Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Cały czas promieniuje świętością. 90 urodziny Benedykta XVI

AFP/EAST NEWS
Udostępnij

„Nie uprzedzajmy historii. Prowadził i prowadzi święte życie i nie będzie dla mnie zaskoczeniem, gdy kiedyś zostanie wyniesiony na ołtarze” – mówi biograf Josepha Ratzingera.

Krzysztof Tomasik (KAI): Kard. Ratzinger zawsze wzbraniał się przed kościelnymi urzędami, a piastował najwyższe z nich, łącznie z papieskim.

Peter Seewald: Ratzinger zawsze daleki był od robienia kościelnej kariery. Obejmowanie urzędów było dla niego czymś okropnym. Najważniejsze było rozwijanie teologicznego dzieła i nauczania. Gdy dostał propozycję objęcia arcybiskupstwa Monachium i Fryzyngi, tłumaczył się, że nie ma zdrowia do sprawowania tej funkcji.

Podobnie było z powołaniem go do Rzymu. Już jako prefekt kongregacji, co najmniej trzy razy, prosił Jana Pawła II, aby zwolnił go z tego urzędu. Za każdym razem otrzymywał odpowiedź odmowną. Gdy minęła trzecia pięcioletnia kadencja sprawowania tego urzędu, papież powiedział mu, żeby nie pisał już żadnych podań o zwolnienie, gdyż i tak nie zostaną one przyjęte.

Obu łączyła autentyczna przyjaźń.

Jan Paweł II i kard. Ratzinger to dwie rożne osobowości, różne temperamenty, o których tak po ludzku nie można byłoby powiedzieć, że pasują do siebie. Papież Wojtyła był mocny, pełen witalnych sił, emocjonalny, kimś, kto spokojnie może uderzyć pięścią w stół, a Ratzinger jest filigranowy i skromny. Mimo różnic jako ludzie w służbie Kościoła obaj bardzo się lubili i świetnie rozumieli. Obaj byli obdarzeni wybitnymi intelektami o wyraźnym filozoficznym obliczu.

Był to wspaniały dream team. W Ratzingerze Jan Paweł II miał nie tylko absolutnie lojalnego współpracownika, ale także świetnego naukowca, dzięki któremu można budować w oparciu o Ewangelię i Tradycję przyszłość Kościoła. Osobiście jestem przekonany, że Jan Paweł II przygotował drogę do tego, aby kard. Ratzinger został jego następcą i kontynuował jego dzieło.

Papiestwo go zmieniło?

Papiestwo go nie zmieniło, a raczej powiedziałbym, że poprzez nie pokazał, kim rzeczywiście jest. Pokazał jeszcze bardziej swoją istotę, jakość swojej wiary i teologicznego dzieła. To, co stało się po wyborze, można porównać do pięknego bukietu kwiatów, który trzymaliśmy w komórce, a później wystawiliśmy go na światło dzienne. Ratzinger jako papież pokazał pełnię swoich możliwości.

Jak brzmi najważniejsze orędzie, jakie kieruje do nas dzisiaj Benedykt XVI?

Benedykt XVI jest jednym z najwybitniejszych papieży w historii i nauczycieli współczesnego Kościoła. Posiada nie tylko autorytet, ale ukazuje nam w sposób wybitny, na nowo Jezusa w Jego pełni: Jezusa wiary i Jezusa historii, który jest cały czas aktualnym orędziem Boga dla przyszłości świata i każdego człowieka. Papież Ratzinger tchnął nowego ducha w naszą wiarę i odnowił ją.

Przez całe swoje życie sprzeciwiał się rozmywaniu wiary, relatywizmowi, pokusom ulegania współczesnym świętościom – ateizmowi, który przybrał nową formę w XX i XXI w. Wielkie dziedzictwo, które nam pozostawia, jest fundamentem Kościoła XXI w. To wielki myśliciel naszych czasów, przenikliwy analityk, który pomaga nam w zagmatwanej i skomplikowanej epoce odnajdywać i utrzymywać się na drodze ku bardziej cywilizowanemu i humanistycznemu społeczeństwu, zachęca, byśmy nie zapomnieli o Bogu, naszym Zbawcy, i tym samym oddalili od siebie widmo ostatecznej katastrofy.

Jak przyjął Pan ustąpienie Benedykta XVI?

To był szok. Nie był jednak szokiem sam fakt ustąpienia. W naszej rozmowie „Światłość świata” z 2010 r. powiedział bowiem, że jeśli papież nie jest w stanie ze względu na stan zdrowia sprawować urzędu, to powinien, a nawet ma obowiązek ustąpić… Szokiem był czas, w jakim to nastąpiło. Benedykt XVI powiedział mi później, że sprawowanie papieskiego urzędu w obecnych czasach zglobalizowanego świata, świata dominacji mediów, jest bardzo trudne i stawia wielkie wymagania.

Ratzinger pokazał się jako pragmatyk mocno stąpający po ziemi, widzący, jakie wymagania stawia rzeczywistość. Oczywiście nie ugiął się przed problemami, a tylko ze względu na swoją fizyczną kondycję zdecydował się ustąpić. Gdy był papieżem, podziwiałem go, że w jego wieku, mimo fizycznego wyczerpania, może z takim zaangażowaniem pracować i służyć Kościołowi.

W jakiej kondycji jest Benedykt XVI?

Fizycznie czuje się odpowiednio do swojego wieku. Nie widzi na jedno oko i niedosłyszy. Ale stale zachowuje nadzwyczajną jasność umysłu. Jako rasowy intelektualista najbardziej denerwuje się, gdy nie może sobie czegoś przypomnieć.

Spotkałem się z opiniami, że Benedykt XVI to kolejny święty papież. Dostrzega Pan w nim cechy świętości?

Bezwzględnie tak. Jeśli wie się, kim jest człowiek święty, to on ma jego cechy: pokorę, miłosierdzie, życie w stałej bliskości Boga, w pełnym zaufaniu Jezusowi. W ukryciu klasztoru w Ogrodach Watykańskich Benedykt XVI cały czas promieniuje oraz inspiruje świat i Kościół. Ujmuje prostotą i skromnością. Całe życie służył i służy nadal z miłością Bogu, człowiekowi i Kościołowi. Jest wielkim świadkiem Boga.

Nie dziwi mnie zatem, że mówi się o promieniowaniu świętością papieża Ratzingera. Czuje się to, gdy jest się w towarzystwie jego osoby. Nie uprzedzajmy historii. Prowadził i prowadzi święte życie i nie będzie dla mnie zaskoczeniem, gdy kiedyś zostanie wyniesiony na ołtarze.

Pełen tekst wywiadu

KAI/ks

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail