Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Dzień Kobiet po mojemu. 4 postanowienia na dziś

JOLA SZYMAŃSKA
fot. Anna Nycz
Udostępnij

Dzień Kobiet nie jest dla mnie szczególnie ważny, ale jeżeli mam go świętować, chcę zrobić coś, na co zwykle sobie nie pozwalam.

Zazwyczaj kojarzymy ten dzień z prezentami od mężczyzn. Dostajemy tulipany, panowie życzą nam „wszystkiego najlepszego”, a portale internetowe prześcigają się w receptach na spełnioną kobiecość.

8 marca w Polsce ma w dodatku swój specyficzny wydźwięk. Z jednej strony kojarzy się z PRL-em, z drugiej jest pretekstem do manifestacji. Bo na Dzień Kobiet każdy ma swój pomysł. Każdy też ma swoje zdanie o tym, czy nam, kobietom, jest dobrze. I czy da się tu żyć.

Pomyślałam więc, że przedstawię Wam własne postulaty. Mam w planach rozwiesić je w salonie, sypialni, kuchni i nad lustrem w łazience. Tak, żeby od rana do nocy, a może jeszcze dłużej pamiętać, że najlepsze, co mogę dziś dostać, zależy wyłącznie ode mnie.

I właśnie dlatego dziś…

 

1. Mogę być nieśmiała

Nieśmiałość zdarza mi się częściej niż rzadziej, chociaż walczę z nią ogniem i mieczem. Jak najczęściej zmuszam się do wypowiedzi, obecności, wyjścia z inicjatywą. Ale w Dniu Kobiet daję sobie oficjalny zakaz bycia super-Jolą.

Dziś karmię swoją potrzebę przytulnej samotni i nie wychylam nosa poza własną strefę komfortu. Chcę być nieśmiała. Chcę chociaż raz cicho usiąść w kącie i nie bać się, że powinnam działać.

Dzisiaj, na przekór wykładom coachów i trenerów personalnych, chcę być tylko i aż onieśmieloną sobą.

 

2. Mogę popełnić błąd

Dziś daję sobie też przyzwolenie na błąd. Chociaż przez pozostałe 364 dni w roku wyrzucam sobie każde drobne niepowodzenie, dzisiaj będę się mylić, ile wlezie.

Spokojnie, nie jeżdżę jeszcze samochodem, nie planuję też podejmować szczególnie ryzykownych czynności. Chcę tylko wbić sobie do głowy, że bez błędów nie da się żyć. To one trzymają człowieka w pionie. Otrzeźwiają, dystansują i uczą zdrowo pojętej pokory.

Czas najwyższy się z nimi oswoić.

 

3. Mogę zrobić coś nieidealnie

Nie chcę być też idealna. Nie chcę napisać idealnego felietonu, który zmieni świat. Chcę opowiedzieć o tym, co mam w głowie. Nie chcę być idealną żoną, koleżanką, siostrą. Chcę być po prostu i zwyczajnie. Omylnie, po mojemu. Szczerze i z najlepszą intencją, której nikomu – łącznie z samą sobą – nie muszę udowadniać.

Nie chcę łudzić się, że ideał jest realny, a ja wciąż niewystarczająca. I jeżeli choć trochę mi się to uda, będę z siebie dumna.

 

4. Mogę być wrażliwa

Wreszcie, w ramach prezentu dla samej siebie, nie muszę być dziś silna. Trudna sytuacja nie musi spłynąć po mnie jak po kaczce. Mogę być spokojną, wrażliwą sobą. Szczególnie dzisiaj mogę ucieszyć się wszystkim, co z pozoru wydaje się słabością, ale tak naprawdę jest częścią mnie.

Mogę być czuła, delikatna, mogę zastanawiać się nad głębszym sensem swoich decyzji. Nie po to, żeby od nich uciekać, ale właśnie dlatego, że będę za nie odpowiedzialna. Mogę uśmiechać się w odpowiedzi na milczenie. Mogę podać rękę komuś, kto jest na mnie obrażony. Mogę zobaczyć w sobie coś więcej niż słupki osiągnięć i porażek.

Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie właśnie to będzie najlepszym prezentem na Dzień Kobiet.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail