Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Masz problem z Kościołem lub księżmi? Ta Ewangelia może pomóc [komentarz]

Shutterstock
Udostępnij

Jako ksiądz chcę dedykować ten komentarz wszystkim, których zgorszyłem ja sam lub inni ludzie Kościoła: Nie dajcie się odwieść od Jezusa, nie dajcie się zniechęcić, trzymajcie się Go, mimo wszystko. Bądźcie zdeterminowani jak ta kobieta z dzisiejszej Ewangelii.

Scena z kobietą kananejską proszącą Jezusa o uwolnienie jej córki od złego ducha jest jednym z najbardziej bulwersujących momentów Ewangelii. Jezus zachowuje się dziwnie: jest oschły, zimny, a wręcz nieprzyjemny. Ten obraz wydaje się kompletnie nie pasować do całości przesłania Ewangelii.

Zrozpaczona matka szuka ratunku dla swojej córki, którą nęka zły duch. Słyszy, że w okolicy jest Jezus, więc przychodzi do Niego i błaga o miłosierdzie. „Lecz On nie odezwał się do niej ani słowem”. Jak to? Ten, który sam o sobie mówi, że jest Dobrym Pasterzem, który zachęcał: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście”, teraz przechodzi milcząco wobec dramatu tej kobiety i jej córki? Bez słowa?

Aż chce się być Nim zgorszonym. Jeszcze na dodatek Jego uczniowie nalegają, żeby ją odprawił, bo chodzi za nimi i krzyczy. Kto był w Ziemi Świętej i podpatrzył trochę mentalność tamtejszych ludzi, ten sobie łatwiej wyobrazi taką krzyczącą kobietę. Musiała robić zgiełk na całą okolicę. To na pewno było dla nich męczące.

Ale przecież w innym momencie także chcieli, żeby krzyczący niewidomy żebrak się uciszył, ale Jezus podszedł do niego i go uzdrowił. Tym razem mówi, że „jest posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela”, a ta kobieta jest Kananejką. Jesteś obca, więc nic dla ciebie nie zrobię.

 

Jedyny ratunek

Ona nie ustaje, podchodzi jeszcze bliżej, pada Mu do stóp i błaga. Odpowiedź Jezusa znów wydaje się bezduszna: „Niedobrze jest zabierać chleb dzieciom, a rzucać szczeniętom”. Potraktował ją jak psa? Naprawdę? Nie, to już jest przesada. Takiego Jezusa się nie spodziewałem. To jakieś zaprzeczenie Boga, który jest miłością.

A ona dalej prosi, nawet zgodziła się na ten obraz szczeniąt i mówi, że one też dostają okruchy ze stołu. Jak bardzo musi kochać swoją córkę, żeby nie odpuścić, nie zgorszyć się, nie odejść rozczarowaną, ale pokornie prosić, wręcz błagać i znosić te nieprzyjemności. Jak bardzo musiała wierzyć, że jedynie On pozostał jej jako ratunek.

Nagle Jezus zmienia ton, docenia jej wiarę i uzdrawia córkę. Próbował jej serce. Myślę o tym, jak wielu z nas, współczesnych, odpuściłoby, odeszło zgorszonych, zniesmaczonych. Jak byśmy z oburzeniem opowiadali innym o tym, jak zostaliśmy źle potraktowani. Ile jest takich sytuacji w Kościele?

Wielokrotnie zastanawiałem się czemu Bóg dopuszcza zgorszenia w Kościele, różne trudne sytuacje. Może ta Ewangelia jest odpowiedzią. Może to bada nasze serce na ile wierzymy, że nie mamy gdzie pójść, bo tylko w Nim jest to, czego potrzebujemy.

 

Dopóki istnieje grzech

Może ktoś mnie potraktował źle w konfesjonale, ale i tak wrócę do spowiedzi, bo wiem, że nigdzie indziej, ja grzesznik, nie mam ratunku. Może jakiś proboszcz mówi o pieniądzach na ogłoszeniach, a na kazaniu wstawia polityczne wątki, ale nie przestanę chodzić na Eucharystię, bo tu jest Słowo i Chleb, które dają życie.

Może mnie ksiądz źle potraktował w kancelarii i powiedział, że nie załatwi nic bez pieniędzy, ale nie zrezygnuję z Kościoła ze względu na Jezusa, nie na księży. Może doświadczyłem jakiejś innej formy zła w Kościele lub o niej słyszałem.

Nie, nie chodzi o to, żeby bronić zgorszeń. Oczywiście, że najlepiej, żeby ich nie było, ale historia Kościoła pokazuje jasno, były, są i będą, bo tam, gdzie są ludzie, tam prędzej czy później pojawiają się także ludzkie słabości. Nie unikniemy tego, dopóki na świecie i w ludzkim sercu jest grzech.

 

Trudna relacja z Kościołem

Ta Ewangelia może przyjść jednak z pomocą tym wszystkim, którzy doświadczyli czegoś trudnego w swojej relacji z Bogiem, z Kościołem. To Słowo jest zachętą, aby mimo wszystko nie odpuścić. Kananejka wiedziała jedno: potrzebuję Jezusa, nie mogę się od Niego odczepić, muszę się Go uchwycić za wszelką cenę i uporczywie trzymać, mimo wszystko.

Jako ksiądz chcę dedykować ten komentarz wszystkim, których zgorszyłem ja sam lub inni ludzie Kościoła: Nie dajcie się odwieść od Jezusa, nie dajcie się zniechęcić, trzymajcie się Go, mimo wszystko. Bądźcie zdeterminowani jak ta kobieta. Jego łaska będzie silniejsza od ludzkiej słabości.

I czytanie: Iz 56, 1. 6-7
II czytanie: Rz 11, 13-15. 29-32
Ewangelia: Mt 15, 21-28

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail