Aleteia

Problemy ze spowiedzią? Oto 12 pomocnych wskazówek

Discha-AS/Shutterstock
Udostępnij
Komentuj

Nie znam nikogo, kto nie odczuwałby dyskomfortu przed spowiedzią. Znam jednak mdlejących na samą myśl o konfesjonale!

Przez lata własnej praktyki oraz pracy dziennikarskiej zebrałem kilka rad spowiedników dotyczących tego, jak podejść do sakramentu pokuty i pojednania. Sam z nich korzystam i wiem, że pomagają innym. Polecam je wszystkim, kojarzącym konfesjonał bardziej „z salą tortur” niż „uściskiem nieskończonego miłosierdzia” (papież Franciszek).

  1. Zacząć od modlitwy – nic prostszego: znak krzyża i krótkie przywołanie Ducha Świętego, np. „Duchu Święty, przyjdź i pomóż mi przygotować się do spowiedzi”.
  1. Najpierw podziękować – poprzestanie wyłącznie na tropieniu własnych grzechów więcej miałoby wspólnego z pracą dla serwisu plotkarskiego niż z chrześcijaństwem. Szukanie powodów do wdzięczności jest zazwyczaj dużo trudniejsze niż oskarżanie samego siebie.
  1. Zachwycić się Bogiem – bardzo pomagają fragmenty z Biblii. Może być przypowieść o Synu Marnotrawnym albo fragment o Jezusie umywającym nogi apostołom (początek 13 rozdziału Ewangelii według św. Jana). Czy można bać się takiego Boga?
  1. Kartka i długopis (smartfon) – zapisywanie własnych natchnień, dobrych czynów oraz grzechów bardzo porządkuje sumienie. Wtedy widać wszystko, jak na dłoni.
  1. Formuły nie są najważniejsze – problem pojawia się w czasie przygotowań do I Komunii Świętej. Uczymy się formuły spowiedzi na pamięć, jakby to była modlitwa „Ojcze Nasz”. Wielu stresuje się, że pomyli słowa przed księdzem. W rzeczywistości dobór wyrazów ma znaczenie drugorzędne. Liczy się sens.
  1. Ksiądz też się spowiada – często z gorszych grzechów niż jego penitenci… Pamiętam, jak bp Artur Miziński mówił, że uczy się pokory, spotykając w konfesjonale osoby, będące w większej od niego zażyłości z Bogiem.
  1. Ciężkie grzechy mogą okazać się łaską – dobrze ten punkt rozumieją wielcy grzesznicy po nawróceniu. Im więcej nędzy obnaża się przed spowiednikiem, tym więcej można doświadczyć Bożej miłości.
  1. Wyobrażać sobie Jezusa – kiedy przychodzi paraliżujący lęk przed spowiednikiem, podczas wyznawania grzechów, warto przypomnieć sobie na przykład Jezusa z „Pasji” Mela Gibsona. Trudno zwątpić w miłosierdzie takiego Boga.
  1. Nie zdziwisz spowiednika – wszystkie najbardziej szokujące i wstydliwe grzechy zostały opisane już w Starym Testamencie. Klerycy już w seminarium mają zajęcia ze spowiednictwa, na których przygotowują się na wszystkie możliwe wyznania.
  1. Spowiadać się poza mszą świętą – nie chodzi tylko o owocne przeżycie Eucharystii. Ważne są odpowiednie warunki dla sakramentu uzdrowienia. Zwróćcie uwagę, w jakich warunkach pracują dobrzy psychologowie, psychoterapeuci: cisza, spokój, wygodne siedzenia, bez pośpiechu, czas na rozmowę i zadawanie pytań.
  1. Znaleźć stałego spowiednika – trafienie na odpowiedniego kapłana może wyeliminować większość kłopotów ze spowiedzią. Tak było w przypadku Wandy Półtawskiej, która spotkała Karola Wojtyłę czy św. Faustyny i ks. Michała Sopoćko. Czasami wystarczy zaobserwować danego księdza i odwiedzać go regularnie w konfesjonale. Dla odważniejszych: można się za którymś razem przedstawić – wtedy na pewno zapamięta.
  1. Bóg nie nudzi się przebaczaniem – słynne zdanie papieża Franciszka nie raz uratowało moją wiarę. Można je bardziej zradykalizować: Wszechmogący odpuściłby grzechy największym zbrodniarzach świata, gdyby tylko poprosili. Czy można nie powierzyć się takiej miłości?

I zawsze pamiętaj: spowiedź to balsamowanie miłosierdziem! Spowiednik pełni tu jedynie rolę fantastycznego Bożego sanitariusza. Nie bój się pokazać mu intymnych ran: opatrzy je olejkami Ducha Świętego. A Ojciec Niebieski zaimpregnuje krwią swego Syna!

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail