Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Auto-mniam, czyli dlaczego zapisuję teksty dzieci

Udostępnij

Robicie zdjęcia swoim dzieciom? Może chcecie też zapisywać ich śmieszne, odkrywcze i oryginalne wypowiedzi? Taki zbiór to cudowna rodzinna pamiątka.

Tata: – Jak się zakłada tę sukienkę? Gdzie jest przód?

Trzylatka: – Tu, gdzie ja stoję oczami.

Kiedy któreś z moich trojga dzieci powie coś podobnego, mam wrażenie, że jeśli przeżyję atak śmiechu pomieszany z zachłyśnięciem się z zachwytu, to będę pamiętała ten tekst do końca świata, a nawet o jeden dzień dłużej. Ale potem mija kilka godzin, a ja śmieję się z tego coraz mniej, aż wreszcie mam problem, żeby sobie przypomnieć, co właściwie tak mnie rozbawiło.

Opowiedz mi, mamo

Też to znacie? Nie chodzi mi o to, czy Waszym dzieciom też zdarza się powiedzieć coś zabawnego czy genialnego (bo wszystkie małe człowieki mówią ciekawe rzeczy), tylko czy znacie ten męczący stan, kiedy nie możecie sobie przypomnieć, co to było.

Dlatego chciałam Was serdecznie zachęcić do zapisywania smakowitych dziecięcych tekstów. Materiału na pewno nie zabraknie, a Wy możecie mieć wspaniałą rodzinną pamiątkę. Czasem przeglądam nasze zapiski na komputerze (i bezskutecznie próbuję zrobić w nich porządek) i za każdym razem dopada mnie „zespół mokrego oka”. Czasem też przeglądamy notatki razem z dziećmi i frajda jest taka sama jak przy oglądaniu zdjęć. Dzieciaki są zaciekawione i trochę dumne, pytają o różne rzeczy i przypominają sobie różne wydarzenia. Mam wrażenie, że cieszy ich to, że rodzice przywiązują dużą wagę do tego, co kiedyś powiedziały i czym żyły.

Fascynujący świat

Ja akurat jako dziennikarka i redaktorka „robię w słowach”, więc pewno jestem bardziej niż inni wyczulona na słowny humor i ciekawe zjawiska językowe, ale przecież każdy z nas, rodziców, doskonale zna ten zachwyt. Najpierw rzuca nas na kolana cud, że dziecko w ogóle zaczęło mówić. Najchętniej nagralibyśmy pierwsze słowa i odtwarzali je w nieskończoność. Kiedy maluch zaczyna więcej mówić, zwłaszcza kiedy formułuje całe zdania, zyskujemy wejrzenie w świat jego myśli. Wszystko tu jest fascynujące – inwencja językowa i przeinaczenia, które zwykle mają swoją logikę, i rozczulająca nieporadność w werbalizacji przeżyć, i specyficzne poczucie humoru. Szkoda byłoby to wszystko zapomnieć, prawda?

Do sztambucha

Powiedzenia dzieci można zapisywać na komputerze albo w jakimś dokumencie umieszczonym w internecie, do którego mają dostęp oboje rodzice z różnych komputerów i telefonów. Można też wybrać opcję oldskulową – kupić gruby zeszyt, najlepiej w ładnej, sztywnej oprawie. Zeszyt ma ten plus, że może leżeć w domu w widocznym miejscu i mogą się do niego wpisywać również inne osoby, które zajmują się dzieckiem, np. babcia albo opiekunka.

Lojalność

Jedna uwaga – pamiętajmy o lojalności! Ostrożnie z zamieszczaniem w internecie bardzo osobistych, ośmieszających albo krępujących informacji o dziecku. Dwulatek nie zaprotestuje przeciwko cytowaniu go na Facebooku, a sześciolatek pewno nawet udzieli oficjalnej zgody na opisanie jego przygód na maminym blogu, ale za dziesięć lat może mieć z tym problem. W sieci nic nie ginie. Nawet jeśli usuniemy stronę, zdjęcie albo wpis, nie mamy wpływu na to, co z nimi zrobią inne osoby, które zalajkowały materiał, umieściły go na swojej stronie albo ściągnęły na dysk.

To na koniec jeszcze coś smacznego.

Mama: – Słoneczko, chcesz kawę zbożową z mlekiem?

Czterolatka: – Tak, ale bez mleka. I bez kawy. Soczek chcę.

Dwulatek o śmieciarce: auto-be; O samochodzie dostawczym z pieczywem: auto-mniam

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail