Aleteia
sobota 24/10/2020 |
Św. Antoniego Marii Clareta
Duchowość

Boże gnanie, czyli kiedy nie powinniśmy uprawiać churchingu

Catholic Diocese of Saginaw/Flickr

Karolina Sarniewicz - publikacja 14.01.17

Jeżeli odejście z parafii ma w Tobie budować pogardę dla ludzi, którzy w niej zostali, nie odchodź.

O churchingu mogłabym długo. Nie od dziś raczę znajomych swoim małym odkryciem, że miasto, w którym najlepiej byłoby mi mieszkać, musiałoby liczyć sobie kościoły w tysiącach (i to od dwóch w górę, jeżeli zostać miałabym na całe życie). Jedni bowiem uzależnieni są od książek, jeszcze inni kolekcjonują buty, ja chodzę po kościołach.

Co innego jednak stukając od kruchty do kruchty, czerpać z energii niejednego sakralnego miejsca, by potem grzecznie i posłusznie wracać do swojego kościoła, co innego – gdy ucieczkę z parafii fundujemy sobie na dłuższą (również w sensie odległości od domu) metę.

Naczelnych powodów do niedzielnych emigracji bywa mniej więcej tyle, ile parafian (za chwilę postaramy się wymienić choćby kilka z nich). Portret churchingowca jest zaś niezmiennie taki sam. To albo wykształcony, zazwyczaj młody, świadomy inteligent. Albo wrzucony na głęboką wodę życia w obcym mieście – student. A bywa, że i jedno, i drugie.

Zwolenników przybywa z każdym kościelnym dzwonkiem, zwłaszcza, że jest o co walczyć. Inny kościół to nie tylko  kazanie, głoszone przez dowolnie wybranego kaznodzieję (człowieka, którego po prostu mamy ochotę słuchać), ale też inne podejście do liturgii (churchingowcy deklarują często, że w ich rodzinnej parafii brakuje szacunku do niej, czasu na poszczególne elementy i troski w odprawianiu), odpowiedni terminarz mszy, śpiewy (te nie są przecież błahym dodatkiem) czy dostosowana do naszych preferencji grupa współbraci (ludzi, którzy energią i wrażliwością wpiszą się choćby częściowo w nasz sposób przeżywania Eucharystii).

Słysząc ostatni argument, na alarm uderzyć gotowi przeciwnicy churchingu. Otaczanie się stale tymi samymi ludźmi to przecież już tylko krok do utraty wrażliwości, patrzenia na innych z perspektywy bolesnych stereotypów czy do zaniku poczucia wspólnoty z miejscem zamieszkania.

Odejście z parafii nie musi jednak oznaczać braku identyfikacji z nią, obrażania się na nią, czy jakiegoś otwartego eksponowania niezadowolenia z proponowanych przez nią „usług”.

Wciąż można przecież przyjmować księdza po kolędzie (jeżeli zapyta o powód nieobecności, z szacunkiem mu go przedstawić) czy od czasu do czasu zaglądać do kościoła, żeby sprawdzić, czy czegoś nie potrzeba. Nie oznacza też popadania w skrajną elitarność. Nie żywimy urazy. Szanujemy cudze wybory i odmienną wrażliwość innych. Gnanie przed siebie, tam, gdzie nas poniesie, nie musi zaś od razu oznaczać kategorycznego poże-gnania.

Osobiście ideę churchingu wyobrażam sobie następująco: mam do wyboru cztery cukiernie, gdzie sprzedają wyśmienite ciasto, bez którego nie mogę obejść się w niedzielę, a które w każdej z nich kosztuje tyle samo. W dwóch z tych cukierni jednak obsługa jest tak nieprzyjemna, że już stojąc w progu mam ochotę obrócić się na pięcie.

Z kolei w następnej jest po prostu brudno. Wybieram więc czwartą cukiernię, w której wszystko jest takie, jak lubię, mimo że ciasto niczym się od innych nie różni. Nie obgaduję jednak pań z innych cukierni, nie przeklinam, kiedy je widzę, ale mówię im „dzień dobry”. Jeśli jednak zapytają, dlaczego nie przychodzę – otwarcie im to wytłumaczę.

To metaforyczne „mówienie dzień dobry” to dla mnie clue zagadnienia. Jeżeli odejście z parafii ma w Tobie budować pogardę dla ludzi, którzy w niej zostali, nie odchodź. Chodź tam dzień w dzień, aż w końcu zrozumiesz, że to nie Ty jesteś mądry, a oni są głupi. To są po prostu ludzie silni, którym szukanie lepszych form nie jest potrzebne do tak samo silnej wiary.

Żeby więc tej pogardy uniknąć, trzeba churchingować rozsądnie. Jak? Choćby raz na jakiś czas wyskakiwać z ulubionego kościoła do innych ulubionych (fajnie by było od niczego się nie uzależniać, żeby nie pomieszać sobie priorytetów, a na wakacjach w zabitej dechami wiosce nie mieć problemu z pójściem do kościoła, bo „nie ma tam dominikanów” albo „zamiast chóru śpiewa organista”).

Odwiedzić własną parafię, nawet jeśli na co dzień nie czujemy się w niej dobrze, też warto. Zamiłowanie do chodzenia do różnych kościołów jest trochę jak podróżowanie (w pewnym sensie wszędzie jest Twój dom, do którego tęsknisz, chociaż nie zawsze chcesz w nim zostać na stałe). I zawodzące przy akordeonowym akompaniamencie starsze panie czy ksiądz z zacięciem do kazań politycznych to jednak nie jacyś nierozumiejący prawdziwej istoty liturgii dewoci, ale… Twoja daleka rodzina.

Przeczytaj także:4 powody, dla których lubię churching

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
RĄCZKA NIEMOWLAKA
Marta Brzezińska-Waleszczyk
Byłam świadkiem 45 minut życia. To była lekcj...
Katolicka Agencja Informacyjna
Papież: „To najgorsza zniewaga, jaką można wy...
MASS,YOUNG CHILD
Anna O'Neil
List do rodziców, którzy zabierają na mszę sw...
Philip Kosloski
5 świętych, których ciała nie uległy rozkłado...
OJCIEC SERAFIM
Łukasz Kobeszko
Przepięknie śpiewa i modli się w języku Jezus...
Bluźniercze graffiti na murze kościoła
Lucandrea Massaro
Wypisali proaborcyjne grafitti na kościele. R...
BEZDOMNY JEZUS
Katolicka Agencja Informacyjna
Wezwali policję do bezdomnego, a tam Jezus
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail