Aleteia

Chanuka i Boże Narodzenie w tym samym dniu. Co mają wspólnego?

Bratislavská župa/Flickr
Udostępnij

Jeśli przyjrzymy się genezie i znaczeniu obu świąt, okaże się, że mają ze sobą więcej wspólnego niż moglibyśmy przypuszczać.

Chanuka – żydowskie Święto Świateł. Co ma wspólnego z Bożym Narodzeniem oprócz tego, że zazwyczaj wypada w jego pobliżu, a w tym roku oba święta zbiegły się tego samego dnia?

Powstanie

Przyjrzyjmy się najpierw, co świętują w tym czasie Żydzi. Chanuka upamiętnia cud, który wydarzył się w Świątyni Jerozolimskiej w czasie powstania Machabeuszy. Panowanie króla Antiocha IV Epifanesa to czas prześladowań Żydów w Izraelu. Zakazano wówczas rytualnego obrzezania, obchodzenia Szabatu, studiowania Tory, w Świątyni składano pogańskie ofiary, w miastach i wsiach budowano pomniki bóstw pogańskich i zmuszano Żydów do oddawania im czci. Uderzono w to, co najświętsze dla judaizmu.

Wielu Żydów pozostawało wiernych Bogu i w ukryciu studiowali Pisma, udawali się poza Jerozolimę, aby świętować Szabat, ale kiedy czara goryczy przebrała miarę, wybuchło powstanie. Na jego czele stanął kapłan Matatiasz wraz ze swoimi synami. Siły powstańcze były o wiele słabsze, liczebnie i pod względem uzbrojenia, od wojsk grecko-syryjskich posiadających zawodowych żołnierzy i najlepszy sprzęt, jak na ówczesne czasy. Powstańcy wierzyli jednak, że prawdziwa siła tkwi w Bogu, a nie w liczebności i wyposażeniu wojska.

Po trzech latach walk jeden z synów Matatiasza – Juda Machabeusz – wkroczył do Jerozolimy i odzyskał ją. Natychmiast zarządzono oczyszczenie Świątyni, aby przywrócić w niej kult Boga. Kiedy chciano zapalić znajdujący się w jej wnętrzu złoty świecznik – Menorę, którą Bóg kazał postawić przed Arką Przymierza – okazało się, że w Świątyni jest tylko jedno naczynie ze specjalnie przeznaczoną do tego oliwą, która starczyłoby na jeden dzień. By wyprodukować nową oliwę zgodnie z zasadami potrzeba było aż osiem dni.

Podwójny cud

Po zapaleniu światło Menory płonęło jednak dokładnie osiem dni. Chanuka upamiętnia to cudowne wydarzenie, dlatego świętując ją przez osiem dni odpala się codziennie kolejną, jedną świecę specjalnego chanukowego świecznika wypowiadając przed i po zapaleniu specjalne błogosławieństwa pod adresem Boga.

Jest jeszcze jedna, dziewiąta świeca umieszczona w bocznym ramieniu świecznika, którą zapala się przed odpaleniem pozostałych ośmiu, nazywa się ją „szames”, czyli „sługa”. Świecznik chanukowy powinien być wyeksponowany w widocznym, publicznym miejscu – najlepiej, aby był ustawiony w oknie domu, a jego świece powinny palić się co najmniej przez 30 minut po zmroku.

Dla Żydów Chanuka to doświadczenie Boga, który czyni cuda: cud zwycięstwa nad wrogiem mimo niewystarczających sił, cud płonięcia świec mimo niewystarczającej oliwy. To wydarzenie, w którym to, co słabe okazuje się mocne a to, co niewielkie staje się wystarczające.

Światłość świata

W Boże Narodzenie słyszymy hymn rozpoczynający Ewangelię św. Jana o Słowie, które stało się Ciałem, i które jest światłością prawdziwą, która w ciemności świeci i oświeca każdego człowieka. Pewnego świątecznego dnia w Świątyni Jezus powie sam o sobie, że jest światłością świata (J 8, 12).

Tajemnica Bożego Narodzenia to doświadczenie Boga, który posługuje się tym, co słabe. Jezus nie przychodzi na świat w potędze, w splendorze, ale w kruchości i niemocy małego dziecka. Jak powie św. Paweł: „On ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi” (Flp 2, 7). Jezus jest sługą, czyli „szames”. On nie przychodzi z żadną ludzką potęgą, siłą, a jednak, jak mówi o Nim Jan Chrzciciel: „On jest tym, który ma Moc”.

Co z pozostałymi świecami chanukowego świecznika? Jezus odpowiada na to pytanie, odwołując się do rytuału chanukowego świecznika: „Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też światła i nie stawia pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciło wszystkim, którzy są w domu. Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie” (Mt 5, 14-16).

Ostatnia wojna

My możemy być chanukowym cudem światła i nie musimy mieć do tego żadnej ludzkiej potęgi. Najlepiej oddadzą to słowa Rabbiego Tzviego Freemana: „Czy Chanuka zdarzyła się wiele lat temu? Czy może dzieje się teraz? Czy był kiedyś czas, żeby się nie działa? Opowieść o małej świeczce odganiającej potwora przeraźliwej ciemności jest ciągle żywa wewnątrz każdego z nas, i w świecie otaczającym nas. Można nazwać to kosmicznym mega dramatem. Można obserwować o świcie każdego dnia i podczas każdego zimowego przesilenia, w każdym oddechu życia, każdym krzyku nowonarodzonego dziecka, każdym źdźble trawy, które przebija się spod ziemi, każdym przebłyskiem geniuszu, każdym muśnięciem piękna, każdą decyzją by czynić dobro w obliczu zła, by budować tam, gdzie inni niszczą, żeby pchać człowieczeństwo naprzód, podczas gdy inni ciągną je w chaos. Wszystko to i więcej to Chanuka.

Tysiąc razy większa jest siła światła, każdy z nas może zmienić cały świat na dobre. Małe dziecko, które całuje mezuzę na framudze drzwi do swojego domu, uczynienie komuś dobroci nie prosząc nic w zamian, ofiarowanie swojej wygody, by pomóc drugiemu – wszystkie te uczynki są jak wybuchy światła na nocnym niebie. Zgoda, nie powodują one tyle szumu, rzadko pojawiają się w wiadomościach, ale, podczas gdy ciemność przechodzi, jak cienie chmur w wietrzny dzień, światło trwa, akumuluje się do tego czasu, aż braknie miejsca dla zła. Niektórzy czekają na ostatnią, apokaliptyczną wojnę. Jednak ostatnia wojna nie jest toczona na polach bitew, ani na morzach, ani na niebie. Nie jest to także wojna pomiędzy przywódcami i narodami. Ostatnia wojna toczy się w sercu każdego człowieka, a armiami są jego lub jej uczynki na tym świecie. Ostatnia wojna jest bitwą Chanuki i cudem światła”.