Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Mamy przesmarkane, czyli fajnie być mamą przedszkolaka!

Mały chłopczyk na kanapie udaje że czyta i opowiada
Shutterstock
Udostępnij

Acitorek (czyli pomidorek), amniociu (do domciu), papaciepa (?) te słowa na stałe weszły do naszego rodzinnego słownika. Słowotwórczość przedszkolaków nieustannie mnie zachwyca.

Uchwała Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 13 września 2013 mówi jasno i wyraźnie. 20 września świętujemy Ogólnopolski Dzień Przedszkolaka. Oto kilka scenek z domu i przedszkola.

 

Zrozumieć przedszkolaka

Kto zgadnie co to znaczy? Na skuciach kurpia śniegu cośnie? Tak w interpretacji mojej czterolatki brzmią słowa piosenki „Mam tę moc” z filmu „Frozen” (w oryginale „Na zboczach gór biały śnieg nocą lśni” śpiewa Katarzyna Łaska). Hit przedszkolaków płci żeńskiej córka przyniosła z przedszkola dokładnie rok temu. Od tamtej pory mamy w domu Frozen24, a moja pociecha, choć mówi już bardzo wyraźnie, wciąż jest wierna swoim pierwszym wykonaniom.

Acitorek (czyli pomidorek), amniociu (do domciu), papaciepa (?) te słowa na stałe weszły do naszego rodzinnego słownika. Zachwyca mnie słowotwórcza kreatywność przedszkolaków (proszę wpisywać swoje przykłady) i bardzo przydaje się w życiu codziennym. Jest przecież mnóstwo wrażliwych danych, które musimy zabezpieczać hasłami. Co pewien czas należy je odświeżać i wtedy taka papaciepa2017 bardzo się przydaje.

Zdradziłam kiedyś szefowi działu techniki jedno ze starych haseł. To była właśnie papaciepa, a kolega skomentował tak: najlepsze hasło jakie w życiu słyszałem. Nawet haker tego nie złamie. Tymczasem, do dziś nie wiemy kim/czym jest/była papaciepa. Córka nigdy nam tego nie zdradziła.

 

Sezon na gila

Właśnie się zaczyna. Smarkanie, pociąganie nosem, kaszel to dźwięki, które przyprawiają mnie o dreszcze. Zdarzyło mi się w panice wynieść dziecko z placu zabaw, gdy usłyszałam obok donośne apsik. To było tuż po serii wizyt Pana Choróbka u nas w domu.

Pamiętam też jak w minionym sezonie (na gila) w przedszkolu córki odbyło się zebranie rodziców, na którym jedyny w tym gronie tata oskarżył panie przedszkolanki, że nie wycierają dzieciom nosów. Podkreślał, że wiele razy odbierał syna usmarkanego od ucha do ucha. Po tych słowach zapadła cisza, a ja spodziewałam się dwóch reakcji.

Odezwą się oburzone mamy, a panie będą gęsto się tłumaczyć. Druga opcja to „ciocie” z przedszkola atakujące rodziców, że nie nauczyli dzieci wycierać nos. Tymczasem obecne na zebraniu mamy znokautowały wzrokiem i słowami ojca, bo jak tak można przyprowadzać zakatarzone dziecko do przedszkola. A prawda jest taka, że prawie wszyscy mamy ten grzech na sumieniu, a Pan Choróbek w przedszkolu świetnie się bawi.

 

Nie ma głupich pytań

„Mamo, jak mogę sobie oderwać głowę?” – zapytała mnie córka podczas zabawy. Po seansie filmu „Frozen” musiałam tłumaczyć, dlaczego niektórzy mają złą moc, a inni dobrą? Wciąż też szukam dobrej odpowiedzi na pytanie dlaczego dinozaury wyginęły, a smoki nie i jak zostać słynną primąbaleriną.

Seria pytań potrafi się ciągnąć w nieskończoność, ale gdy ja pytam co było na obiad w przedszkolu, to się okazuje, że zupa pomidorowa, a najczęściej nic. I jeszcze przykład z minionego tygodnia: Córeczko, jak mówimy do widzenia po angielsku? Odpowiedź: do widzenia po angielsku.

Czytaj także:
Jestem adwokatem Barbie

 

Przedszkolak prawdę Ci powie

Oto scena z szatni w przedszkolu. Mama (powiedzmy w wieku dojrzałym) odbiera swoją córeczkę. Obok ja ubieram moją czterolatkę, która głośno woła: Mamo zobacz, po Zosię przyszła babcia. Pani w szatni lekko zmieszana tłumaczy, że jest mamą Zosi, ale mój przedszkolak nie daje się przekonać. Próbuję delikatnie interweniować, ale to tylko pogarsza sytuację i córka woła coraz głośniej: przecież to babcia, no zobacz. Ja widzę czerwoną twarz mamy Zosi i staram się wzrokiem załagodzić sytuację. Biorę córkę pod pachę i wychodzimy.

Innym razem odbieram smyka z przedszkola i słyszę od pań, że moja pociecha od tygodnia „tak ładnie i ze szczegółami opowiada o nowym psie w domu”. Przecieram oczy ze zdumienia, bo nie mamy żadnego zwierzęcia, a u najbliższych sąsiadów też czworonogów brak.

 

Dom pełen niespodzianek

Życie osobiste mamy przedszkolaka zaczyna się po 22.00. Można urządzić kąpiel z pianą i czytać książki, aż woda robi się zimna. Bywa jednak, że człowieka w tej wannie coś zaczyna uwierać…  Sięgam wtedy w głąb piany, a to … plastikowy troll z zestawu zabawek „Frozen”.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail