Aleteia

Rosyjskie prawosławie uznało kult św. Patryka i innych świętych katolickich

Od lewej: św. Genowefa z Paryża, fot. Jastrow/Wikipedia, św. Patryk, fot. Sicarr/Wikipedia, św. Fotyn z Lyonu, fot. GO69/Wikipedia
Udostępnij
Komentuj

Od wielu lat wśród katolików i prawosławnych widać wzajemne fascynacje świętymi z naszych Kościołów. To najlepszy obraz tęsknoty za tym, co łączy, a nie dzieli dwa płuca chrześcijaństwa.

Synod Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej zadecydował o włączeniu do kalendarza liturgicznego kilkunastu świętych z pierwszego tysiąclecia chrześcijaństwa czczonych przez Kościół łaciński. Na mocy uchwały najwyższego organu tworzonego przez biskupów rosyjskiej Cerkwi z datą 9 marca tego roku do prawosławnego kalendarza liturgicznego obowiązującego w Rosji dodano 16 świętych łacińskich, żyjących w Europie Zachodniej pomiędzy II i XI wiekiem.

Najbardziej znaną postacią jest święty Patryk, biskup i apostoł Irlandii, którego wspomnienie Kościół katolicki obchodzi 17 marca. Kolejni święci to m. in. biskup i męczennik Fotyn z Lyonu, który poniósł męczeńską śmierć w 177 roku, męczennica Blandyna żyjąca w tym samym mieście, pierwszy biskup Tuluzy Saturnin, Genowefa z Paryża (jedna z głównych patronek miasta), żyjący w V wieku Ojciec Kościoła Wincenty z Lerynu, czy też męczennik Alban z Anglii. Ostatnim świętym włączonym do kalendarza jest zmarły na rok przed Wielką Schizmą w 1054 roku benedyktyński opat klasztoru w czeskiej Sazawie, Prokop.

Znaki utraconej jedności

Rosyjscy hierarchowie zwrócili uwagę, że kult łacińskich świętych żyjących w pierwszym tysiącleciu niepodzielonego Kościoła jest nieodłączną częścią chrześcijańskiej ortodoksji. Wszystkie te postacie – niezależnie od obrządku, w którym modliły się lub sprawowały nabożeństwa, miejsca działalności i kultury, w której przyszło im żyć – wykazały się radykalną postawą uczniów Chrystusa. Głosili Ewangelię poganom i wątpiącym, nie obawiali się wyśmiania i odrzucenia przez społeczeństwo, a swoją postawą przynosili ludziom pokój, miłość i nadzieję zbawienia.

Pomimo tego, że wiele z tych postaci przykrywa dzisiaj (zarówno na Zachodzie jak i Wschodzie) kurz zapomnienia, to chrześcijanie XXI wieku powinni pamiętać, że Kościół przetrwał w Europie dzięki ich heroicznej postawie. Ich stała wierność Chrystusowi jest więc szczególnym znakiem dla zlaicyzowanego Starego Kontynentu, który wydaje się zapominać o swoich korzeniach i opartym na Dekalogu kodzie kulturowym. Jest też znakiem utraconej w wyniku ludzkich grzechów i słabości jedności Kościoła, jako mistycznego ciała Chrystusa, istniejącego mimo różnic przez ponad dziesięć wieków.

Nie chodzi o rewolucję

Rosyjski Synod przypomniał również, że nowi święci włączeni do kalendarza byli już przez dłuższy czas czczeni przez wiernych prawosławnych w Europie Zachodniej oraz za Oceanem. Zmian nie należy więc rozumieć jako teologicznej rewolucji, lecz zatwierdzenie długoletniej praktyki. Łacińscy święci pierwszego tysiąclecia otaczani są bowiem kultem w wielu autokefalicznych Cerkwiach, jak również wśród prawosławnych różnych narodowości żyjących w diasporze na Zachodzie. Wiele tamtejszych parafii prawosławnych nosi imiona wczesnochrześcijańskich świętych łacińskich, szczególnie na terenie Francji, Niemiec oraz krajów Beneluksu.

Sporą rolę w upowszechnieniu wśród prawosławnych kultu zachodnich świętych pierwszego tysiąclecia odegrali również rosyjscy duchowni i biskupi, którzy po rewolucji w 1917 roku zostali zmuszeni do emigracji na Zachód. Najbardziej znanym z nich był bp Jan Maksymowicz (1996-1966), który w połowie XX wieku przełożył z łaciny oraz języków francuskiego i niemieckiego wiele żywotów zachodnich świętych żyjących przed rozłamem obydwu Kościołów.

Co ciekawe, daty wspomnień włączonych ostatnio świętych zachodnich będą się w kalendarzach cerkiewnych pokrywać z datami w kalendarzu łacińskim, z poprawką na różnicę istniejącą pomiędzy kalendarzem gregoriańskim i juliańskim. Ich imiona będą mogły być nadawane dzieciom lub dorosłym katechumenom podczas sakramentu chrztu. Poszczególne diecezje Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej opracują teksty modlitw za pośrednictwem tych świętych oraz napiszą ich ikony.

Zbliżają nas święci

Kult świętych, określony w rzymskokatolickiej teologii mianem obcowania świętych jest podobnie pojmowany na chrześcijańskim Wschodzie. Święci to nasi bliscy przyjaciele i orędownicy, którzy osiągając wieniec wiekuistej chwały w królestwie niebieskim połączyli to, co Boże, z tym co ludzkie. Dając się prowadzić przez wiarę i sakramenty, przebóstwili swoje życie, przezwyciężając naturalne ludzkie słabości i skłonność do grzechu. Stali się ikoną Chrystusa.

W prawosławnym rozumieniu świętości wzywa się jednak nie tyle do kopiowania zachowań i czynów świętych – każdy z nas bowiem ma swoją indywidualną i niepowtarzalną drogę uświęcenia i przebóstwienia oraz żyje w odmiennych uwarunkowaniach zewnętrznych – co do stałego kontaktu modlitewnego ze świętymi i wypraszania za ich wstawiennictwem zdolności do nawrócenia i przemiany własnego życia.

Od wielu lat wśród katolików i prawosławnych można zaobserwować tendencję do wzajemnej fascynację świętymi z naszych Kościołów. Rzymscy katolicy podziwiają prawosławnych jurodiwych, w tym najbardziej popularnych Serafina z Sarowa i Ksenię Petersburską. Prawosławni z kolei z dużym zainteresowaniem odnoszą się nie tylko do zachodnich świętych wczesnochrześcijańskich, ale również takich postaci jak święta Rita, wielcy święci Karmelu (Jan od Krzyża, Teresa z Avila, Teresa od Dzieciątka Jezus) czy ojciec Pio. Te fascynacje to najlepszy chyba obraz tęsknoty za tym, co łączy, a nie dzieli dwa płuca chrześcijaństwa.

Udostępnij
Komentuj
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail