Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

„Wrócili do Galilei, do swego miasta”. I co działo się dalej? Komentarz do Ewangelii

RODZINA
Shutterstock
Udostępnij

Święta Rodzina żyłaby pewnie dzisiaj tak, jak każda inna rodzina. W ciągu tych trzydziestu lat rodzinnego życia nie ma nic wyjątkowego, o czym chciałyby wspominać Ewangelie. Ale przecież to nie była pauza w historii zbawienia. Ten czas był także ważny.

Ewangelie nic nam o tym nie mówią, ale możemy sobie przecież to wyobrazić. Miriam karmiąca piersią. Babcie, pytające czy aby na pewno może już to jeść i czy to nie zaszkodzi dziecku. Może lepiej przejść na jedzenie bezglutenowe. Józef, noszący Jezusa na rękach, kiedy ten ma kolki i śpiewający Mu kawałki Eda Sheerana. Zarwane noce, niedospanie, a rano trzeba wstać do pracy i kolejny dzień w korpo.

Miriam krzątająca się po domu, trochę przy kuchni, spoglądająca raz na Jezusa, czy grzecznie się bawi, raz na powtórkę „M jak miłość”. Przy ładnej pogodzie brała spacerówkę i szła z Jezusem do parku albo galerii handlowej. Wieczorem siadali razem do kolacji, rozmawiali. Chwila dla siebie. Kiedy położyli spać Jezusa, Józef sprawdzał coś jeszcze na laptopie, Miriam w tym czasie siadała w fotelu z czytnikiem ebooków w ręku. Innym razem siadali przed telewizorem, oglądali film. Od czasu do czasu wpadli przyjaciele, albo ktoś z rodziny.

W końcu przyszedł pierwszy kroczek Jezusa, pierwsze wypowiedziane słowo. Życie w domu nabrało tempa, Miriam musiała nieraz biegać za Jezusem. Czasem brakowało już jej siły i siadała zmęczona w fotelu, a oczy jej się same zamykały. Jezus dorastał. W domu zaczęli pojawiać się Jego przyjaciele z sąsiedztwa, ze szkoły. Grali w planszówki albo na Playstation.

W końcu Jezus stał się nastolatkiem, zaczął przechodzić okres dojrzewania. Kiedy wychodził z kolegami i nie zdążył wrócić na czas wysyłał sms-a: „Jestem u Jaśka, spóźnię się”. Szkoła. Józef pomagał robić Jezusowi prace na technikę. Miriam odpytywała Go przed sprawdzianem i sprawdzała, czy odrobił lekcje. Najczęściej to Ona chodziła na wywiadówki. Nie myślcie, że na karteczce z ocenami przynosiła do domu same szóstki. Z matmy wpadła kiedyś jakaś dwója, z biologii nieprzygotowanie, bo Jezus zapomniał odrobić pracy domowej.

Kolejne etapy edukacji, aż w końcu przyszła matura i wymarzone studia na SGH. Jezus dołączył do warszawskich „słoików”. Co jakiś czas zjeżdżał do domu, a w niedzielę wieczorem wsiadał w pociąg i wracał na stancję obładowany słoikami pełnymi gołąbków i bigosu. Dorabiał sobie w McDonaldzie, żeby odciążyć Rodziców w utrzymaniu się na studiach. Po nich udało się złapać jakaś pracę w call center, aż w końcu dostał dobrą ofertę w oddziale jednego z banków. I tak nastał 30 rok życia.

Tak ta historia mogłaby wyglądać dzisiaj. Święta Rodzina żyłaby pewnie dzisiaj tak, jak każda inna rodzina. W ciągu tych trzydziestu lat rodzinnego życia nie ma nic wyjątkowego, o czym chciałyby wspominać Ewangelie. Ale przecież to nie była pauza w historii zbawienia.

Ten czas był także ważny. Historia zbawienia działa się w codziennym życiu Rodziny z Nazaretu. Większość swojego życia Jezus spędził nie na nauczaniu, nie na czynieniu cudów, ale na zwykłym życiu rodzinnym. Ta proporcja pokazuje, że codzienność jest świętą przestrzenią.

Nad domem Józefa i Miriam nie było wywieszonego szyldu: „Tu mieszka Bóg”. Dla sąsiadów byli jedną z wielu nazaretańskich rodzin, a jednak właśnie tu zamieszkał Bóg, który upodobał sobie w tym zwykłym życiu, rozgościł się. Historia, którą opowiedziałem tak naprawdę nie jest historią alternatywną. To jest historia Świętej Rodziny, która dzieje się dziś, w wielu zwykłych rodzinach, w których pośród codzienności ukrył się Bóg.

I czytanie: Rdz 15, 1-6; 21, 1-3
II czytanie: Hbr 11, 8. 11-12. 17-19
Ewangelia: Łk 2, 22-40

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail