Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Prosimy, pomóż nam ocalić w naszych braciach nadzieję. Złóż deklarację
Aleteia

Inne oblicze islamu. Świadectwo z podróży do Kazachstanu

Muzułmanin modli się w meczecie
Shutterstock
Udostępnij

Pojechałem do Kazachstanu. I mam osobiste doświadczenie, że ludzi dobrej woli jest więcej, także w islamie, wśród muzułmanów.

Trudno jest dzisiaj mówić o islamie bez emocji. Słysząc o kolejnych zamachach dokonywanych przez ludzi krzyczących „Allahu Akbar”, coraz bardziej w naszych głowach upowszechnia się obraz islamu, który nieodłącznie związany jest terroryzmem. Strach podpowiada nam: islam jest zły. Ktoś wrzuci w internecie jakiś kolejny filmik, jakieś zdjęcie z podpisem, mema czy artykuł mówiący o tym, że muzułmanie są wynaturzonymi ludźmi. I tak zaczyna tworzyć się niebezpieczny stereotyp, krzywdzący stereotyp.

Z muzułmanami na mszę

Byłem ostatnio w Kazachstanie, w kraju, który w większości jest zamieszkiwany przez muzułmanów. Bardzo cieszę się, że tam byłem, bo zobaczyłem kompletnie inne oblicze islamu od tego, które krąży po internecie. Doświadczyłem tego osobiście i chcę się tym z Wami podzielić.

Oprócz mojego przyjaciela, którego tam odwiedzałem cały czas znajdowałem się w środowisku muzułmanów. Jeden z nich towarzyszył nam przez wszystkie dni mojego pobytu, razem spotykaliśmy się z innymi muzułmanami, byliśmy przez nich zapraszani do siebie, oprowadzani po mieście, nocowani, a nawet razem pojechaliśmy na wycieczkę w góry pod namiot.

W tym czasie wypadła niedziela, więc trzeba było znaleźć kościół katolicki, żeby pójść na Eucharystię. Byliśmy w Ałmacie. Oczywiście kto nam w tym pomógł? Nasi muzułmańscy przyjaciele. Sami wyszukali nam, gdzie jest kościół, o której jest msza.

Tego dnia pojechaliśmy w gościnę do jednego z przyjaciół, ale godzinę przed mszą nasi muzułmańscy przyjaciele sami z siebie powiedzieli, że trzeba się zbierać, bo niedługo będzie msza święta. Widziałem, że dla nich jest to ważne, że chcemy uczestniczyć w swojej praktyce religijnej i chcą zrobić wszystko, żeby nam w tym pomóc.

Jeden z przyjaciół podwiózł nas samochodem pod kościół. Pojechali z nami dwaj muzułmanie. Jeden z nich spytał nagle, czy mogą iść z nami. No pewnie.

Znak pokoju

My też przecież chodziliśmy do lokalnych meczetów, byliśmy w nich, jak każdy inny muzułmanin, nikt nas nie wyganiał, nikt nie pytał się czego tu chcemy. Raz nawet trafiliśmy na muzułmańskie nabożeństwo i także nie było żadnego problemu z powodu naszej obecności. To było naturalne: chcecie być, to bądźcie. Nie było więc żadnego problemu z tym, żeby nasi przyjaciele poszli z nami do kościoła.

Jeden z nich musiał jednak pójść najpierw do niedalekiego meczetu jeszcze się pomodlić i nie wiedział, czy może iść do kościoła, bo nigdy tam nie był. Odprowadziliśmy więc go do meczetu, a sami poszliśmy na mszę. On pomodlił się w meczecie i zapytał tamtejszego imama czy może iść do kościoła, na co imam powiedział, że nie ma problemu i może iść.

Akurat przyszedł na mszę w czasie, kiedy zbliżał się znak pokoju. Celebrans wezwał zgromadzonych: „Przekażcie sobie znak pokoju”. To było wezwanie. Jeśli jestem człowiekiem uczestniczącym w Eucharystii, to jestem wezwany do przekazania znaku pokoju. Przekazaliśmy więc sobie w kościele znak pokoju: chrześcijanie i muzułmanie. To był piękny moment.

Mam być dla nich bratem

Odzwierciedlał całe moje doświadczenie spotkania z islamem w Kazachstanie. Tutaj nie odczułem żadnej różnicy z powodu tego, kto wyznaje jaką religię. Tutaj oficjalnie mówi się: Tak, islam jest religią większości Kazachów, ale nikt nie może być dyskryminowany z powodu swojej religii. Wszyscy są równi. Jeśli ktoś jest chrześcijaninem, bardzo dobrze. Jeśli jest buddystą, bardzo dobrze. I wszyscy żyją obok siebie, razem, w pokoju.

W prezbiterium wisiał duży krzyż – wizerunek krzyża św. Franciszka z kościoła San Damiano. Patrzyłem na ukrzyżowanego Jezusa, na Jego szeroko otwarte ramiona, otwarte serce i na spojrzenie pełne ciepła, miłości. Obok siedzieli muzułmanie, a ja czułem, że Jezus ich bardzo kocha, że umarł też za nich, patrzy z miłością na nich, że te ramiona są otwarte także na nich.

Czułem, że jako chrześcijanin mam być dla nich bratem, przyjacielem, bo „On bowiem jest naszym pokojem. On, który obie części [ludzkości] uczynił jednością, bo zburzył rozdzielający je mur – wrogość” (Ef 2, 14).

Muzułmanie potępiają terroryzm

Któregoś razu rozmowa dotknęła różnych ataków terrorystycznych. Ci muzułmanie, których poznałem mówili jednoznacznie: To nie jest zgodne z islamem, to jest wypaczenie, to jest zło. Nie zgadzamy się na takie coś. Potępiamy takie działania, jak każde inne zło.

W ostatnich dniach maja 31 islamskich uczonych religijnych, teologów, rzuciło fatwę potępiającą tych, którzy wykorzystują islam do siania terroru. Ktoś ostatnio podsunął mi artykuł o tym, że muzułmanie w Mosulu odbudowują jako wolontariusze kościoły chrześcijańskie zburzone przez Państwo Islamskie. Mówią do chrześcijan: „Mosul jest wasz tak samo jak nasz” i chcą, aby byli razem z nimi, chcą żyć obok siebie, w pokoju.

Ilekroć pojawia się informacja o kolejnym ataku terrorystycznym, to zawsze sięgam do Czesława Niemena i słucham: „Dziwny jest ten świat, gdzie jeszcze wciąż mieści się wiele zła (…). Lecz ludzi dobrej woli jest więcej i mocno wierzę w to, że ten świat nie zginie nigdy dzięki nim. Nie! Nie! Nie! Nie! Przyszedł już czas, najwyższy czas, nienawiść zniszczyć w sobie”.

Nienawiść zniszczyć w sobie. Nie pozwolić, żeby moje serce uwierzyło, że muzułmanie są źli tylko dlatego, że są muzułmanami, że islam jest zły, bo jest islamem. Nie! Tak nie jest. Mam osobiste doświadczenie, że ludzi dobrej woli jest więcej, także w islamie, wśród muzułmanów. Jako chrześcijanie musimy zaangażować się w budowanie pokoju, a nie powielanie uprzedzeń.

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail

Miliony czytelników z całego świata – a wiele tysięcy z nich to chrześcijanie z Bliskiego Wschodu – szukają na Aletei inspiracji, informacji i nadziei. Prosimy, wesprzyj nawet niewielką kwotą arabską edycję naszego portalu.