Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Prosimy, pomóż nam ocalić w naszych braciach nadzieję. Złóż deklarację
Aleteia

Montserrat. Ofiarowała 3 msze za zmarłego ojca. Miała wizję, że uniknął czyśćca

CZYŚCIEC
Udostępnij

„Ojcze, proszę odpraw trzy msze w jego intencji. Tylko wtedy będzie mógł uwolnić się z płomieni czyśćcowych” – powiedziała z wielką pewnością córka.

Pewnego dnia w 1657 r. w benedyktyńskim klasztorze Najświętszej Maryi Panny w Montserracie w Katalonii doszło do niezwykłego wydarzenia. W tym słynnym na całym Półwyspie Iberyjskim sanktuarium, gdzie od wieków czczono rzeźbę Czarnej Madonny z Dzieciątkiem, opat Don Millán de Mirando głosił właśnie rekolekcje. Po jednej z wygłoszonych przez niego konferencji dwie kobiety – matka i córka – poprosiły o rozmowę.

Starsza z nich powiedziała zakonnikowi, że niedawno zmarł jej mąż. Obie były przekonane, że po śmierci trafił do czyśćca i cierpiał tam straszliwie. „Cóż mogę dla niego uczynić?” – zapytał Don Millán. Na te słowa młodsza z kobiet z wielkim szlochem padła benedyktynowi do stóp. „Ojcze, proszę odpraw trzy msze w jego intencji. Tylko wtedy będzie mógł uwolnić się z płomieni czyśćcowych” – powiedziała z wielką pewnością. Wzruszony wiarą dziewczyny opat obiecał spełnić jej prośbę.

 

Pierwsza msza: płonący w czyśćcu ojciec

Następnego dnia odprawił pierwszą z trzech zamówionych mszy w kaplicy Czarnej Madonny. Matka z córką uklękły nieopodal świętej figury. W chwili, gdy Don Millán wypowiadał słowa konsekracji chleba i wina, młodsza z kobiet zaniosła się płaczem. Zapytana przez matkę, co się stało, odpowiedziała, że ujrzała ojca klęczącego u stopni ołtarza. Był cały w płomieniach.

Nikt jednak poza dziewczyną tego nie widział. Stojący obok i przyglądający się całej sytuacji Don Bernardo de Ontevieros, główny wówczas przełożony hiszpańskich benedyktynów, podał młodej kobiecie kawałek materiału. Gdy zbliżyła tkaninę do pierwszego z ołtarzowych stopni, sukno natychmiast się zapaliło.

 

Uwolniony z czyśćcowego ognia

Podczas drugiej mszy dziewczyna zobaczyła ojca w pobliżu posługującego przy ołtarzu diakona. Wedle jej relacji zmarły ubrany był w kolorową szatę.

Zdziwieni benedyktyni niecierpliwie czekali na to, co zdarzy się podczas trzeciej z zamówionych eucharystii. Dziewczyna ponownie doświadczyła widzenia. Tym razem zmarły ukazał się jej w całkowicie białym, lśniącym od światła stroju.

Pod koniec mszy kobieta krzyknęła głośno: „Teraz mój ojciec właśnie stąd odchodzi i wznosi się ku niebiosom!”. Powiedziała też, że rodzic polecił jej podziękować benedyktynom, że pomogli mu uwolnić się z czyśćcowego ognia.

 

Ignacy Loyola jedzie do opactwa Montserrat

Wkrótce wieść o cudzie rozniosła się po całej Katalonii. Opowiadano o nim i w innych prowincjach Królestwa Hiszpanii. Przy okazji wspominano także inne niezwykłe wypadki, jakie miały miejsce w Montserracie na przestrzeni kilkuset wcześniejszych lat. Bohaterem najsłynniejszego wydarzenia był św. Ignacy Loyola, założyciel Towarzystwa Jezusowego, czyli zakonu jezuitów.

Ten wielki mistrz duchowości Kościoła katolickiego przyszedł na świat w 1491 r. na zamku Loyola (stąd rodowe nazwisko) w baskijskim Królestwie Nawarry. Na chrzcie nadano mu imię Iñigo – na cześć XI-wiecznego benedyktyńskiego świętego – Iñigo de Oña (dopiero jako człowiek już dojrzały założyciel jezuitów przyjął imię Ignacy).

Młodość upłynęła temu porywczemu Baskowi na pojedynkach, grach hazardowych i rozpuście. Marzył o dworskiej karierze i rycerskiej sławie. Wiosną 1521 r. wziął udział w wojnie z Francuzami. Bronił zaparcie twierdzy Pampeluna. Tam – 20 maja – kula armatnia przeleciała mu między kolanami. Jedną nogę tylko drasnęła, w drugiej – zmiażdżyła kolano.

Przetransportowano go domu rodzinnego, gdzie z wielkim trudem powracał do zdrowia. Bywało, że Iñigo bliski był już śmierci. Coraz bardziej pogrążał się w sobie. Doświadczał mistycznych wizji. Postanowił kompletnie porzucić rycerski stan. I udać się z pielgrzymką do opactwa w Montserracie, bo wiedział, że słynie ono z cudów nawrócenia.

 

Figura Czarnej Madonny

W XVI w. na Półwyspie Iberyjskim powszechna była wiara, że rzeźbę montserrackiej Czarnej Madonny wykonał sam św. Łukasz Ewangelista, który ofiarował ją w podarunku św. Piotrowi. Po kilku wiekach statua trafić miała do Egiptu. Stamtąd przewieziono ją statkiem do Barcelony. Podczas najazdu muzułmanów w 712 r. chrześcijanie ukryli cenny posąg w górskiej grocie, którą w skale, jak opowiadano, wyżłobili wysłani w tym celu przez Chrystusa z nieba aniołowie.

O figurze Matki Bożej ludzie przypomnieli sobie dopiero pod koniec IX w. Pasterze wypasający owce na pobliskich polach usłyszeli muzykę, której dźwięki wychodziły ze skały. Natrafili na grotę, ale nie znaleźli tam śpiewaków, lecz posąg Madonny. Postanowili go przenieść do pobliskiego opactwa benedyktynów.

Gdy jednak z jaskini wyruszyła uroczysta procesja, konie ciągnące wóz ze statuą Maryi stanęły w miejscu i nie chciały ruszyć dalej. Uznano, że Matka Boża chce być czczona właśnie w pobliżu groty, w której ukryto przed Maurami jej wyrzeźbiony wizerunek. Tak w Montserracie powstało nowe benedyktyńskie opactwo.

 

Przemiana św. Ignacego

Iñigo Loyola znał doskonale owe opowieści. Wiedział także, że w 1203 r. przybył do Montserratu po okrutnych bojach z albigensami św. Piotr Nolasco, który postanowił w sanktuarium porzucić wojaczkę i zająć się wykupem chrześcijańskich więźniów od muzułmanów.

Wkrótce po pielgrzymce do Czarnej Madonny Nolasco założył zakon Matki Bożej od wykupu niewolników, który stał się jednym z najbardziej szanowanych zgromadzeń na Półwyspie Iberyjskim.

Iñigo Loyola bardzo pragnął odkupienia dla siebie z niewoli grzechu. 25 marca 1522 r. przybył do Montserratu. Oddał swoją drogą szatę przypadkowo napotkanemu żebrakowi, a sam udał się w zgrzebnej sukni przed oblicze Czarnej Madonny. Spędził tam całą noc na modlitwie, prosząc o uwolnienie od „pokus cielesnych”.

Przed ołtarzem złożył też zbroję i miecz. Symbolicznie pożegnał swoje dawne życie. Następnego dnia skierował swoje kroki do Manresy, gdzie zamieszkał w szpitalu. Zajmował się chorymi, dużo się modlił i często oddawał ascetycznym praktykom. Spisywał tam też notatki, które stały się później podstawą słynnych Ćwiczeń duchowych.

 

Katalońska Częstochowa

O cudach w Montserracie nie tylko katalońscy, baskijscy i hiszpańscy wierni pamiętają po dziś dzień. Historycy sztuki ustalili co prawda, że rzeźba Czarnej Madonny powstała w XII w. (choć przyznają też, że wielki ośrodek chrześcijańskiego kultu istniał wokół montserrackiej groty na pewno już w wieku IX).

Jednak mimo tej naukowej weryfikacji pobożnej legendy, montserrackie sanktuarium (porównywane często do Jasnej Góry w Częstochowie) pozostaje wciąż dla wielu Katalończyków najświętszym miejscem ich ojczyzny. Mówią o nim, że jest „sanktuarium prawdziwej wolności”.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail

Miliony czytelników z całego świata – a wiele tysięcy z nich to chrześcijanie z Bliskiego Wschodu – szukają na Aletei inspiracji, informacji i nadziei. Prosimy, wesprzyj nawet niewielką kwotą arabską edycję naszego portalu.