Aleteia

Moda na lato: Gdzie jest granica dobrego smaku i jak ją odnaleźć?

Udostępnij
Komentuj

Szorty, bluzki na ramiączkach i japonki królują w upalne dni na ulicach. Przenikają również do szkół, zakładów pracy i... kościołów. Jak myślicie, to znak czasów czy jednak nasz błąd?

Nikt nie nosi dziś krynoliny ani sznurowanych gorsetów. Korzystamy z tego, co jest dostępne w sklepach, kierując się proponowanymi w mediach wzorcami. A projektanci coraz bardziej oszczędzają na materiale.

Stoi przed nami, kobietami, nie lada wyzwanie – co wybrać, żeby wyglądać ładnie, atrakcyjnie, modnie, a jednocześnie po prostu przyzwoicie? Gdzie jest granica dobrego smaku i jak ją odnaleźć?

Dla mnie pierwszym krokiem jest zastanowienie się nad tym, co wyrażam i komunikuję swoim strojem innym osobom.

 

Między szortami a rozciągniętym swetrem

Czy to, co na siebie włożę, ma jakiekolwiek znaczenie, skoro liczy się wnętrze człowieka? Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu – jak wiemy z „Małego Księcia”. Rzeczywiście, serce człowieka decyduje o tym, kim on jest.

Nie jesteśmy jednak samym duchem, ale duchem i ciałem. A to, co mamy w sercu, wyrażamy przez słowa, gesty, mimikę, ton głosu, spojrzenie, zachowanie i… ubiór.

Tak, poprzez ubiór komunikujemy się z innymi osobami.

Urzędnik chodzi w garniturze czy koszuli, policjant w mundurze; na uroczystości rodzinne ubieramy się odświętnie, żeby podkreślić znaczenie wydarzenia. Tak samo w pracy obowiązują pewne zasady ubioru. Choćby po to, żeby móc skupić się na swoich zadaniach. A skoro bielizna kojarzy się z intymnością czy sypialnią, osoba na ulicy z widoczną bielizną również nasuwa konkretne skojarzenia.

 

Pierwsze wrażenie

Oczywiście, pierwsze wrażenie bywa mylne. Wytatuowana dziewczyna z kolczykami w nosie może się okazać ustatkowaną matką rodziny, a pani w idealnie skrojonym, skromnym żakiecie – szaloną artystką. Ale wrażenie „zgrzytu” między wyglądem zewnętrznym a ty, kim ktoś jest, pozostaje.

Chcemy być atrakcyjne. Nie mam zamiaru proponować Wam na upał swetrów czy worów pokutnych. Zastanawiam się jednak jak wypracować własny styl, który będzie wyrażał jednocześnia naszą kobiecość i… naszą godność. Który będzie jasnym komunikatem: jestem cenna.

 

Jak skupić spojrzenia na… twarzy?

Każda kobieta jest inna, istnieją różne typy sylwetki i urody. Dopasowanie kroju spódnicy czy kolorów to temat na osobny artykuł. Ale jest kilka prostych zasad elegancji, które pomogą każdej z nas.

Co zrobić, żeby spojrzenie innych ludzi skupiało się na naszej twarzy?

 

Bluzka: Najbardziej pomoże nam w tym koszulka, która zasłoni cały biust. Także wtedy, kiedy się schylamy. Bielizna to dość intymna sprawa, dobrze więc zachować ją dla siebie.

Spódnica: do kolan albo troszkę za kolano. Wygląda ładnie, wysmukla sylwetkę i jest przewiewna. A do tego na pewno się nie podwinie. Warto zwrócić uwagę na jej materiał, bawełna i len sprawdzą się dużo lepiej niż duszący poliester.

Buty: jeśli mają być „eleganckie”, powinny zakrywać palce.

Przyda się także: nieprzezroczysty materiał i trochę luzu między ciałem a ubraniem. To bardzo pomaga w gorące dni.

 

Stworzyć nowy styl

Wbrew popularnemu przekonaniu, mój strój to nie tylko moja sprawa. Co więcej, czasem to inni widzą mnie wyraźniej, niż ja sama siebie. Warto więc posłuchać tych, którzy nas kochają. Przyjaciele, mamy, małżonkowie czy bracia na pewno pomogą Wam odszyfrować komunikat, jaki dają Wasze ubrania.

Zgadzam się z tym, co Kardynał Wyszyński mówił do nas, kobiet:

Stać was na to, aby wprowadzić nowy obyczaj, nowy styl, nowy sposób zachowania się, godny, skromny […] Wy pierwsze zacznijcie żyć tym nowym stylem. Stwórzcie go.

Te słowa są najlepszą inspiracją do spojrzenia na swoją letnią szafę jeszcze raz.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail