Aleteia

Savoir-vivre dzisiaj? Kobiety coraz częściej zapominają o swoich przywilejach [wywiad]

Nadia Sobchuk/Shutterstock
Udostępnij
Komentuj

Pewne zasady savoir vivru są oczywiste i naturalne. Są też takie, których trzeba się nauczyć oraz takie, które nieświadomie łamiemy.

Gdzie najczęściej popełniamy błędy i jak ich uniknąć? Wyjaśnia Maria Bujas-Łukaszewska z Akademii Dobrych Manier

Katarzyna Kozak: Mężczyźni otwierają nam drzwi, ustępują miejsca i przepuszczają. Zawsze mamy pierwszeństwo?

Maria Bujas-Łukaszewska: Nie. W sytuacjach niewygodnych lub niebezpiecznych, np. kiedy wchodzimy wspólnie w jakąś przestrzeń, to mężczyźni idą pierwsi. Może to być zatłoczony tramwaj czy metro, albo przejście przez ciężką bramę. Tam gdzie jest bezpiecznie i wygodnie, tam my mamy pierwszeństwo. Warto pamiętać, że kiedy drzwi otwierają się poprzez pociąganie, wtedy mężczyzna je przytrzymuje i kobieta przechodzi. Jeśli przez popychanie, mężczyzna chwyta za klamkę, popycha drzwi i przechodzi jako pierwszy przez próg, a następnie je przytrzymuje i przepuszcza kobietę.

A jak jest przy wchodzeniu do windy?

W tym przypadku nie obowiązuje żadna kurtuazja i nie ma wyznacznika płci. Pierwsza wchodzi osoba stojąca najbliżej i wysiada też ta, która stoi przy drzwiach. Wchodząc do windy warto przywitać się i powiedzieć „dzień dobry”, a wychodząc „do widzenia” czy „dziękuję”.

Zasady savoir vivre’u dotyczące zachowania w restauracji też mocno ograniczają kobiety.
To mężczyzna wybiera stolik i zamawia dania. Najpierw pyta kobietę, na co z menu ma ochotę, potem ona mu referuje, a następnie to on składa zamówienie u kelnera. I płaci rachunek.

Zawsze?

Nie, jeśli to jest spotkanie biznesowe i zaproszenie wyszło ze strony kobiety, płaci ona. Po uiszczeniu płatności czeka nas jeszcze szatnia. Tam mężczyzna powinien pomóc kobiecie włożyć płaszcz. Ładniej wygląda, jak kobieta wkłada ręce do rękawów niż jak przerzuca nad głową płaszcz jak matador muletę.

 

Panowie bywają bardzo szarmanccy. A co z całowaniem w rękę w sytuacji, kiedy sobie tego nie życzymy?

Całowanie w rękę jest gestem na szczególną okazję, spotkanie po latach czy jubileusz. To nie może być codzienny zwyczaj, np. sposób na przywitanie pracownic w firmie. Jeśli kobieta chce zasugerować mężczyźnie, że nie chce się witać w taki sposób, wystarczy, że mocniej przytrzyma dłoń i nie pozwoli jej odwrócić w stronę ust.

Zasady savoir vivru ewoluują. Dostrzega Pani te zmiany?

Tak, różnice można zauważyć nawet w obrębie dekady. Dotyczy to np. stroju – widzę na ulicy emerytki w opiętych legginsach, czy młodą dziewczynę z mocno czerwonymi ustami, ubraną w szarą sportową kurtkę i adidasy. Nie tak dawno było to nie na miejscu.

No tak, wieczorowy makijaż i sportowa odzież. Młodzi ludzie nie dbają o wygląd?

Bezkrytyczne korzystanie ze wstępnej dorosłości kończy się w okolicach studiów. Ci ludzie już nie są Zosią i Markiem, lecz stają się panią Zosią czy panem Markiem. W szkole średniej jeszcze nie są dorośli, na studiach już tak. I tu się zaczyna pilnowanie wszystkiego. Niedawno miałam zajęcia w Krakowie na uczelni. W trakcie przerwy tworzyły się kolejki osób z pytaniami. Studenci notowali, w co się ubierać do pracy. Dla mnie to jest znak, że w tym wieku młodzież przygotowuje się do zawodowej przestrzeni i zaczyna dbać o ubiór.

 

A jak z pani doświadczenia wygląda znajomość reguł savoir vivru wśród kobiet?

Kobiety coraz częściej doganiają mężczyzn i zapominają o swoich przywilejach. Ile razy widziała pani mężczyznę otwierającego kobiecie drzwi do samochodu? Ile razy widziała pani czekającą kobietę przy samochodzie, zanim mężczyzna otworzy jej drzwi?

To kwestia praktyczności i czasu. Zanim np. mój mąż otworzyłby mi te drzwi, już dawno zdążyłabym wsiąść. O jakich przywilejach kobiety zapominają lub nie wiedzą?

Wśród wielu pań duże zdziwienie budzi fakt, że to one podają rękę na powitanie mężczyźnie. Czasami problem sprawiają przyjęcia w domu – witanie się i żegnanie, rozsadzanie gości itp.

Przecież to wydaje się takie proste i naturalne.

Nie dla każdego to jest oczywiste. W prywatnej przestrzeni podczas przyjęcia wyznacznikami kolejności witania są wiek, płeć, czyli dziadek, ciocia, wujek, potem kuzyni. Wychodząc żegnamy się od końca, czyli zaczynamy od najmłodszych.

Dlaczego?

Gdybyśmy babcię i dziadka pożegnali jako pierwszych, staliby jak statyści obserwując, jak żegnamy pozostałych biesiadników. Występuje tu analogia do teatru – kiedy kończy się spektakl, najpierw do ukłonów wychodzą aktorzy epizodyczni.
Bardzo często popełniamy jeszcze inną gafę – podczas wspólnego biesiadowania wszyscy nawzajem życzymy sobie smacznego, gdy tymczasem ten zwrot wg zasad savoir vivru może wypowiedzieć osoba, która przygotowała posiłek, a w restauracji – kelner. Jak usłyszymy „smacznego”, wyrzucamy dwie odpowiedzi – „smacznego” i „nawzajem”. Zgodnie z regułami powinniśmy powiedzieć wyłącznie „dziękuję”.

W temacie spotkań, tzw. domówek, zastanawia mnie jeszcze, co ze zdejmowaniem butów. Ściągać czy nie? Prosić o ściąganie czy zabraniać?

Obuwie jest bardzo ważnym wykończeniem stroju. Jeśli zapraszamy gości do domu, ściąganie obuwia jest nieporozumieniem. Absolutnie też nie proponujmy gościom kapci. O wiele lepiej jest ich poprosić, aby przynieśli obuwie zmienne niż wciskać im wydeptane, przepocone czy sfilcowane bamboszki.

 

Czy reguły savoir vivre’u nie komplikują nam życia? Rozumiem, że kodeks drogowy jest potrzebny, żebyśmy się nawzajem nie pozabijali podczas jazdy samochodem, ale po co są zasady etykiety?

 Jeśli nie będziemy uważać na pewne kanony i np. panowie przestaną nam otwierać i przytrzymywać drzwi, one mogą trzasnąć i nas uderzyć, więc można zostać poszkodowanym podobnie jak w przypadku niestosowania zasad ruchu drogowego. Gdyby nie nasz savoir vivre kobieta, jak w krajach o innej kulturze, posłusznie szłaby za mężczyzną. Dobitniej widać to np. przy stole. Najłatwiej jest wziąć jedzenie dłonią i wsunąć do ust, a tymczasem nasza cywilizacja europejska wyprodukowała baterię żelastwa. Trzeba wiedzieć, jak tego używać, pilnować się i drżeć, czy dobrze trzymam i czy używam odpowiednich przyrządów. Z etykietą jest podobnie jak z figurami tanecznymi. Na imprezie możemy tańczyć tzw. wolne tance. Ale kiedy usłyszymy typową rytmikę walca, tanga czy twista, jak się nie zna figur, robi się śmiesznie.

 

 

 

 

 

 

 

 

Udostępnij
Komentuj
Ten artykuł jest otagowany:
dobre manierysavoir vivrewychowanie
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail