Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Zbuntowane nastolatki i stewardessy. 11 zaskakujących podobieństw

Carolyn Lagattuta/Stocksy United
Udostępnij

„Witamy na pokładzie samolotu linii lotniczych… Uprzejmie proszę o chwilę uwagi…”. Stewardessa wygłosiła komunikat i, co było do przewidzenia, żaden z pasażerów (ze mną na czele) nie podniósł nawet głowy.

Ktoś sprawdzał wiadomości w telefonie, ktoś inny udawał, że śpi. Wielu z nas włożyło do uszu słuchawki, żeby zagłuszyć to, co mówiła. Mężczyzna siedzący po drugiej stronie przejścia mechanicznie pochłaniał chipsy. Ręka do torebki, garść do ust, ręka do torebki… Trzask, trzask, chrup, chrup.

„Panie i panowie, proszę o chwilę uwagi…”. Przymknęłam powieki i pozwoliłam błądzić myślom. Stewardessa wydawała się autentycznie zmartwiona, że nikt jej nie słuchał. Zastanawiałam się, czy jest nowa w tej branży. Jaki inny zawód mogła wcześniej wykonywać? Wyglądała tak jak ja, na czterdziestolatkę. Może jej dzieci wyprowadziły się już z domu i zaczynała nową pracę, może wracała do poprzedniej.

Nagle jej trudne położenie wydało mi się dziwnie znajome. Otworzyłam oczy i wyprostowałam się w fotelu. Czasami można się tak czuć – pomyślałam – będąc rodzicem nastolatka. Nie zawsze, oczywiście, ale czasami.

Znaki ostrzegawcze, że pociecha wkracza w okres dojrzewania są oczywiste.

Jeśli Twoje kochające dziecko nagle zaczyna się oddalać, spogląda na ciebie wilkiem, kiedy mówisz, by zapięło pasy albo prosisz, by posprzątało w swoim pokoju, prawdopodobnie właśnie się zaczęło. 

Jako rodzice możemy czuć się lekceważeni, a nawet niewidoczni. Zupełnie jak stewardessa.

Następuje całkowita zmiana. Gdy dzieci są małe kontrolujemy, co jedzą, gdzie i z kim spędzają wolny czas, a nawet – w dużej mierze – co uważają za sens życia.

– Nie syp piaskiem – mówimy. I zwykle przestają.

– A magiczne słowo? – pytamy. I zwykle dodają „proszę”.

– Żadnych słodyczy. Dopiero po obiedzie! – krzyczymy. I zwykle czekają.

Wszystko zaczyna się zmieniać, kiedy dojrzewają. Wtedy nasze dzieci wolą spędzać czas w towarzystwie swoich rówieśników, a nie z nami. Nie stosują się już do rad, takich jak: co na siebie włożyć lub które książki czytać. Kiedyś uważały nas za zabawnych i rozrywkowych (Taneczne imprezki w kuchni! Konkursy na najgłupszą piosenkę śpiewaną w samochodzie! Gdzie jest bobas? A kuku!), teraz co najwyżej za lekko irytujących. Albo gorzej. Większość z nich potrzebuje przestrzeni.

Musimy z bólem przyznać – wszystko dzieje się tak, jak powinno. Od kiedy się urodziły wychowujemy je w nadziei, że będą silnymi ludźmi, zdolnymi odnaleźć własną drogę w życiu, niezależną od nas. Potrzebują rozwijać własne znajomości, pielęgnować własne unikalne poczucie humoru, testować własne zasady moralne. By to wszystko osiągnąć młodzi muszą angażować się w niezwykle ważne, ale i trudne zadania, związane z odcięciem się od rodziców i budowaniem odrębnej osobowości.

Podobnie jak doświadczona stewardessa, nie powinniśmy osobiście odbierać zmiennych nastrojów naszych dzieci. Powinniśmy nieustająco i jasno komunikować kwestie dotyczące ich bezpieczeństwa, obserwować postępy w oparciu o wiedzę psychologiczną i społeczną, i pielęgnować łączącą nas więź. Nasze podróże będą znacznie przyjemniejsze, jeśli nie zapomnimy o zapewnieniu im przekąsek i regularnego odpoczynku.

Zaskoczona swoim odkryciem na temat stewardess, napotkałam jej intensywne spojrzenie w chwili, gdy wyjaśniała działanie masek tlenowych i instruowała, by najpierw założyć je sobie, a dopiero potem śpieszyć z pomocą innym. Kiwnęłam głową z uznaniem, jakbym usłyszała zupełnie nową wskazówkę. A ona uśmiechnęła się do mnie promiennie.

Kilka godzin później, może z wdzięczności za moją uwagę, przyniosła mi buteleczkę wina, o którą nie prosiłam. Widać więc, że gdy pasażerowie z szacunkiem traktują stewardessy – albo nastolatki swoje matki – mogą dostawać upominki.

W przypadku opóźnień lub innych niedogodności dobrze jest pamiętać, że podróż się kiedyś skończy. Z drugiej strony, jeśli wszystko pójdzie dobrze, będziemy wychodzić z samolotu jak równy z równym, bliżsi sobie niż przedtem, przygotowani na nowości i gotowi na egzotyczne kierunki podróży.

11 PODOBIEŃSTW POMIĘDZY STEWARDESSAMI I MATKAMI NASTOLATKÓW:

  1. Czują się niewidzialne z wyjątkiem sytuacji, kiedy występują turbulencje albo opóźnienia.
  2. Tracą dużo czasu zbierając puste torebki po chipsach i puszki po napojach.
  3. Nieustannie się powtarzają.
  4. Pilnują, by pasy były zapięte.
  5. Nie bawi ich mówienie do osób ze słuchawkami w uszach.
  6. Nie pochwalają palenia papierosów, a nawet tego zabraniają.
  7. Lubią, kiedy laptopy, tablety i telefony komórkowe przez dłuższy czas nie są używane.
  8. Nie zawsze widzą ludzi, których obsługują z ich najlepszej strony, ale zawsze pokazują swoją najlepszą stronę ludziom, których obsługują.
  9. Czasem udają pozytywne nastawienie i dobry humor, ale każdy jest w stanie rozpoznać, kiedy oszukują.
  10. Są nieznośnie, gdy ktoś kręci się w okolicach ich kuchni.
  11. Robią wszystko, co w ich mocy, by podopieczni bezpiecznie dotarli do celu podróży.
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail