Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail
Aleteia

Niepełnosprawność nie wyklucza macierzyństwa. Matki – niewidoma i sparaliżowana – opowiadają swoje historie

Daniel Lobo/Flickr
Udostępnij
Komentuj

Niepełnosprawne matki – pragną kochać i być kochane. Ciąża niepełnosprawnych kobiet wzbudza wśród społeczeństwa wiele emocji. Bywa tematem tabu.

Czy ty zwariowałaś?!

Takie słowa usłyszała od mamy Agnieszka, gdy zakomunikowała rodzinie wiadomość o ciąży. Jej historia to dowód na to, że niepełnosprawne kobiety wciąż muszą walczyć o siebie, marzenia, często – niestety – ze swoimi najbliższymi.

„W wieku 20 lat miałam wypadek. Doznałam urazu mózgowego i zostałam sparaliżowana. Mimo wielu lat rehabilitacji, lewostronny paraliż pozostał” – opowiada. To cud, że żyje. Cztery lata temu poznała wspaniałego mężczyznę. Wspólne plany na przyszłość, decyzja o ślubie, a następnie o powiększeniu rodziny . I tu zaczęły się problemy, bo rodzina Agnieszki, nie była w stanie zrozumieć jej decyzji. „Proponowano nawet aborcję. Próbowano mnie przekonywać, że mogą nastąpić komplikacje. Czułam się okropnie. Słyszałam, że zwariowałam i jestem nieodpowiedzialna” – wspomina kobieta.

Ciąża przebiegła prawidłowo, wręcz książkowo. Dwa lata temu na świat przyszła Ania. „Mimo wielu trudności wynikających z mojej niepełnosprawności jesteśmy szczęśliwi” – zapewnia Agnieszka. Kobieta bardzo dobrze radzi sobie z opieką nad dzieckiem. Mąż wspiera ją jak tylko może, pracuje na dwa etaty, by utrzymać rodzinę i umożliwić rehabilitację Agnieszki. „Nauczyłam się żyć z moją niepełnosprawnością. Rodzina to siła, doświadczam tego. Moje macierzyństwo mimo niedogodności jest normalne. Radzę sobie z problemami” – mówi Agnieszka.

Po co te wypukłe literki?

Wiola od urodzenia jest niewidoma. Rodzice przez cały okres dzieciństwa, szkoły, studiów traktowali ją z niezwykłą troską. Ona jednak chciała żyć „normalnie”: pracować, wyjść za mąż, założyć rodzinę i… mieć dzieci. W rodzinie próbowano wyperswadować jej ten pomysł.

Na studiach poznała Bartka. Po skończeniu szkoły i rozpoczęciu pracy zdecydowali się na wspólne życie. Po dwóch latach małżeństwa pojawił się Adaś.  „Bałam się, że nasze dziecko też będzie niepełnosprawne. Nie wiedziałam, czy poradzę sobie w ciąży, a potem z małym dzieckiem. Nie chciałam nikogo angażować do pomocy. Pragnęłam, na ile to możliwe, sama zaopiekować się synkiem. W decyzji wspierał mnie mąż. Nie chodziło o odrzucenie pomocy i udawanie samodzielnej. Po prostu nie chciałam, by mnie ktoś we wszystkim wyręczał i odsuwał od dziecka” – opowiada.

Najgorzej było z kąpielą, karmieniem i ubieraniem maleństwa. Kilka technologicznych rozwiązań ułatwiło opiekę nad dzieckiem. Z pomocą przyszła znajoma, która prowadzi szkołę rodzenia. Wspierał mąż, mama oraz teściowa. Adaś jest zdrowym chłopcem. Coraz więcej pomaga, staje się samodzielny, chodzi do przedszkola.

Wiola i Bartek myślą nad drugim dzieckiem. „Chcemy, żeby Adaś miał rodzeństwo, żeby nasze dzieci potrafiły zaakceptować każdego człowieka, bez względu na jego ułomności” – mówią zgodnie. Adaś czasem pyta, dlaczego książeczki, które czyta mu mama, różnią się od tych w przedszkolu. Wiola tłumaczy synkowi, po co wypukłe literki. Gdy będzie większy wytłumaczymy mu, dlaczego jest inna. „Ale czy rzeczywiście taka jestem? Czy kocham inaczej? Codziennie wykonuję te same czynności, co miliony matek na świecie” – kończy.

Mamo, nie brakuje ci nóżek?

„Dziesięć lat temu ulegałam wypadkowi. Cudem przeżyłam, ale jeżdżę na wózku” – mówi Basia, mama 8-letniej Zosi i 4-letniego Kacpra. Dla niej największym problemem są bariery architektoniczne: brak wind, podjazdów dla wózków, wysokie krawężniki, niekiedy nierówne chodniki. Wiele razy prosiła na ulicy o pomoc. Ludzie zazwyczaj reagują empatycznie. „Zdarzają się jednak i nieprzyjemne sytuacje, na szczęście rzadko”.

Basia chodzi z dziećmi na spacery, co budzi zainteresowanie przechodniów. Stara się patrzeć na świat optymistycznie. „Chcę aktywnie spędzać czas z dziećmi. Uczę ich empatii i akceptacji dla inności” – podkreśla. Ostatnio synek zapytał Basię, czy nie brakuje jej dwóch nóżek do biegania. „Takie pytania czasem bolą. Bo przyjdą takie sytuacje, w których nie będę mogła z nimi być” – przyznaje wzruszona.

Stereotypowe myślenie o niepełnosprawności to jedna z wielu barier w kontaktach z drugim człowiekiem. Moje bohaterki pokazują, że mimo niepełnosprawności, walczą o swoje marzenia. Mają prawo do bycia szczęśliwymi kobietami, żonami, matkami. Niepełnosprawność nie wyklucza macierzyństwa, a już niepełnosprawność ruchowa nie jest żadną przeszkodą.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail