Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Jak córka z matką, czyli intymna opowieść o Annie Seniuk

EAST NEWS
Udostępnij

O zapachach dzieciństwa, miłości, godzeniu ról aktorskich i teatralnych z życiową rolą matki – opowiada w szczerej rozmowie z córką, Małgorzatą Małecką-Wyppich Anna Seniuk.

Jednym z moich dziecięcych wspomnień, przebłysków jak przez mgłę, są rodzinne seanse, podczas których dziadkowie i rodzice zasiadali przy serialu „Czterdziestolatek”. Pamiętam z niego zaledwie muzyczny motyw, inżyniera Karwowskiego, jego czerwonego „malucha” i rozkrzyczaną nieco małżonkę. Choć Anna Seniuk zagrała w swoim życiu setki ról, teatralnych i filmowych, wielu widzów nadal najbardziej pamięta ją właśnie z kultowego PRL-owskiego serialu. Jaka jest Seniuk poza tym?

Jak matka z córką

Wnikliwy, a jednocześnie intymny portret aktorki kreśli w książce „Nietypowa baba jestem” Małgorzata Małecka –Wyppich, córka Seniuk. Publikacja, ze względu na więź łączącą obie kobiety, jest nietypowa. Bardziej niż klasyczny wywiad-rzekę przypomina po prostu szczerą rozmowę dwóch, bliskich osób. Podczas jej lektury czułam się trochę tak, jakbym siedziała przy tym duecie z filiżanką kawy i wsłuchiwała się w rodzinne opowieści.

Ale w końcu nie tylko o rodzinie rozmawiają kobiety. A właściwie przede wszystkim nie o rodzinie – o aktorstwie, teatrze, kolejnych rolach. Książka obfituje w związane z zawodem Seniuk anegdotki, jak ta o zwymyślaniu komisji egzaminacyjnej krakowskiej szkoły teatralnej, uwiedzeniu rosyjskiego dramaturga czy pokazaniu jako pierwsza polska aktorka biustu na dużym ekranie.

Dla mnie jednak najciekawsze były nie tyle opowieści związane z kinem i teatrem, co właśnie te wszystkie prywatne historie, przygody, zawody miłosne, trudne życiowe doświadczenia, które ukształtowały Seniuk jako kobietę. W opowieści jednej z najsłynniejszych polskich aktorek pojawiają się temat dzieciństwa, rodzinnego domu, nieudanego małżeństwa, raka piersi, relacji z Bogiem. Ale od początku.

Kugiel-mugiel

Dzieciństwo Seniuk, to jak mówi, nieustanne oczekiwanie. Na święta, ważne uroczystości. Wszystko przygotowywało się ręcznie, a prezenty dostawało się na Gwiazdkę i urodziny, więc to ciągłe oczekiwanie potęgowało późniejszą radość. Dzieciństwo to też zapachy: kwitnącej przed domem lipy, zgniłych liści na jesień, obory, robionego przez babcię „kugla-mugla”.

Później była przeprowadzka z rodzinnych Krzeszowic do Krakowa. Jak mówi Seniuk, za późno, bo już po okresie największego rozkwitu działalności artystycznej i kulturowej w mieście. Po maturze przychodzi do Piwnicy pod Baranami, gdzie spotyka się krakowska bohema.

Seniuk zaczyna jako… modelka, demonstruje w „Przekroju” pilotki. Marzy o zawodzie konserwatora zabytków, ale ostatecznie wybiera historię sztuki na UJ. Do PWST zdaje za namową polonistki. Dostaje się, a egzamin na historię sztuki oblewa. Na propozycje ról nie musi długo czekać. Przychodzi angaż w teatrze i coraz większa rozpoznawalność. A także miłość.

Matka Polka Ziemniaki Obierająca  

I to niejedna, bo Seniuk ma już narzeczonego, kiedy poznaje Macieja Małeckiego (tuż po przyjeździe do Warszawy w 1970 roku). Zrywa zaręczyny, co kończy się dość dramatycznie – próbą wtargnięcia byłego chłopaka do mieszkania. Małeckiego właściwie to ona prosi o rękę. „Niech pan idzie do reżyserki. Jeśli znowu pójdzie mi źle, to poproszę pana o rękę” – rzuca na odczepnego do kompozytora, który w studiu radiowym nieudolnie próbuje jej ułatwić wejście w takt. Po trzech miesiącach narzeczeństwa lądują na ślubnym kobiercu.

Na świat przychodzą dzieci – Grzegorz (także aktor) i Małgorzata (autorka książki, altowiolistka, kameralistka), a Seniuk próbuję godzić rolę Matki Polki i aktorki. W swoich kombinacjach, stawaniu na rzęsach, próbie wychowania dzieci między wyjazdami na plany filmowe i gotowaniu obiadów nocami jest mi bliska, jak chyba żadna inna znana kobieta.

Na wiele lat przylgnęła do niej łatka gospodyni domowej, która poświęciła dla dzieci aktorstwo. Córka nieco z niej drwi, wypominając wywiad dla Wysokich Obcasów o krojeniu ziemniaków w kostkę, kwitując: „Matka Polka Gwiazda Błogosławiona Ziemniaki Obierająca”. Po nieudanej próbie bycia matką perfekcjonistką Seniuk odpuszcza. Czasem jej nie ma, wyjeżdża na plany filmowe, ale córka wcale jej tego nie wypomina – w żadnym miejscu nie pada oskarżenie o bycie nieobecną matką. Wręcz przeciwnie – matka próbowała wynagradzać dzieciom chwilową nieobecność, a kiedy już była z nimi w domu, to na maksa – tylko dla nich.

Dać świadectwo

Rozmówczynie nie boją się trudnych tematów. W książce pojawia się więc na przykład wątek samotności. Rozwodzi się z Małeckim. Nie wchodzi w nowy związek. „Wolę być sama, niż mieć kogoś, kto zapewni mi tylko niespokojną starość. Chcę już żyć spokojnie, nie denerwować się tym wszystkim (…). Mogłabym wreszcie zająć się sobą” – wyznaje.

Choć to zajmowanie się sobą nie za bardzo jej wychodzi. Wciąż troszcząca się o ludzi wokół, bliskich, nieustająco zapomina o sobie samej. „Nie przyzna się, gdy choruje. Na smutki najlepsza samotność. Odżywia się bardzo niedobrze. Zje, co akurat pod ręką. Nie lubi siebie na co dzień” – charakteryzuje córka.

Raz jednak Seniuk przyznała się do chorowania, i to publicznie. Aktorka miała raka. Lekarze musieli amputować pierś. Przez długi czas nie wiedział nikt, nawet garderobiane na planie, które prosiła jedynie o stroje bez dekoltów. W końcu informacja trafiła do mediów, ale Seniuk nie robiła z tego celebryckiej opowieści o cierpieniu. Wyszła z założenia, że – jak pisał Herbert – „ocalałeś nie po to, aby żyć, masz mało czasu, trzeba dać świadectwo”. Dlatego czasem pojawia się na spotkaniach amazonek, głosi prelekcje. Jak na przykład ten, najkrótszy na świecie referat: „Słuchajcie dziewczyny, stoję tu przed wami, żyję, pracuję, fajnie wyglądam. A wy? Spójrzcie na siebie. Jesteście wszystkie superkobity!”.

Żeby chciało się chcieć

Seniuk w piękny sposób opowiada o wierze w Boga, która nie zawsze wyglądała u niej jak relacja z Osobą. Mówi, że wiara nie jest dana raz na zawsze, że trzeba jej szukać, bo to proces. „Dwa razy wadziłam się z Panem Bogiem tak strasznie, że aż zachrypłam na dwa dni” – wspomina. Dziś Bóg dla niej jest. Po prostu. „Stała obecność Boga dużo mi daje, kieruję mną na swój sposób” – deklaruje.

O czym marzy aktorka? Żeby nie przyszedł taki czas, kiedy będzie siedziała bezmyślnie w oknie z łokciami na poduszce. „Żeby mi się chciało chcieć” – mówi trawestując Wyspiańskiego.

Chciałabym zestarzeć się tak pięknie, jak Seniuk. I mieć w jej wieku tyle energii. Z kart książek wyłania się obraz kobiety pięknej, spełnionej, która nie żałuje ani chwili swojego życia, chociaż bywało różnie, a los nie oszczędził jej trudności. Kobiety spełnionej jako matka, i jako aktorka, choć kosztowało to wiele wysiłku i wyrzeczeń. Jest jedną z najlepszych polskich aktorek. A jaką matką? Dla swoich dzieci najlepszą, o czym świadczy żywa, piękna relacja z córką.

*„Anna Seniuk. Nietypowa baba jestem”, w rozmowie z córką Magdaleną Małecką-Wippich, Znak 2016

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail