Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Jaka modlitwa szczególnie podoba się Jezusowi? On sam to zdradził

MĘKA JEZUSA
Udostępnij

Po jakiej modlitwie św. Faustyna napisała, że dzięki niej doznaje „jasnego pojęcia wielu rzeczy, których przedtem zrozumieć nie mogła”? A Jezus wyznał, że ceni ją bardziej niż rok biczowania i że dzięki niej może nam dać najwięcej łask?

Rozważać mękę Pana

Każda modlitwa jest dobra. Ale jest jeden rodzaj modlitwy, co do którego mamy pewność, że szczególnie się podoba Panu. Skąd to wiemy? Bo Jezus sam to powiedział św. Faustynie, a ona zapisała to w swoim dzienniku.

Jezus mi powiedział, że najwięcej mu się przypodobam przy rozważaniu Jego bolesnej męki i przez to rozważanie wiele światła spływa na duszę moją. (…) Kiedy rozważam mękę Jezusa, to mi przychodzi jasne pojęcie wielu rzeczy, których przedtem zrozumieć nie mogłam („Dzienniczek”, 267).

Wtem usłyszałam głos w duszy: Jedna godzina rozważania Mojej bolesnej męki większą zasługę ma, aniżeli cały rok biczowania się aż do krwi; rozważanie Moich bolesnych ran jest dla ciebie z wielkim pożytkiem, a Mnie sprawia wielką radość („Dzienniczek” 369).

Rozważ Moją bolesną mękę, cały jej ogrom; rozważaj w ten sposób, jakoby ona była wyłącznie dla ciebie podjęta. Mało jest dusz, które rozważają mękę moją z prawdziwym uczuciem; najwięcej łask udzielam duszom, które pobożnie rozważają mękę Moją. („Dzienniczek” 737)

 

Ból nie tylko fizyczny

Jezus umarł za nas z miłości, w posłuszeństwie Ojcu. Mógł zbawić nas inaczej, ale wybrał właśnie taki sposób – okrutną, nieestetyczną i hańbiącą śmierć, poprzedzoną torturami. Warto się nad tym choć na chwilę zatrzymać. Podziękować, pobyć z Panem podczas Jego umierania. Kiedy się kogoś kocha, chce się być blisko niego – nie tylko w dobrych chwilach, ale również w tych trudnych.

Chrystus dźwigał na Kalwarię nie tylko drewniany krzyż ważący kilkadziesiąt kilogramów, ale też konsekwencje wszystkich grzechów, jakich dopuściliśmy się my, ludzie, od początku świata. Jego ból był więc nie tylko bólem fizycznym.

Czuł także zwątpienie, przygnębienie, bezradność. To przytłaczające brzemię zostało dobrze pokazane w filmie „Pasja”, kiedy dziwny, bezpłciowy szatan mówi do Jezusa: „To niemożliwe. Jeden człowiek nie może zbawić ich wszystkich”.

 

Krzyż Jezusa i moje krzyżyki

Wspominanie tego, co wycierpiał Jezus, pomaga zobaczyć własne problemy w odpowiedniej skali. Boli mnie coś? To prawda, ale nie jest to największy ból, o jakim słyszałam. Jestem przygnębiona i mam wrażenie, że nikt mnie nie rozumie? Tak, ale to mi przypomina pewną sytuację w pewnym gaju oliwnym dwa tysiące lat temu.

Takie „przypominajki” nie zmniejszą świdrowania w moim kontuzjowanym kolanie (i nie zwalniają mnie z pójścia na rehabilitację!), ale pomogą mi odpowiednio potraktować problem i dziękować za wszystkie dobre rzeczy, które codziennie dostaję.

Mogę też przyjąć i ofiarować swoje niewielkie cierpienia i trudności razem z cierpieniami mojego Pana. W ten sposób zyskają one nadprzyrodzony charakter – mogą mi pomóc w nawróceniu i wyprosić różne łaski. Jeśli nie połączę tych swoich małych krzyżyków z krzyżem Jezusa, pozostaną one czymś bezsensownym i bezcelowym.

 

Nawrócenie

Św. Ignacy w „Ćwiczeniach duchownych” zachęca, żeby zawsze łączyć rozważania męki i śmierci Jezusa z rozważaniem własnych grzechów. Zaleca, żeby „prosić o boleść, współczucie i zawstydzenie, że z powodu mych grzechów Pan idzie na mękę”.

To właśnie jest istota pobożności pasyjnej – nawrócenie. Jeśli się nie poprawię, to ofiara Jezusa pójdzie na marne.

W Wielkim Poście mamy okazję do wspominania męki i śmierci Jezusa podczas nabożeństw, np. drogi krzyżowej czy Gorzkich żali. Ale przecież można i warto to robić nie tylko w tym czasie. I nie tylko w kościele.

Jan Paweł II odprawiał sam drogę krzyżową w każdy piątek roku, a św. Teresa z Avila zapisała w „Księdze życia”:

Szczególnie też bardzo lubiłam rozważać Jego modlitwy w Ogrójcu i chętnie Mu w niej towarzyszyłam. (…) Przez wiele lat, każdej niemal nocy przed zaśnięciem polecając Bogu swoją duszę zastanawiałam się na chwilę nad tajemnicą modlitwy w Ogrójcu. Dzięki długoletniemu przyzwyczajeniu tak mi ta pobożna praktyka weszła w zwyczaj, że nigdy jej nie opuściłam, tak samo jak przeżegnania się przed zaśnięciem.

Okazja do rozważania męki i śmierci Jezusa to też bolesne tajemnice różańca, koronka do Miłosierdzia Bożego, a przede wszystkim – każda msza święta, na której Jezus ponownie umiera za nas.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail