Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

2019 bez Aletei? Z Tobą damy radę!      WESPRZYJ NAS

Aleteia

Pasterz, który był we wszystkich slumsach swojego miasta. 80 urodziny Franciszka

AFP/EAST NEWS
Udostępnij

Jest fanem komunikacji miejskiej. W Buenos Aires oddaje służbowy samochód, a kierowcę zatrudnia na innym stanowisku. Jeździ po stolicy, zagląda bez zapowiedzi do parafii.

 

17 grudnia Franciszek obchodzi 80 urodziny. Wszyscy pamiętamy, że jego wybór na Stolicę Piotrową w marcu 2013 roku odbywał się w cieniu niespodziewanej rezygnacji Benedykta XVI. I jednocześnie wszyscy wiemy, że kolejny papież zapowiedział podobny ruch, gdy uzna to za stosowne.

Tymczasem spójrzmy na niezwykłą drogę Jorge Mario Bergoglia, która doprowadziła go do Watykanu. Oto kilka obrazów – pocztówek wysłanych z przeszłości, by przypomnieć życie Szacownego Jubilata.

Matka nie chciała, by został księdzem

Gdy w wieku 20 lat Jorge Bergoglio oznajmia w domu, że chce zostać księdzem, reakcje rodziców są skrajnie odmienne. Ojciec jest szczęśliwy. Natomiast matka reaguje bardzo negatywnie. Nie kryje swego niezadowolenia i przez kilka kolejnych lat nie akceptuje decyzji syna.

Wcześniej, gdy Jorge był u końca szkoły średniej, zapytała go, co później chce robić. Młodzieniec – który wtedy jeszcze nie podjął żadnej decyzji – odpowiedział, że myśli o studiowaniu medycyny. To jej odpowiadało. „Nie miałeś studiować medycyny?” – zapyta potem. „Tak, ale medycynę duszy” – usłyszy od syna, który mimo sprzeciwu matki, planów nie zmienia.

Kilkanaście lat później, w przeddzień swych 33 urodzin, Jorge Bergoglio przyjmuje święcenia kapłańskie. W uroczystości bierze udział cała rodzina. Mama też. Na koniec ceremonii klęka przed synem i prosi go błogosławieństwo.

Nauczyciel w „Oxfordzie Ameryki Łacińskiej”

Ma 27 lat, gdy zostaje nauczycielem w Kolegium Maryi Niepokalanej w Santa Fe. W Towarzystwie Jezusowym ukończył już kurs filozofii, ale nie rozpoczął jeszcze teologii. Nie ma jeszcze święceń kapłańskich. Zakon wysyła go do pracy w jezuickiej szkole. I to nie byle jakiej. Kolegium nazywane jest „Oxfordem Ameryki Łacińskiej”. Prestiżowa, elitarna, najsłynniejsza szkoła wyznaniowa w Argentynie.

Uczy tam psychologii i literatury. To szkoła męska o surowej dyscyplinie. Jorge Bergoglio jednak nie jest formalistą. Wyróżnia się poczuciem humoru. Dobrze przygotowany, zaangażowany i nad wiek dojrzały. Jego lekcje literatury cieszą się ogromnym powodzeniem. Widać, że lubi to, co robi i że niezwykle poważnie traktuje kapłaństwo, choć księdzem jeszcze nie jest.

Zaprasza do Kolegium znane postacie ze świata kultury. Jego zaproszenie przyjmuje sam Jorge Luis Borges, jeden z najważniejszych autorów argentyńskich i całej literatury iberoamerykańskiej. Będący u szczytu sławy pisarz najwyraźniej polubił młodego jezuitę. Nie tylko przyjechał z wykładem, ale również napisał wstęp do zredagowanego później przez Bergoglio tomu opowiadań napisanych przez uczniów.

Najmłodszy prowincjał jezuitów

W 1973 roku zostaje najmłodszym prowincjałem jezuitów we współczesnej historii. Ma 36 lat i bierze odpowiedzialność za będące w kryzysie Towarzystwo Jezusowe w Argentynie oraz Urugwaju. Zaledwie 3 miesiące wcześniej kończy długi okres formacji zakonnej i składa ostatnie śluby. Mimo młodego wieku współbracia nadają mu ksywy: „La Gioconda” i „Mona Lisa”, ponieważ – jak mówią – jest tak samo nieprzenikniony.

Ma wielu przeciwników, którzy w burzliwych latach 70-tych uznają go za człowieka surowego, konserwatywnego, wrogo nastawionego do postępu i teologii wyzwolenia. Jest również oskarżany o sprzyjanie stylowi przedsoborowemu. Prawda jest jednak taka, że w czasach, gdy jezuici dzielili się na lewicujących i prawicujących, Bergoglio proponuje powrót do źródeł: do Ewangelii i czystych zasad duchowości ignacjańskiej.

To w tym czasie wydarza się historia, która będzie się za nim ciągnęła przez kilka dekad. Zostaje oskarżony o współpracę z dyktaturą rządzącą krajem oraz o to, że wydał reżimowej policji dwóch jezuitów (Orlando Yorio i Francisco Jalics). Mit podsycany przez jego wrogów odżywa nawet po konklawe, z którego wychodzi papieżem. Głos zabiera w końcu sam Jalics: „Bergoglio nie wydał ani mnie, ani Yoria”.

Wstaje o 4.15 rano…

Jako prowincjał, potem rektor jezuickiego Colegio Maximo w San Miguel, przełożony nowicjatu czy w końcu biskup pomocniczy Buenos Aires – niezmiennie prowadzi surowy, ascetyczny styl życia.

Nawet gdy zostaje arcybiskupem stolicy swego kraju, wstaje jak zwykle o 4.15. Bierze prysznic, modli się długo w swoim pokoju lub w kaplicy, odprawia mszę. Śniadanie przygotowuje sobie sam. Pije mate, przegryza biszkopty, przegląda dziennik „La Nación”, przynoszony przez zaprzyjaźnionego kioskarza. O 6.00 zaczyna odpowiadać na listy i telefony, czyta dokumenty. Zanim o 8.00 przyjdą sekretarki, ma część roboty za sobą. Przyjmuje wizyty. Obiad je o 13.00. Nie lubi być obsługiwany. Sam zbiera i zanosi naczynia do kuchni. Po półgodzinnej sjeście znów pracuje lub wykonuje obowiązki duszpasterskie na mieście. Kolację przygotowuje sobie sam. Kładzie się wcześnie, o 22.00.

Abp Bergoglio jest fanem komunikacji miejskiej. Oddaje służbowy samochód, a kierowcę zatrudnia na innym stanowisku. Jeździ po stolicy, zagląda bez zapowiedzi do parafii. Odpowiada na wszystkie listy i telefony. Zawsze ma czas dla księży. Irytuje się na tych, którzy mają obsesję na punkcie moralności seksualnej lub nie chcą udzielać chrztu dzieciom samotnych matek.

Prawicowiec czy komunista?

W Argentynie jedni uważają go za prawicowca, inni za komunistę. Nawiązuje współpracę ze świecką organizacją pozarządową, angażuje się w walkę z pracą przymusową i niewolniczą, wyzyskiwaniem dzieci i handlem ludźmi. „W szkole uczyli nas, że niewolnictwo zostało zniesione. Ale wiecie, co to jest? Bujda!” – powie w kazaniu, w którym ogłosi też nową inicjatywę: dzień walki z handlem ludźmi i wykorzystaniem seksualnym.

Dzielnice biedy stają się priorytetem działań arcybiskupa. Liczba księży tam pracujących podwaja się. Ludzie z dzielnicy mają go za swojego. Wystawiają przed domy ołtarzyki, które on święci. Jest pasterzem, który był we wszystkich slumsach. Wspiera zakładanie ośrodków pomocy i leczenia z uzależnień. Sam je odwiedza i sam chrzci dzieci narkomanów walczących z nałogiem.

Podczas tradycyjnej mszy świętej w intencji szkolnictwa otwarcie mówi o dilerach jako „handlarzach ciemności” – pomimo tego, że zarówno on, jak i jego księża pracujący na ulicy otrzymują pogróżki.

Czy uważa się za konserwatystę? „Definicje zawsze ograniczają, a to jest definicja. Uważam, że nie jestem konserwatystą. Jestem wierny Kościołowi, ale zawsze otwarty na dialog”. Na pytanie, czy uważa się za lewicowca odpowie w podobnym stylu.

Najbardziej tolerancyjne błogosławieństwo w historii

Właśnie ukończył przepisane w prawie kanonicznym 75 lat, szykuje się na zasłużoną emeryturę, a tu 13 marca 2013 roku kardynałowie wybierają go na kolejnego biskupa Rzymu. Przyjmuje imię Franciszek. Już w pierwszych godzinach pontyfikatu telefonuje do papieża emeryta. „Cieszę się, że to kardynał przejął ster Łodzi Piotrowej” – słyszy od Benedykta XVI.

Trzy dni później w Auli Pawła VI spotyka się z armią 6 tysięcy dziennikarzy, którzy relacjonowali konklawe. Na zakończenie udziela chyba najbardziej tolerancyjnego błogosławieństwa w historii papiestwa: „Jako że wielu z was nie należy do Kościoła katolickiego, że są też osoby niewierzące, udzielam z serca tego błogosławieństwa w ciszy, każdemu z was, szanując wasze sumienia, wiedząc jednak, że wszyscy jesteście dziećmi Bożymi. Niech wam Bóg błogosławi!”.

W towarzystwie urzędników watykańskich udaje się do apartamentu papieskiego. Ogląda obszerne pomieszczenia i spontanicznie wykrzykuje: „Przecież tu się pomieści trzysta osób!”. W końcu wybiera Dom Świętej Marty. Nie chodzi o to, że nie lubi bogactwa. Sam mówi, że po prostu odczuwa potrzebę życia wśród ludzi. „Zostaję w Domu Świętej Marty ze względu na moje zdrowie psychiczne”. I tak skromny apartament hotelowy pod numerem 201 staje się centrum dowodzenia pontyfikatu papieża Franciszka.

Na podstawie: Elisabetta Piqué, „Franciszek. Życie i rewolucja”, Wydawnictwo ZNAK, Kraków 2016.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail
2019 bez Aleteia.pl? Nie musi tak być!

Wierzę, że Aleteia.pl stała się dla Ciebie ważnym miejscem w Internecie i że nie wyobrażasz sobie, by nagle miała zniknąć. Niestety, w 2019 roku możemy liczyć na zdecydowanie mniejsze wsparcie ze strony zagranicznych katolickich sponsorów i inwestorów. Ta sytuacja sprawiła, że istnienie Aleteia.pl – która, paradoksalnie, rozwija się z sukcesami – stanęło pod znakiem zapytania. Bardzo potrzebujemy Twojej pomocy, bo bez niej nie damy rady kontynuować naszej misji ewangelizacyjnej.

Z Tobą damy radę!