lektury) wypisałam na Facebooku kilka tematów na newsy, które pewnie nigdy nie powstaną. A szkoda.

„ONI przeżyli spoczynek w Duchu Świętym [ZOBACZ]” – tak można by się pośmiać z dzielenia katolików na tych, którzy doświadczyli i nie doświadczyli spoczynku w Duchu Świętym. W tekście „Znany bloger ominął bezdomnego [ZDJĘCIA]” wyszedłby na jaw (szokujący!) paradoks, że wymagamy pięknych gestów od wszystkich (księży, blogerów, osób publicznych), poza sobą. Tekst „Lider kontrowersyjnej wspólnoty je… [TEGO SIĘ NIE SPODZIEWAŁEŚ]” – pokazałby może jak bardzo szukamy tanich kontrowersji i łatek. A „Dlaczego TE pary nie podeszły do Komunii?” to kolejny śmieszny temat, bo co nas obchodzi czy i kiedy ktoś podchodzi do Komunii Świętej? A jednak czasem się o tym po kątach szepcze.

Złe żarty

Są oczywiście tematy, z których się nie żartuje. Mam na myśli wszystko, co wiąże się z ludzkimi tragediami. Ale takimi na serio. Z holocaustem, śmiertelną chorobą, depresją. Długo by wymieniać. Po drugie, od żartów blisko jest do prześmiewczości. Ona też nigdy nie jest dobra. Jeżeli nasz śmiech ma umniejszyć drugiego człowieka, a nie pokazać absurd sytuacji, nie powinniśmy wychodzić z nim do ludzi.

Zabawna prawda

Katolicy są tak samo wścibscy, małostkowi, niepoukładani i chciwi jak wszyscy inni ludzie. I możemy wchodzić w złośliwą taktykę „tego świata”, albo udawać ugrzecznioną grupkę mimoz. Jeżeli naprawdę kogoś to uszczęśliwia, trzymam kciuki. Ale nasze kościelne kłótnie i nieporozumienia, wojenki i poczucie wyższości dobrze byłoby obrócić czasem w żart.

Może dzięki temu nie bylibyśmy tak nerwowi i podejrzliwi, może zobaczylibyśmy wreszcie własną, małą hipokryzję. I może nawet przyznalibyśmy głośno, że jesteśmy zwykłymi ludźmi. Czasem nawet z niezłym poczuciem rzeczywistości.

Póki co, ratuje nas ASZ Dziennik. Szczerze polecam!

Wiesz już, na co przeznaczysz adwentową jałmużnę?

Pomóż nam, tak jak inni Czytelnicy, szerzyć dobro i wiarę w Internecie. Wystarczy, że każdy wpłaci tylko 12 złotych, byśmy mogli dalej tworzyć darmowe treści, które podnoszą Cię na duchu.

Złóż adwentową jałmużnę
Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia ukazuje się w siedmiu językach: angielskim, francuskim, włoskim, hiszpańskim, portugalskim, polskim i słoweńskim.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Modlitwa dnia
Dziś świętujemy...





Tu możesz poprosić zakonników o modlitwę. Wyślij swoją intencję!


Top 10
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail